Metan – często pomijany sprawca klimatycznego zamieszania
Chodzi o systemy kanalizacyjne oraz podziemną infrastrukturę. Takowe emitują znacznie więcej metanu, niż dotychczas zakładano, a oficjalne raporty klimatyczne mogą poważnie zaniżać skalę problemu. A skąd wiemy, jaka jest ona w rzeczywistości? Dzięki wspomnianym badaczom, którzy przez niemal dwie dekady analizowali procesy zachodzące w sieciach kanalizacyjnych. Tym sposobem opracowali pierwszy na świecie model pozwalający dokładnie szacować emisje metanu z takich miejsc.
Czytaj też: Chiny wykręciły z węgla wyżyny opłacalności. Mniej emisji, więcej produktu z tej samej tony węgla
Wyniki okazały się zaskakujące, ponieważ kanały ściekowe na całym świecie mogą emitować od 1,18 do nawet 1,95 miliona ton metanu rocznie. To oznacza, że infrastruktura kanalizacyjna odpowiada za znacznie większy udział w globalnym ociepleniu, niż nam się wydawało. Dotychczasowe przekonanie wynikało z faktu, że ścieki miałyby przemieszczać zbyt szybko, aby dochodziło do intensywnego powstawania metanu. Z tego powodu wiele krajowych i międzynarodowych raportów klimatycznych praktycznie pomijało kanalizację jako źródło emisji tego gazu. Badacze odkryli jednak, że wewnątrz rur bardzo często panują warunki beztlenowe sprzyjające produkcji metanu, szczególnie w starszych i rozległych systemach miejskich.
Naukowcy przeprowadzili tysiące symulacji różnych sieci kanalizacyjnych i porównali wyniki z pomiarami wykonanymi w 21 miastach w Australii, Chinach, Stanach Zjednoczonych oraz Belgii. Wykorzystany przez nich model bierze pod uwagę między innymi wielkość rur, temperaturę ścieków, przepływ wody oraz nachylenie kanałów. Dzięki temu możliwe stało się znacznie dokładniejsze określanie ilości gazów wydostających się spod powierzchni ulic.
Systemy kanalizacyjne mieszają w raportach
Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do kanalizacji. Inne badania prowadzone między innymi w Montrealu i Hamburgu wykazały, że miasta emitują metan z wielu ukrytych źródeł, których wcześniej praktycznie nie monitorowano. Wśród nich znajdują się stare wysypiska śmieci, studzienki kanalizacyjne, nieszczelne gazociągi oraz infrastruktura przemysłowa. W niektórych przypadkach emisje okazały się nawet kilkukrotnie wyższe od oficjalnych danych raportowanych przez miasta i państwa.
Przypomnę, że metan jest szczególnie niebezpieczny dla klimatu, ponieważ w perspektywie 20 lat zatrzymuje ponad 80 razy więcej ciepła niż dwutlenek węgla. Choć utrzymuje się w atmosferze krócej niż CO2, jego wpływ na tempo globalnego ocieplenia jest znacznie silniejszy. Dlatego ograniczenie emisji metanu uznawane jest dziś za jeden z najszybszych sposobów spowolnienia zmian klimatycznych.
Czytaj też: 700 barów, zero emisji i obietnica tańszych lotów. Samolot przyszłości przestaje być marzeniem
W środowisku naukowym coraz częściej mówi się o tym, że miasta mogą być jednym z największych niedoszacowanych źródeł emisji metanu na świecie. Dodatkowo dane satelitarne sugerują, iż emisje w wielu aglomeracjach rosną szybciej, niż przewidywały wcześniejsze modele klimatyczne. W związku z tym wydaje mi się, że przyszła pora na rewizję stosowanych strategii i opracowanie nowego podejścia do walki z nadmiernymi emisjami.
Źródło: Nature Water
