Podczas konferencji The Android Show: I/O Edition firma oficjalnie ogłosiła ogromne rozszerzenie kompatybilności Quick Share z AirDrop. Funkcja, która jeszcze niedawno była mocno ograniczona do wybranych urządzeń, zaczyna trafiać do kolejnych producentów Androida.
Quick Share przestaje być funkcją tylko dla Pixeli i Samsungów
Google zaczęło wdrażać bezpośrednią współpracę Quick Share z AirDrop już wcześniej, ale początkowo była ona dostępna głównie na Pixelach oraz wybranych flagowcach Samsunga. Teraz sytuacja zaczyna wyglądać dużo ciekawiej. Do grona wspieranych urządzeń mają dołączyć smartfony marek OnePlus, Oppo oraz Honor. Na liście pojawiają się między innymi OnePlus 15, Honor Magic8 Pro, składany Honor Magic V6 czy seria Oppo Find X8. Wsparcie mają otrzymać również starsze Samsungi, w tym Galaxy S24, S25 oraz składane Foldy i Flipy.
To może wydawać się drobiazgiem, ale realnie zmienia sposób korzystania z telefonów. Dotąd ekosystemy działały trochę jak dwa osobne światy, które tolerowały swoje istnienie, ale niespecjalnie chciały ze sobą współpracować. Apple miało AirDrop, Android próbował różnych alternatyw, a użytkownicy byli gdzieś pośrodku tego technologicznego konfliktu. Teraz pierwszy raz zaczyna to przypominać normalne, współczesne rozwiązanie.
Czytaj też: Czy Twój Samsung dostanie One UI 9? Sprawdź listę urządzeń
Najważniejsze, że Google nie zamknął nowej funkcji wyłącznie w drogich flagowcach. Telefony z Androidem dostaną możliwość generowania specjalnych kodów QR w menu Quick Share. Po ich zeskanowaniu użytkownik iPhone’a będzie mógł pobrać plik przez chmurę praktycznie od ręki. Niby mniej efektowne niż pełna natywna integracja, ale właśnie takie rozwiązania mają największy sens w codziennym życiu. Większość ludzi nie wymienia przecież smartfona co rok i nadal korzysta ze starszych modeli. Dzięki QR-om nawet telefony bez oficjalnego wsparcia nie zostaną całkowicie odcięte od nowego systemu wymiany plików.

Największa rewolucja może wydarzyć się przy zmianie systemu
Na tym nie koniec, bo Google przy okazji pokazał też coś jeszcze ważniejszego: nowy system migracji danych z iPhone’a na Androida. Nowe narzędzia mają pozwalać na bezprzewodowe przeniesienie nie tylko zdjęć czy kontaktów, ale również haseł, aplikacji, układu ikon na ekranie głównym, a nawet profili eSIM. Czyli rzeczy, które do tej pory najbardziej odstraszały ludzi przed zmianą systemu.
Jeszcze kilka lat temu wielkie firmy technologiczne robiły wszystko, żeby zamknąć użytkownika we własnym ekosystemie na dobre. Dziś coraz mocniej liczy się wygoda i interoperacyjność, bo konsumenci zwyczajnie mają dość cyfrowych murów między urządzeniami. Paradoksalnie może to też pomóc samemu Androidowi. Bariera „boję się przenosić wszystko z iPhone’a” od lat była jednym z największych argumentów zatrzymujących ludzi w ekosystemie Apple’a.
Czytaj też: iOS 27 ma naprawić największy problem Liquid Glass. Apple wraca do ergonomii
To jedne z tych zmian, które może i nie brzmią jak wielkie rewolucje, ale przekładają się na realne zwiększenie komfortu użytkowników, a to znacznie ważniejsze niż slogany o AI zmieniającej świat. Bez futurystycznych prezentacji. Po prostu w końcu będzie można wygodnie wysłać komuś zdjęcie bez zastanawiania się, jakie logo ma na obudowie telefonu. Szkoda, że musieliśmy czekać na to aż tak długo.
Źródło: Google
