Mroczna pustka wszechświata wygląda jak z najgorszych koszmarów. Dlaczego nic tam nie ma?

Dzisiaj mam dla was przypomnienie o jednej z najbardziej intrygujących struktur we wszechświecie. O ile w ogóle można ją określić takim mianem, ponieważ mówimy o gigantycznej… pustce. Ta, znana jako Pustka w Wolarzu, stanowi obiekt tak ogromny i tak słabo wypełniony materią, że do dziś pozostaje jednym z najbardziej intrygujących fenomenów kosmologii.
Mroczna pustka wszechświata wygląda jak z najgorszych koszmarów. Dlaczego nic tam nie ma?

Pustka w Wolarzu została odkryta w 1981 roku podczas mapowania odległości galaktyk metodą przesunięcia ku czerwieni. Naukowcy, tworząc trójwymiarowy obraz wszechświata, natknęli się na coś, co wyglądało jak gigantyczna dziura. Okazało się, że to obszar, w którym w zasadzie nie ma galaktyk.

Czytaj też: Kosmiczny „duch” grawitacji. Dlaczego mózgi astronautów nie potrafią zapomnieć o Ziemi?

Skala tego zjawiska jest trudna do wyobrażenia. Pustka ma średnicę około 330 milionów lat świetlnych, co oznacza, że Droga Mleczna mogłaby się w niej zmieścić miliardy razy. W typowym regionie o takich rozmiarach powinno znajdować się nawet kilka tysięcy galaktyk, tymczasem w tej kosmicznej pustce udało się namierzyć zaledwie około 60. Ich rozmieszczenie nie ułatwiało zrozumienia tego, co się dzieje, ponieważ astronomowie dostrzegli, iż w wielu przypadkach są ustawione wzdłuż jednej struktury przypominającej cienki tunel przecinający środek tego obszaru.

Oczywiście pustka nie oznacza faktycznej, całkowitej pustki. Obszar ten zawiera materię, ale w ekstremalnie małym zagęszczeniu. To właśnie ta niezwykle niska gęstość czyni ją wyjątkową. Powstanie takich struktur wiąże się z najwcześniejszymi momentami istnienia wszechświata. Według obecnych teorii, tuż po Wielkim Wybuchu materia była rozłożona niemal równomiernie, lecz drobne fluktuacje kwantowe sprawiły, iż w niektórych miejscach było jej nieco więcej, a w innych mniej. 

Gęstsze regiony zaczęły przyciągać materię oraz tworzyć galaktyki i ich skupiska, podczas gdy rzadsze obszary opróżniały się, tworząc ogromne pustki. Z czasem mniejsze pustki łączyły się w większe, co mogło doprowadzić do powstania tak gigantycznej struktury jak Pustka w Wolarzu. Dziś wiemy, że takie regiony nie są wyjątkiem, lecz fundamentalnym elementem kosmicznej architektury. Zdaniem ekspertów mogą one zajmować nawet około 80 procent objętości obserwowalnego wszechświata, tworząc razem z filamentami galaktyk kosmiczną sieć, czyli największą strukturę znaną nauce.

Mimo to Pustka w Wolarzu pozostaje szczególnym przypadkiem. Jej rozmiary i ekstremalnie niskie zagęszczenie materii sprawiają, że jest jednym z najlepszych naturalnych laboratoriów do badania fundamentalnych właściwości kosmosu. Naukowcy wykorzystują takie regiony do analizowania wpływu ciemnej energii, badania rozkładu materii czy nawet właściwości neutrin, które mogą swobodnie przemieszczać się przez te ogromne, niemal puste przestrzenie.

Czytaj też: Kopalnie w kosmosie to nie science fiction. Nowe badania pokazują, jak asteroidy pomogą nam zbudować cywilizację na Marsie

To, co czyni Pustkę w Wolarzu szczególnie fascynującą, to także perspektywa obserwacyjna. Gdyby Droga Mleczna znajdowała się w centrum tej pustki, ludzkość przez większość swojej historii mogłaby w ogóle nie wiedzieć o istnieniu innych galaktyk. Byłyby one po prostu zbyt odległe i zbyt rzadkie, by je łatwo dostrzec. I choć od odkrycia minęły ponad cztery dekady, to Pustka w Wolarzu wciąż dostarcza pytań o to, jak dokładnie formuje się wielkoskalowa struktura wszechświata. 

Źródło: BBC Sky at Night Magazine

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.