Teraz Play oficjalnie poinformował, że od 1 czerwca 2026 roku wycofuje tę opłatę dla ofert OdNOWA i Play na Kartę 3.0. Brzmi jak dobra wiadomość? Bo jest dobrą wiadomością. Tylko trudno nie zauważyć, że stało się to dopiero wtedy, gdy sprawą bardzo mocno zainteresował się UOKiK.
Kara za… niewystarczające wydawanie pieniędzy
Sama idea tej opłaty od początku była kuriozalna. Klient korzystający z telefonu „za mało” musiał dopłacać operatorowi brakującą kwotę do ustalonego minimum. Jeśli więc ktoś używał numeru głównie do odbierania połączeń albo sporadycznych rozmów (jak to robią choćby osoby na stałe mieszkające za granicą), Play potrafił pobrać nawet 5 zł miesięcznie tylko dlatego, że użytkownik nie był wystarczająco „aktywny”. To trochę tak, jakby siłownia karała nas dodatkową opłatą za to, że za rzadko przychodzimy ćwiczyć.
Najwyraźniej podobnego zdania był UOKiK, który już wcześniej zaczął przyglądać się takim praktykom w branży telekomunikacyjnej. Urząd uznał, że pobieranie pieniędzy za brak aktywności może naruszać interesy konsumentów i zwyczajnie być nieuczciwe wobec klientów. Play zresztą nie był jedynym operatorem stosującym podobne rozwiązania. Orange po interwencji UOKiK-u musiał zwracać klientom pobrane środki i zapłacił ponad 34 miliony złotych kary. Plus nadal ma własne postępowanie w toku. Wygląda więc na to, że telekomy przez lata próbowały przepchnąć coś, co po prostu nie powinno przejść.
Klienci mają coraz bardziej dość
Moment wycofania opłaty raczej nie jest przypadkowy. Według danych UKE Play zakończył pierwszy kwartał 2026 roku na minusie, tracąc ponad 11 tysięcy numerów. Jeszcze gorzej poradził sobie Plus, który stracił ponad 32 tysiące klientów. Do kogo te osoby poszły? Chociaż Orange zaliczył spory przypływ nowych klientów, ogólny kierunek jest inny – operatorzy wirtualni, którzy kuszą prostszymi zasadami, mniejszą liczbą ukrytych kosztów i bardziej przejrzystymi ofertami. I szczerze mówiąc, w ogóle się temu nie dziwię.
Czytaj też: Edge zaczyna tłumaczyć internet „po ludzku”. Tego mi właśnie brakowało w przeglądarce
Ludzie są już zwyczajnie zmęczeni tym, że każda usługa telekomunikacyjna przypomina momentami pole minowe. Opłata za utrzymanie numeru, dodatkowe koszty za kontakt z infolinią (tak, T-Mobile), dziwne dopłaty aktywujące się po kilku miesiącach — wszystko to sprawia, że użytkownik coraz częściej ma poczucie, iż firma próbuje wyciągnąć od niego pieniądze za absolutnie wszystko.
Najbardziej absurdalne jest jednak to, że operatorzy sami budują wobec siebie gigantyczną nieufność. Klient podpisujący umowę albo kupujący starter coraz częściej nie zastanawia się: „czy oferta jest dobra?”, tylko: „gdzie ukryto haczyk?”. A przecież telefon komórkowy to dziś podstawowa usługa, nie luksusowy dodatek, jak dwie dekady temu. Dlatego trudno traktować wycofanie tej opłaty jako wielki gest dobrej woli Play. To raczej reakcja na presję regulatora i coraz bardziej sfrustrowanych klientów. Firma po prostu zobaczyła, że dalsze brnięcie w ten model może skończyć się nie tylko karami finansowymi, ale też dalszym odpływem użytkowników. Możliwe też, że to dopiero początek większego problemu całej branży.
Czytaj też: Ludzie chcieli podglądać cudze wiadomości. Skończyło się wielkim scamem
Bardzo się cieszę, że jako konsumenci jesteśmy są dziś dużo bardziej wyczuleni na wszelkie „drobne druczki” niż jeszcze kilka lat temu. Internet szybko wyłapuje podobne praktyki, a operatorzy nie mogą już liczyć na to, że nikt nie zauważy dziwnych opłat schowanych głęboko w regulaminie. Może więc najwyższy czas, żeby telekomy przestały kombinować, jak wycisnąć z klienta dodatkowe kilka złotych, i zaczęły konkurować czymś bardziej staroświeckim — po prostu uczciwą ofertą.
Źródło: Play
