Ci chwalą się opracowaniem przełomowej mapy geologicznej, która może pomóc światu w odnalezieniu nowych złóż metali ziem rzadkich, czyli surowców kluczowych dla współczesnych technologii i transformacji energetycznej. Istotne wydają się w tym kontekście najstarsze fragmenty kontynentów, pod którymi miałyby znajdować się ogromne, dotąd niewykorzystane zasoby pierwiastków niezbędnych do produkcji samochodów elektrycznych, turbin wiatrowych, smartfonów i systemów wojskowych.
Czytaj też: Najważniejszy metal nowoczesnego świata dostał ulepszenie. Wieczna miedź?
Metale ziem rzadkich nie są rzecz jasna tak rzadkie, jak sugerowałaby ich nazwa, ale sprawiają inny problem: bardzo trudno jest znaleźć miejsca, w których występują w odpowiednio dużym stężeniu, by ich wydobycie było opłacalne. Obecnie rynek tych surowców jest silnie zdominowany przez Chiny i średnio mi się to podoba, a co dopiero powiedzieć o zachodnich dygnitarzach mających obawy dotyczące bezpieczeństwa dostaw i uzależnienia od jednego producenta?
Właśnie dlatego poszukiwanie nowych złóż stało się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnej geologii i gospodarki. Zespół badawczy z Cambridge skupił się na analizie fragmentów kontynentów zwanych kratonami. Są to niezwykle stare i stabilne części skorupy ziemskiej, które przetrwały miliardy lat niemal bez większych zmian geologicznych. Naukowcy odkryli, że określony typ skał znajdujących się pod tymi strukturami może wskazywać na obecność bogatych złóż metali ziem rzadkich. Dzięki połączeniu danych geochemicznych, geofizycznych i modeli komputerowych udało im się stworzyć swego rodzaju mapę skarbów pokazującą regiony o największym potencjale wydobywczym.
Największe zainteresowanie uczonych wzbudzają skały powstałe głęboko w płaszczu Ziemi, które miliardy lat temu zostały wypchnięte ku powierzchni podczas intensywnych procesów geologicznych. To właśnie w nich mogą koncentrować się cenne pierwiastki, takie jak neodym, dysproz czy terb. To ich używamy do produkcji silnych magnesów wykorzystywanych między innymi w pojazdach elektrycznych i nowoczesnych turbinach wiatrowych.
A skoro nowa metoda może znacząco skrócić czas i ograniczyć koszty poszukiwań nowych złóż, to trudno mieć coś przeciwko. Dotychczas konieczne były kosztowne odwierty w miejscach wytypowanych głównie na podstawie ograniczonych danych geologicznych. Nowa mapa pozwala wskazać obszary o najwyższym prawdopodobieństwie występowania cennych surowców, co może zwiększyć skuteczność przyszłych eksploracji. Według naukowców podobne złoża mogą znajdować się chociażby w Kanadzie, Australii, Brazylii czy Afryce Południowej.
Źródło: University of Cambridge
