Patent pokazuje nowy sposób wykorzystania czasu oczekiwania
Bardzo lubię przeglądać patenty, składane przez różne firmy. Choć zwykle siedzę raczej w smartfonach i gadżetach ubieralnych, tym razem w oczy rzuciło mi się coś innego — patent Sony Interactive Entertainment opublikowany 21 maja 2026 roku. Dokument opisuje system, który miałby zamienić tradycyjne ekrany oczekiwania w interaktywne centrum informacji i rozrywki. Nie jestem jakimś wielkim graczem, mimo tego nie raz siedziałam bezczynnie, gdy ładowała mi się gra albo czekałam na matchmaking, by w końcu zaliczyć walkę z bossem online. Zapewne dlatego tak mnie to zainteresowało.
Kluczową rolę w tym pomyśle odgrywa sztuczna inteligencja, która analizowałaby czas potrzebny na rozpoczęcie meczu i dobierała odpowiednie treści wyświetlane w dodatkowym oknie obrazu w obrazie (Picture-in-Picture). Jeżeli system przewidziałby, że do rozpoczęcia rozgrywki pozostało około minuty, mógłby wyświetlić krótki materiał dopasowany do tego czasu. Gdyby serwer był gotowy szybciej, wideo zostałoby automatycznie wygaszone, pozwalając płynnie przejść do gry.
W dokumentacji wymieniono od razu kilka przykładów materiałów, które mogłyby towarzyszyć oczekiwaniu na mecz. Wśród nich znalazły się:
- krótkie klipy wideo związane z daną grą,
- poradniki i wskazówki taktyczne,
- mapy oraz informacje o najważniejszych punktach na planszy,
- generowane przez AI skróty naszych poprzednich rozgrywek,
- treści reklamowe i promocyjne.
Zapewne tak samo, jak mnie, od razu zaalarmował was ostatni podpunkt. Szczerze mówiąc, już w chwili, gdy natrafiłam na informacje o tym patencie, spodziewałam się podobnego kierunku. Google już na YouTubie testował wyświetlanie reklam podczas pauzy, więc jakoś nie dziwi mnie, że Sony też myśli w podobnych kategoriach. Oczywiście, jeśli funkcja się pojawi, nikt jej w ten sposób nie będzie reklamował, a potem, niby „przypadkiem”, będziemy widzieli zadziwiająco dużo treści sponsorowanych i promocyjnych. Przypadek? Taa…
Czytaj też: Dodatkowy ekran w smartfonie? Nie musisz kupować flagowca Xiaomi, wystarczy ten gadżet Oppo
Jednak nie tylko to jest tutaj interesujące, bo w patencie znalazła się też inna funkcja. Sony rozważa wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia automatycznych raportów o przeciwnikach jeszcze przed rozpoczęciem meczu. System mógłby analizować publicznie dostępne statystyki graczy i prezentować najważniejsze informacje w przystępnej formie. Na ekranie mogłyby pojawić się dane dotyczące preferowanego stylu gry, najczęściej używanego wyposażenia, współczynnika zwycięstw czy aktualnej rangi. W teorii pozwoliłoby to lepiej przygotować się do rozgrywki jeszcze przed wejściem na mapę.
Okej, to naprawdę mnie zaciekawiło. Ostatnio intensywnie gram PvP w Where Winds Meet i możliwość uzyskania dodatkowych informacji przed walką byłaby całkiem przydatna. Tylko wątpię, by faktycznie działałoby to tak pięknie. Tam dobór przeciwników jest losowy, trwa zwykle kilka lub kilkanaście sekund, więc ciężko mi powiedzieć, na jakiej zasadzie miałoby to działać. Zapewne system bazowałby na dostępnych i dla mnie informacjach. Zresztą, to może nie być dobry przykład, ale wybaczcie, to jak na razie jedyna gra online, w którą regularnie grywam, więc ciężko mi się wypowiadać w kontekście wykorzystania tej funkcji w Valorancie, Fortnite czy innych tytułach. Tak czy inaczej, dla niektórych osób może być to całkiem przydatne.
Sony chce zatrzymać graczy w swoim ekosystemie
Nie da się nie zauważyć jeszcze jednej rzeczy – Sony, podobnie zresztą jak inni gracze na rynku, chce za wszelką cenę utrzymać nas w swoim ekosystemie. Każda minuta spędzona na czekaniu to czas, w którym możemy sięgnąć po telefon, sprawdzić media społecznościowe, odpowiedzieć na wiadomości czy zajrzeć do innych aplikacji. Odkładamy więc kontroler na bok, a Sony chce tego uniknąć, szukając sposobu, by utrzymać nasze zaangażowanie również wtedy, gdy gra jeszcze się nie rozpoczęła.
Czytaj też: Nie poznasz kolejnego iPhone’a Pro. Apple szykuje największą zmianę od czasów iPhone’a X
Czy nowości opisane w patencie to dobry kierunek? Czas pokaże. Na razie nie ma nawet pewności – jak to zwykle z podobnymi pomysłami bywa – czy firma w ogóle wprowadzi na PlayStation coś takiego. Zresztą, moim zdaniem ważniejsze jest tutaj nie pytanie, „czy Sony potrafi zagospodarować czas oczekiwania?”, ale raczej „czym zamierza go wypełnić?”. Między inteligentnym asystentem pomagającym przed meczem a kolejnym ekranem reklamowym jest bowiem bardzo cienka granica.
Źródło: Insider Gaming
