Microsoft w końcu przyznał się do problemu, który od lat zabijał baterie laptopów z Windowsem

Ostatnio byłam w podróży z laptopem w plecaku. Jasne, był uśpiony, jednak kiedy go pakowałam, miał pełną baterię. Po jakichś dwóch czy trzech godzinach baterii prawie nie było. Choć energia powinna być zużywana tylko do wykonywania najważniejszych funkcji, coś ewidentnie poszło nie tak. I chyba każdy użytkownik laptopa z Windowsem 11 zna ten scenariusz aż za dobrze.
Microsoft Surface Laptop 7
Microsoft Surface Laptop 7

Przez lata winę zrzucano na „urok Windowsa”, kiepskie baterie albo producentów laptopów. Tymczasem podczas konferencji WinHEC 2026 Microsoft w końcu oficjalnie przyznał coś, o czym użytkownicy i administratorzy IT mówili od dawna: ogromna część problemu wynikała z wadliwych sterowników firm trzecich. Tymczasem system certyfikacji sterowników w Windowsie był przez lata zwyczajnie ślepy na kwestie energooszczędności.

Windows uznawał sterownik za „dobry”, jeśli tylko nie powodował całkowitych awarii

Wszystko sprowadza się do tego, jak Microsoft do tej pory oceniał stabilność sterowników. Firma opierała się głównie na danych telemetrycznych zbieranych przez Windows Error Reporting (WER). W praktyce oznaczało to, że sterownik był uznawany za poprawny i bezpieczny, jeśli nie wywoływał krytycznej awarii systemu — czyli słynnego niebieskiego ekranu śmierci. Na tym w zasadzie koniec. Nie brzmi to rzetelnie, prawda?

W ten sposób system całkowicie ignorował fakt, że sterownik mógł zapętlać procesy w tle, niepotrzebnie wybudzać procesor czy blokować przejście laptopa w głęboki tryb uśpienia. Efekt dla nas, użytkowników, był najczęściej jeden – drenaż baterii. Tymczasem dla Windowsa taki sterownik nadal był „stabilny”, bo komputer technicznie się nie wysypywał.

Czytaj też: iOS 27 ma naprawić największy problem Liquid Glass. Apple wraca do ergonomii

Jak wspomniałam wcześniej, współczesne laptopy projektowane są tak, by po zamknięciu klapy przechodzić w głęboki stan uśpienia, ograniczając pobór energii praktycznie do minimum. W teorii komputer ma wtedy „spać”, utrzymując jedynie absolutnie podstawowe procesy systemowe. Problem polegał na tym, że wystarczył jeden źle napisany sterownik, aby cały ten mechanizm nie działał poprawnie. W moim przypadku winowajcą był najnowszy sterownik do Bluetootha, jednak to akurat był strzał w ciemno, po prostu odinstalowałam to, co było pobrane ostatnie i się udało.

Tak czy inaczej, wadliwy sterownik sprawia, że laptop formalnie przechodzi w standby, ale procesor nadal pracuje, system wybudza podzespoły, a urządzenie generuje ciepło praktycznie przez cały czas spędzony w torbie czy plecaku. To nie tylko brak energii po kilku godzinach, bo na dłuższą metę ogniwo może się degradować szybciej, my odczuwamy spadki wydajności, a nasz sprzęt ma krótszy żywot. Właśnie dlatego MacBooki od lat wydawały się „magicznie lepsze” pod kątem zarządzania energią. Tam Apple kontroluje jednocześnie sprzęt, firmware i sterowniki, więc może pilnować całego stosu energetycznego od góry do dołu. Windows przez lata przypominał pod tym względem technologiczny Dziki Zachód.

Microsoft w końcu zaostrza zasady

Co tu jest najbardziej istotne – Microsoft nie tylko przyznał się do błędu. Firma zapowiedziała kompletną przebudowę procesu certyfikacji sterowników, oceniając je nie tylko pod kątem stabilności systemu, ale też wpływu na zużycie energii, temperatury, pracę w stanie uśpienia, kulturę działania laptopa i wydajność w tle. Producentom sprzętu zostaną narzucone nowe testy energetyczne, a sterowniki powodujące nadmierny drenaż baterii mają być automatycznie odrzucane lub blokowane.

Czytaj też: Android Auto przestaje być tylko nawigacją. Google zamienia samochód w centrum rozrywki

Z kolei, jeśli Windows Update wykryje taki problematyczny sterownik, to automatycznie cofnie aktualizację i przywróci poprzednią wersję. Koniec z ręcznym grzebaniem i blokowaniem aktualizacji. System zrobi to samodzielnie i naprawdę szkoda, że musieliśmy czekać na to tak długo. Zwłaszcza że użytkownicy zgłaszali te problemy praktycznie od początku ery nowoczesnych laptopów ultramobilnych. Dobrze jednak wiemy, że Microsoft ma swoje tempo i swoje dziwne priorytety. AI wszędzie? Tak. Poprawki w podstawach funkcjonowania systemu? Może kiedy. Dobrze, że to „kiedyś” nareszcie nadeszło.

Źródło: PC World

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.