Korzystamy z nich od dekad, a i tak kryły nieznane właściwości. Sam się zdziwiłem naturą tych materiałów

Z pewnością znacie to uczucie, gdy odkryjecie coś niespodziewanego w odniesieniu do rzeczy, jakich używaliście od dawna. Takie zagadki zaskakują nawet najtęższe umysły tego świata, o czym możemy się przekonać za sprawą historii ferroelektryków relaksorowych. Są one obecne w naszym codziennym życiu od dekad, choć niekoniecznie zdajecie sobie z tego sprawę.
Korzystamy z nich od dekad, a i tak kryły nieznane właściwości. Sam się zdziwiłem naturą tych materiałów

Ferroelektryki relaksorowe na celowniku inżynierów

W takim razie możecie zapytać: gdzie z nich korzystamy? Ano chociażby w ultrasonografach, mikrofonach czy systemach sonarowych. Niezwykłe właściwości ferroelektryków relaksorowych od dawna fascynowały naukowców, choć jednocześnie pozostawały jedną z największych zagadek współczesnej fizyki materiałowej. Teraz przedstawiciele Massachusetts Institute of Technology ją rozwikłali. I twierdzą, że może to całkowicie zmienić sposób projektowania nowej generacji urządzeń.

Czytaj też: A to niespodzianka! Nowa egzotyczna cząstka może wyjaśnić, skąd bierze się masa materii

Największym problemem była dotychczas skąpa wiedza na temat ich wewnętrznej struktury. Inżynierowie wiedzieli, że ich wyjątkowe właściwości elektryczne wynikają z zachowania atomów, lecz brakowało narzędzi, które pozwoliłyby zajrzeć do wnętrza materiału w trzech wymiarach i z odpowiednią dokładnością. Dopiero teraz, dzięki zastosowaniu zaawansowanej techniki obrazowania znanej jako wielowarstwowa ptychografia elektronowa, udało się po raz pierwszy bezpośrednio zobaczyć trójwymiarowy układ atomów w tych materiałach.

Zamiast uporządkowanej struktury, jakiej moglibyśmy się spodziewać na podstawie wcześniejszych modeli, wewnątrz materiału naukowcy dostrzegli złożony, wielopoziomowy układ. Składa się on z drobnych obszarów o różnej polaryzacji elektrycznej, które są znacznie mniejsze i bardziej nieregularne, niż przewidywały dotychczasowe teorie. Co więcej, ogromną rolę odgrywa nieuporządkowanie chemiczne, czyli nieregularne rozmieszczenie atomów różnych pierwiastków. To właśnie ono – a nie tylko same przesunięcia atomów = odpowiada za wyjątkowe właściwości tych materiałów.

Fajnie, że zagadka została rozwikłana, ale co będziemy z tego mieli?

Zapewne nie tylko mi na usta ciśnie się podstawowe pytanie: co może wyniknąć w praktyce z tych postępów? Jako że dotychczasowe modele, używane przez naukowców i inżynierów na całym świecie, były niepełne, to dzięki nowym danym, można je udoskonalić i znacznie dokładniej przewidywać zachowanie materiałów jeszcze na etapie projektowania.

Czytaj też: Materiał cieńszy od włosa grubo namiesza. Naukowcy wyjaśnili, dlaczego tak się stanie

Właśnie dlatego pojawia się szansa dla całej gamy nowych technologii. Ferroelektryki relaksorowe są już dziś wykorzystywane w urządzeniach wymagających precyzyjnego przetwarzania sygnałów, takich jak czujniki, przetworniki czy systemy medyczne. Lepsze zrozumienie ich struktury oznacza możliwość tworzenia bardziej wydajnych, czułych i energooszczędnych rozwiązań. Poza tym w grę wchodzi rozwój informatyki, ponieważ takie materiały mogłyby sprawdzić się jako elementy pamięci nowej generacji, a także komponenty w zaawansowanych systemach energetycznych oraz technologiach kwantowych.

Źródło: Science

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.