Naukowcy zajrzeli na niewidoczną stronę Słońca. Znaleźli klucz do prognozowania groźnych burz magnetycznych

Dla obserwatora na Ziemi Słońce wydaje się być jasnym, znajomym dyskiem, jednak to, co widzimy, stanowi zaledwie połowę prawdy o naszej gwieździe. Podobnie jak Księżyc, Słońce posiada swoją „ciemną stronę” – półkulę stale odwróconą od naszych teleskopów. To właśnie tam często rodzą się potężne plamy słoneczne i obszary aktywne, które, rotując wraz z gwiazdą, mogą niespodziewanie wyłonić się zza krawędzi tarczy słonecznej i uderzyć w Ziemię niszczycielskimi rozbłyskami. Dzięki najnowszemu przełomowi w dziedzinie fizyki solarnej naukowcy nauczyli się nie tylko lokalizować te ukryte zagrożenia, ale po raz pierwszy tak precyzyjnie odczytywać ich strukturę magnetyczną, zanim staną się widoczne.
Naukowcy zajrzeli na niewidoczną stronę Słońca. Znaleźli klucz do prognozowania groźnych burz magnetycznych

Zjawiska zachodzące na Słońcu mają bezpośredni wpływ na nasze codzienne życie. Erupcje słoneczne i koronalne wyrzuty masy (CME) niosą ze sobą miliardy ton zjonizowanej plazmy. Gdy te cząstki uderzają w ziemską magnetosferę, wywołują burze geomagnetyczne. Skutki mogą być katastrofalne: od uszkodzeń satelitów telekomunikacyjnych i zagrożenia dla astronautów na orbicie, po paraliż sieci energetycznych i systemów nawigacji GPS na powierzchni planety. Problem polega na tym, że Słońce obraca się wokół własnej osi w cyklu około 27-dniowym. Oznacza to, że niebezpieczny obszar aktywny może formować się przez dwa tygodnie po niewidocznej stronie Słońca i uderzyć w nas niemal natychmiast po pojawieniu się na wschodniej krawędzi tarczy.

Heliosejsmologia: Słuchanie bicia serca gwiazdy

Ponieważ nie możemy zajrzeć za tarczę słoneczną za pomocą tradycyjnych teleskopów optycznych, naukowcy musieli stać się „słuchaczami”. Już ćwierć wieku temu odkryto, że Słońce nieustannie wibruje, wypełnione falami dźwiękowymi o niskiej częstotliwości. Ta dziedzina nauki, zwana heliosejsmologią, pozwala badać wnętrze gwiazdy w sposób analogiczny do tego, jak geolodzy wykorzystują fale sejsmiczne do obrazowania wnętrza Ziemi. Fale dźwiękowe ulegają odbiciu i rozproszeniu, przechodząc przez silne pola magnetyczne głęboko pod powierzchnią Słońca.

Czytaj także: Mieszkańcy Japonii ujrzeli w średniowieczu tajemnicze światła. Setki lat później naukowcy zrozumieli, co to było

Dzięki globalnej sieci zrobotyzowanych teleskopów NSF-NOAA GONG (Global Oscillation Network Group), badacze monitorują subtelne drgania powierzchni Słońca. „Słońce nieustannie dzwoni jak dzwon”, tłumaczy dr Amr Hamada z National Solar Observatory (NSF NSO), główny autor publikacji w prestiżowym czasopiśmie Scientific Reports. Analizując, jak fale te podróżują przez wnętrze gwiazdy, astronomowie są w stanie stworzyć mapę przeszkód, na jakie napotykają po jej drugiej stronie.

Przełom: Czytanie magnetycznych odcisków palców

Choć od lat potrafiliśmy wskazać, *gdzie* na niewidocznej stronie Słońca znajduje się duża grupa plam, do tej pory nie znaliśmy ich najważniejszej cechy: polaryzacji magnetycznej. To absolutny przełom w fizyce solarnej. Polaryzacja określa, w jaki sposób zorientowane są pola magnetyczne – czy linie pola „wychodzą” z powierzchni (biegun dodatni), czy do niej „wracają” (biegun ujemny). Informacja ta, w połączeniu z tzw. kątem nachylenia (tilt angle), jest kluczowa dla zrozumienia dynamiki obszaru aktywnego.

Zespół dr. Hamady, współpracujący z ekspertami z Hiszpanii i USA, opracował nową metodę analizy tzw. przesunięć fazowych w mapach heliosejsmicznych. Wykorzystując prawa fizyki, w tym znane prawo Hale’a (regułę rządzącą orientacją biegunów magnetycznych w cyklach słonecznych), naukowcy nauczyli się rekonstruować pełne magnetogramy dla obszarów, których fizycznie nie widzą. „Nowatorstwo polega na fizycznym wyznaczeniu polaryzacji magnetycznej i kąta nachylenia w obrębie zidentyfikowanych obszarów aktywnych” – wyjaśnia dr Kiran Jain, lider projektu NSO Far Side.

Dlaczego polaryzacja zmienia wszystko?

Dla ekspertów od pogody kosmicznej sama informacja o istnieniu plamy to za mało. To właśnie architektura magnetyczna decyduje o tym, czy dany obszar wygeneruje potężny rozbłysk klasy X, czy jedynie słabą fluktuację. Znajomość polaryzacji pozwala modelować interakcje pola magnetycznego z otoczeniem i przewidywać, czy ewentualna erupcja będzie skierowana w stronę Ziemi z niszczycielską siłą. Dzięki danym z sieci GONG, synoptycy mogą teraz zyskać cenne dni na przygotowanie infrastruktury na nadejście burzy, zanim źródło zagrożenia w ogóle pojawi się w polu widzenia ziemskich przyrządów.

W stronę kompletnej mapy Słońca

To odkrycie przybliża nas do osiągnięcia „Świętego Graala” fizyki słonecznej: stworzenia ciągłej, 360-stopniowej mapy magnetycznej całego Słońca. Obecnie nasze modele globalnego pola magnetycznego są dziurawe – brakuje w nich danych z niemal połowy gwiazdy. Włączenie do nich polaryzacji z niewidocznej strony drastycznie zwiększy dokładność symulacji całej heliosfery.

Czytaj także: Naukowcy zamknęli promienie słońca w jednej molekule. Ciepło można wycisnąć z niej nawet po latach

„Pomysł, że możemy ‘widzieć’ niewidoczną stronę Słońca za pomocą fal dźwiękowych, działa na wyobraźnię” – podsumowuje dr Hamada. Dzięki nowej technice, te słoneczne „dźwięki” przestają być tylko szumem, a stają się precyzyjnym narzędziem diagnostycznym. W dobie rosnącej zależności ludzkości od technologii kosmicznych, umiejętność zajrzenia za słoneczny horyzont może okazać się najskuteczniejszą tarczą ochronną naszej planety.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.