AMOLED 1500 nitów, GPS i bateria jak z opaski fitness za mniej niż 500 zł
Już sam design pokazuje, że Realme chciało zrobić coś bardziej „zegarkowego” niż typowo sportowego. Koperta ma klasyczny, okrągły kształt i została wykonana z błyszczącego aluminium, które momentami przypomina ceramikę. Wokół ekranu pojawił się szeroki pierścień z oznaczeniami godzin, a z boku wystają trzy fizyczne przyciski. To akurat przydatne, bo dotykowe sterowanie podczas treningu albo w deszczu nadal potrafi doprowadzić człowieka do szewskiej pasji.
Na szczęście specyfikacja jest bardziej atrakcyjna. Realme Watch S5 dostał panel AMOLED 1,43 cala o rozdzielczości 466 × 466 pikseli i odświeżaniu 60 Hz. Jasność szczytowa to aż 1500 nitów, więc pełne słońce mu nie straszne. Dla porównania, wiele budżetowych smartwatchy kończy zabawę przy 600–800 nitach i w pełnym słońcu zmienia się w lusterko kieszonkowe. Tutaj dochodzi jeszcze Always-On Display oraz Smart Night Vision, czyli automatyczne przyciemnianie ekranu nocą. Producent dorzucił też Panda Glass oraz pełną wodoodporność 5 ATM. Co ciekawe, pojawia się również funkcja Wet Hand Touch, dzięki której ekran reaguje nawet wtedy, gdy palce i wyświetlacz są mokre.


Największym asem w rękawie pozostaje jednak bateria. Realme deklaruje nawet 20 dni działania na jednym ładowaniu. Oczywiście — jak zawsze — te wyniki dotyczą bardziej „typowego” niż „hardkorowego” użytkowania. Włączenie Always-On Display i ciągłego GPS-u szybko sprowadzi ten wynik na ziemię. Ale nawet jeśli realnie skończy się na 10–14 dniach intensywnej pracy, to i tak rezultat jest świetny. Zwłaszcza że mówimy o zegarku z pełnym, 5-systemowym GNSS. Na pokładzie znalazły się GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou oraz QZSS. To bardzo ważne technicznie, bo oznacza szybsze łapanie sygnału i większą precyzję tras w trudniejszych warunkach, np. między blokami albo w lesie. W tanich smartwatchach GPS nadal często działa bardziej „na oko” niż realnie.

Watch S5 zaczyna trochę flirtować z dużo droższymi zegarkami sportowymi
Realme wrzuciło do środka funkcje, które normalnie widzimy raczej w urządzeniach biegowych: metronom kadencji, gotowe kursy treningowe czy wskaźniki wydolnościowe pokroju Aerobic Efficacy i Core Stats. Oczywiście nie jest to poziom analityki z Garmin Connect czy profesjonalnych zegarków triathlonowych, ale w tej cenie wygląda to naprawdę imponująco.
Czytaj też: Wear OS 7 to największy skok dla smartwatchy od lat. Google w końcu słucha użytkowników
Do tego dochodzi klasyczny pakiet zdrowotny: całodobowy pomiar tętna, SpO2, analiza snu, stresu, monitorowanie zdrowia kobiet oraz kontrola poziomu hałasu w otoczeniu. Zegarek obsługuje też rozmowy Bluetooth dzięki wbudowanemu głośnikowi i mikrofonowi. Producent nie mógł oczywiście odpuścić modnego dziś AI, więc pojawia się integracja z Gemini. Tutaj akurat ma to sens — smartwatch jest naturalnym miejscem dla prostego asystenta głosowego.


Realme Watch S5 pojawił się już w polskich sklepach w dwóch wersjach kolorystycznych — Sand White i Rock Grey. W RTV Euro AGD oraz Media Markt kosztuje 449 zł, natomiast w Media Expert cena wynosi 499 zł. Za tę cenę dostajemy konkretny zegarek, który nie próbuje udawać luksusowego sprzętu, tylko idzie w konkrety. Jasny AMOLED, sensowny GPS, dobra bateria i wygodna konstrukcja nadal znaczą więcej niż kolejne marketingowe slogany o „rewolucji sztucznej inteligencji”.
