Wear OS 7 to największy skok dla smartwatchy od lat. Google w końcu słucha użytkowników

Maj to standardowo czas wielkich nowości ogłaszanych przez Google. Tym razem skupię się na zmianach, które firma zapowiedziała dla zegarków. Wear OS 7 ma być tą generacją oprogramowania, która w końcu przestanie traktować smartwatche jak „mniejsze ekrany do powiadomień”. To oznacza realne zmiany w ergonomii, zarządzaniu energią i – bo jakże by inaczej – więcej sztucznej inteligencji. Na szczęście tym razem spora część zmian faktycznie wygląda jak coś, z czego będziemy korzystać na co dzień.
Wear OS 7 to największy skok dla smartwatchy od lat. Google w końcu słucha użytkowników

Google obiecuje lepszą baterię. I to może być najważniejsza zmiana

Nie ma co się oszukiwać, największym problemem współczesnych smartwatchy nadal pozostaje bateria. Nieważne, jak świetny jest ekran, AI czy funkcje zdrowotne — jeśli zegarek trzeba ładować codziennie, bardzo szybko zaczynamy się irytować, bo w ten sposób stajemy się niemalże więźniem ładowarki, a podczas podróży musimy zabierać ze sobą znacznie więcej kabli niż byśmy chcieli. Wear OS 7 ma trochę pomóc z tym problemem.

Nie będzie to magiczne rozwiązanie, które nagle da nam dodatkowy dzień pracy, bo mowa o 10-procentowym wzroście energooszczędności względem poprzedniej generacji systemu i to na identycznym sprzęcie. Brzmi skromnie, ale może się to przełożyć na dodatkową godzinę czy dwie pracy, co w podróży może być nieocenione. Szczególnie że nowe systemy AI zwykle zwiększają apetyt na energię, zamiast go ograniczać. Za kulisami Google przebudował część architektury systemowej równolegle z rozwojem Androida 17, na którym bazuje Wear OS 7. W praktyce oznacza to lepsze zarządzanie procesami działającymi w tle, inteligentniejsze usypianie aplikacji i mniejsze obciążenie procesorów smartwatchy.

Gigant wziął się też za jedną z najbardziej przestarzałych części Wear OS, czyli system Tiles. Dotychczasowe pełnoekranowe karty były mało elastyczne i często zwyczajnie marnowały przestrzeń na małych ekranach zegarków. Wear OS 7 zastępuje je nowymi Wear Widgets, czyli dynamicznymi widżetami w formatach 2×1 oraz 2×2, mocno inspirowanymi Androidem na smartfonach. Dzięki temu tarcze i pulpity mają stać się znacznie bardziej funkcjonalne i mniej „napompowane” wizualnie.

Czytaj też: Microsoft w końcu przyznał się do problemu, który od lat zabijał baterie laptopów z Windowsem

Wear OS 7 zastępuje je nowymi Wear Widgets, czyli dynamicznymi widżetami w formatach 2×1 oraz 2×2, mocno inspirowanymi Androidem na smartfonach. Dzięki temu tarcze i pulpity mają stać się znacznie bardziej funkcjonalne i mniej „napompowane” wizualnie. Choć warto zauważyć, że Samsung nadal wyprzedza Google pod jednym względem — Wear OS 7 nadal nie pozwala układać widżetów w stosy, co Galaxy Watche potrafią już od dawna dzięki własnej nakładce.

Live Updates i Gemini na nadgarstku

Status dostawy na zegarku? To właśnie da nam funkcja Live Updates, czyli dynamiczne aktualizacje znane wcześniej głównie ze smartfonów. Na tarczy zegarka pojawią się małe interaktywne ikony pokazujące informacje w czasie rzeczywistym — status kuriera, wynik meczu, przyjazd Ubera czy postęp zamówienia jedzenia. Bez konieczności otwierania aplikacji albo wyciągania telefonu z kieszeni. Ta nowość bardzo mi się podoba. Krótkie, szybkie, użyteczne informacje zamiast zasypywania użytkownika pełnymi ekranami aplikacji na wyświetlaczu, który zwyczajnie nie jest do tego przystosowane.

Google oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie wrzucił tu również AI. Tym razem jednak wygląda to trochę sensowniej niż kolejne generowanie tapet czy emoji. Wear OS 7 otrzyma integrację z Gemini Intelligence i nowym systemem AppFunctions API. Dzięki temu smartwatch ma stać się bardziej autonomicznym asystentem zdolnym wykonywać wieloetapowe zadania bez ciągłego udziału użytkownika.

Czytaj też: Apple Watch Ultra 4 w końcu ze zmianami, na które czekałam

W teorii wystarczy komenda głosowa, by zegarek zamówił jedzenie, odpisał na wiadomości czy wykonał serię działań między aplikacjami. Oczywiście te innowacje są zarezerwowane tylko dla nielicznych najmocniejszych modeli, które spełniają wysokie wymagania sprzętowe. To samo tyczy się zresztą smartfonów, więc nikt już nie powinien być zdziwiony – za najlepsze trzeba najwięcej zapłacić.

Drobne poprawki też będą

Gigant z Mountain View naprawił również mnóstwo małych rzeczy, które użytkowników drażniły od lat. System pozwoli na pełną kontrolę nad automatycznym uruchamianiem widżetu muzyki. Koniec z sytuacją, w której ekran odtwarzacza wyskakiwał nagle przy każdym dźwięku z telefonu. Poza tym, pojawia się Remote Output Switcher, czyli szybkie przełączanie źródła audio między słuchawkami Bluetooth, głośnikami i urządzeniami Google Cast bez grzebania w ustawieniach telefonu. Firma zdecydowała się też na ustandaryzowanie modułów fitnessowych. Deweloperzy aplikacji sportowych dostaną gotowy system śledzenia aktywności, monitoringu tętna i sterowania multimediami, co powinno poprawić spójność działania całego ekosystemu.

Czytaj też: AI poprawiające zdjęcia to już przeżytek. Xiaomi chce, żeby sztuczna inteligencja sama sterowała aparatem

Nie da się nie zauważyć, że Google chyba w końcu znalazł złoty środek i przestał na siłę wciskać na zegarki rzeczy, które zwyczajnie źle tam działają. Zamiast tego skupił się na najbardziej istotnych kwestiach, takich jak szybkie informacje, automatyzacje i redukcja konieczności sięgania po telefon. Właśnie po to są zegarki, by dać nam wygodę i oszczędność czasu. Podoba mi się ten kierunek i praktyczność wszystkich tych nowości. Teraz pozostaje czekać na szersze udostępnienie, bo na razie wyszła tylko wersja beta. Zapewne na pierwszy ogień pójdą nowe Galaxy Watch, mające zadebiutować jesienią, dopiero potem przyjdzie kolej na pozostałych producentów.

Źródło: Google

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.