Microsoft załatał 137 luk w Windowsie. Tej aktualizacji nie radzę omijać

Większość ludzi reaguje na komunikat o aktualizacji Windowsa mniej więcej tak samo: „zrobię później” albo świadomie je omija, bo za dużo mówi się o błędach wywołanych przez te poprawki. Jednak tym razem naprawdę nie przesadzę, gdy sugeruję szybką instalację łatek. Nawet jeśli przy okazji pojawią się jakieś problemy, to w bezpieczeństwo jest ważniejsze.
Zdjęcie poglądowe

Zdjęcie poglądowe

Firma właśnie wypuściła ogromny pakiet bezpieczeństwa eliminujący aż 137 podatności w Windowsie, Office, Azure, Dynamics 365 oraz kilku innych usługach i komponentach. Co ważne — na szczęście żadna z tych luk nie została jeszcze wykorzystana w realnych atakach, ale patrząc na skalę części problemów, eksperci są zgodni: to raczej kwestia czasu.

Microsoft właśnie naprawił 137 podatności w Windowsie

Wśród wszystkich poprawek aż 30 błędów uznano za krytyczne, a czternaście otrzymało ocenę CVSS na poziomie 9.0 lub wyższym. Czyli mówiąc wprost: naprawdę źle. Najpoważniejsze problemy obejmują między innymi:

  • CVE-2026-41096 — luka w DNS (CVSS 9.8)
    Pozwala na zdalne wykonanie kodu bez jakiejkolwiek interakcji użytkownika. W praktyce oznacza to, że odpowiednio spreparowana odpowiedź DNS mogła potencjalnie umożliwić przejęcie kontroli nad systemem.
  • CVE-2026-41089 — problem w Windows Netlogon (CVSS 9.8)
    Szczególnie niebezpieczny dla firm i administratorów domen. Badacze określają tę lukę jako potencjalnie „robaczną”, czyli zdolną do samodzielnego rozprzestrzeniania się między systemami.
  • CVE-2026-40364 oraz CVE-2026-40361 — błędy w Microsoft Word
    I tutaj robi się naprawdę nieprzyjemnie, bo infekcja mogła nastąpić już na etapie podglądu dokumentu w oknie preview. Nawet bez otwierania pliku. To dokładnie ten typ podatności, którego administratorzy nienawidzą najbardziej.
  • CVE-2026-42898 — luka w Dynamics 365 (CVSS 9.9)
    Jedna z najwyżej ocenionych podatności w tym zestawie. Umożliwia zdalne wykonanie kodu poprzez manipulowanie danymi sesji.

Co ciekawe, Microsoft po raz pierwszy oficjalnie pochwalił się swoim nowym środowiskiem skanującym opartym na AI o nazwie MDASH. Według firmy sztuczna inteligencja pomogła wykryć szesnaście podatności z obecnego Patch Tuesday i to bardzo wyraźnie pokazuje, dokąd zmierza dziś cyberbezpieczeństwo. AI nie służy już wyłącznie do generowania obrazków i podsumowań maili. Coraz częściej staje się narzędziem do automatycznego analizowania gigantycznych baz kodu i wyszukiwania błędów, które człowiek mógłby przeoczyć przez lata. Microsoft sam przyznaje, że przez takie systemy kolejne aktualizacje bezpieczeństwa mogą być coraz większe.

Czytaj też: AI właśnie przekroczyło kolejną granicę cyberataków. Wykryto pierwszy exploit zero-day stworzony przez algorytmy

Niestety, jednocześnie AI jest również aktywnie wykorzystywane przez cyberprzestępców. Przykładem jest wykryty po raz pierwszy exploit zero-day, o którym pisałam wam ostatnio. Sztuczna inteligencja może pomagać, ale może też szkodzić. Wkrótce zapewne wejdziemy w etap, w którym to AI będzie walczyło z AI.

Oprócz tego poprawki objęły też:

  • jądro systemu Windows (Kernel),
  • komponenty TCP/IP,
  • Pulpit zdalny,
  • usługi Copilot,
  • .NET,
  • wtyczki SSO dla Jira i Confluence,
  • elementy infrastruktury Azure.

W tym samym czasie własne aktualizacje wydało również Adobe, łatając dodatkowe 52 luki bezpieczeństwa w swoich produktach.

Większe łatki oznaczają też większe ryzyko problemów

Jak wspomniałam wcześniej, jest jednak druga strona medalu. Tak ogromne pakiety aktualizacji zawsze zwiększają ryzyko tzw. regresji, czyli sytuacji, w której poprawka bezpieczeństwa przypadkiem psuje coś innego. Niestety historia Windowsa zna już wiele takich przypadków. Niedziałające drukarki, problemy z VPN-ami, dziwne błędy sterowników czy konflikty z oprogramowaniem firm trzecich to praktycznie stały element większych aktualizacji Microsoftu.

Czytaj też: Meta chce, żeby AI robiło zakupy za mnie. Dziękuję, nie skorzystam

Mimo to w tym przypadku ryzyko pozostania przy starej wersji systemu wydaje się po prostu większe niż potencjalne problemy po aktualizacji. Zwłaszcza gdy mówimy o luce w Wordzie niewymagającej nawet otwierania dokumentu czy błędach umożliwiających zdalne wykonanie kodu.

Źródło: Microsoft

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.