Coraz mniejszy gadżet, coraz większe ambicje. Oura Ring 5 stawia na zdrowie, AI i jeszcze więcej danych o organizmie

Jeszcze kilka lat temu inteligentne pierścienie były ciekawostką dla technologicznych entuzjastów, a sama bliżej zetknęłam się z tym tematem dopiero przy okazji pisania o Galaxy Ring. Dziś jednak coraz częściej mówi się o nich jako o realnej alternatywie dla smartwatchy. Są dyskretniejsze, lżejsze, nie świecą ekranem w twarz podczas spotkań i nie kuszą nieustannymi powiadomieniami. Jednocześnie potrafią zbierać zaskakująco dużo informacji o naszym organizmie. Najnowsza generacja Oura Ring 5 pokazuje, że zamierza być jednym z tych urządzeń, które wyznaczają te trendy.
Coraz mniejszy gadżet, coraz większe ambicje. Oura Ring 5 stawia na zdrowie, AI i jeszcze więcej danych o organizmie

Nowy pierścień jest mniejszy, bardziej zaawansowany i jeszcze mocniej stawia na analizę zdrowia. Producent przekonuje, że urządzenie ma nie tylko monitorować podstawowe parametry organizmu, ale również wychwytywać subtelne zmiany mogące świadczyć o przemęczeniu, rozwijającej się infekcji czy problemach z regeneracją. Brzmi ambitnie, więc przyjrzyjmy się temu dokładnie.

Mniejszy od poprzednika, ale znacznie bardziej zaawansowany

Pod względem konstrukcyjnym Oura Ring 5 jest imponującym pokazem miniaturyzacji. Pierścień ma nieco ponad 6 mm szerokości i zaledwie 2,3 mm grubości, co według producenta oznacza redukcję rozmiarów o około 40% względem poprzedniej generacji. Całość wykonano z tytanu, dzięki czemu urządzenie pozostaje lekkie, a jednocześnie odporne na codzienne użytkowanie. Z racji, że to nie smartwatch z regulowanym paskiem, konieczny jest szeroki wybór rozmiarów. W tym przypadku to zakres od 6 do 13. Pierścień spełnia też normę IP68, więc nie trzeba zdejmować go podczas mycia rąk, kąpieli czy treningu. To jedna z największych przewag tego typu urządzeń nad smartwatchami – po pewnym czasie praktycznie zapomina się, że ma się je na sobie, dlatego zmniejszanie ich wagi oraz rozmiaru ma najwięcej sensu.

Największe zmiany zaszły jednak we wnętrzu urządzenia. Oura Ring 5 otrzymał nowe czujniki wykorzystujące mocniejsze diody LED, co ma poprawić dokładność pomiarów niezależnie od koloru skóry czy budowy dłoni użytkownika. Oprócz standardowego monitorowania tętna, poziomu natlenienia krwi, stresu i jakości snu producent rozwija również system nazwany Health Radar. To właśnie tutaj widać kierunek, w którym zmierza cała branża wearables. Coraz mniej chodzi o pokazywanie pojedynczych liczb, a coraz bardziej o wyszukiwanie wzorców i anomalii. Oura chce analizować dane zbierane przez wiele dni czy tygodni i na tej podstawie ostrzegać użytkownika przed przemęczeniem, pogarszającą się regeneracją lub potencjalnymi problemami zdrowotnymi.

Nowością są także funkcje związane z monitorowaniem sygnałów mogących wskazywać na zmiany ciśnienia krwi podczas snu oraz bardziej szczegółowe raporty dotyczące oddychania. Producent zapowiada również integrację z algorytmami wspierającymi osoby korzystające z terapii GLP-1, które w ostatnich latach stały się niezwykle popularne w leczeniu otyłości i cukrzycy.

Ponad 50 wskaźników zdrowotnych i nawet 9 dni pracy

Pod względem aktywności fizycznej Oura Ring 5 obsługuje ponad 50 różnych metryk. Pierścień potrafi monitorować między innymi bieganie, jazdę na rowerze czy trening siłowy, śledząc tempo, dystans oraz tętno. Trzeba jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do smartwatcha nie posiada własnego ekranu, dlatego większość funkcji treningowych wymaga korzystania z aplikacji w smartfonie.

Bateria ma działać od 6 do 9 dni na jednym ładowaniu, co wciąż pozostaje jednym z największych atutów inteligentnych pierścieni. Producent przygotował także opcjonalne etui z własnym akumulatorem, które pozwala doładowywać urządzenie w podróży nawet przez miesiąc bez dostępu do gniazdka.

Czytaj też: Ten surrealistyczny Cartier właśnie pobił rekord. Wygląda jak żywcem wyjęty z obrazów Dalego

Wszystko to brzmi dobrze, ale niestety, tak różowo nie jest. Jeśli do tej pory nie spotkaliście się z pierścieniami Oura, to musicie być gotowi na dodatkowe wydatki. Oura Ring 5 kosztuje od 399 do 499 dolarów, w zależności od wybranego wykończenia. Około 1550 – 1800 zł za inteligentny pierścień to naprawdę dużo, a to nie cały koszt, jaki trzeba ponosić. Ponieważ aby uzyskać dostęp do pełnych raportów, analiz AI oraz najbardziej zaawansowanych funkcji zdrowotnych, konieczne jest opłacanie abonamentu w wysokości 5,99 dolara miesięcznie lub 69,99 dolara rocznie.

To zresztą coraz częstszy trend w świecie technologii. Kupujemy urządzenie, ale najciekawsze funkcje pozostają ukryte za dodatkową subskrypcją. W przypadku sprzętu mającego monitorować zdrowie może to budzić mieszane uczucia, szczególnie gdy mówimy o produkcie kosztującym prawie dwa tysiące złotych już na starcie. I tak, ciężko nie docenić postępu, jaki z każdą kolejną generacją robi Oura, ale z drugiej subskrypcja przy tak drogim sprzęcie wydaje się już przesadą. Zwłaszcza że inteligentne pierścienie to po prostu kolejny sposób na to, byśmy żyli pod nieustannym nadzorem własnych statystyk, choć przynajmniej nie mamy tu kolejnego ekranu, który by wymagał naszej uwagi.

Źródło: Oura Ring

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.