Nie chcę stresować się już barierą językową w podróży, a tłumacz Vasco może być rozwiązaniem

Odpowiadając sobie na pytanie, co w podróżach stresuje mnie najbardziej, szybko przypominam sobie, że jest nią bariera językowa. Sam fakt, że jadę w miejsce, w którym ludzie posługują się językiem, którego nie rozumiem, jest dla mnie wręcz przerażający. Na szczęście żyjemy w czasach, w których technologia odpowiada na takie problemy. Chcemy rozmawiać, pytać, zamawiać lokalne jedzenie, zrozumieć ogłoszenie na dworcu albo po prostu nie czuć się bezradnie, gdy ktoś po drugiej stronie ulicznego stoiska nie mówi po angielsku.
Nie chcę stresować się już barierą językową w podróży, a tłumacz Vasco może być rozwiązaniem

Polskie przedsiębiorstwo Vasco Electronics zaprezentowało Translator M4, który ma być prostym, kieszonkowym tłumaczem dla osób, które chcą podróżować swobodniej, ale niekoniecznie chcą polegać wyłącznie na aplikacjach w telefonie.

Tłumacz, który wybacza trudne warunki

Vasco Translator M4 został pokazany jako sprzęt, który ma przede wszystkim zdejmować z użytkownika ciężar konfiguracji. To nie jest sprzęt, który wymaga technologicznego zacięcia. To raczej urządzenie z kategorii: wyjmujemy z kieszeni, włączamy i próbujemy się dogadać. Bez kombinowania z roamingiem i bez nerwowego polowania na Wi-Fi w miejscu, w którym najbardziej potrzebujemy szybkiego tłumaczenia. Urządzenie obsługuje 85 języków, a jeśli chodzi o połączenie internetowe, to producent zadbał o to za sprawą wbudowanej karty SIM, która działa w niemal 200 krajach.

To istotna różnica względem wielu aplikacji mobilnych, bo w podróży problemem często nie jest sama technologia tłumaczenia, tylko dostęp do sieci dokładnie wtedy, gdy jest potrzebny. Urządzenie jest gotowe do działania od razu po wyjęciu z pudełka i nie wymaga instalowania dodatkowych aplikacji ani dłuższej konfiguracji.

Vasco Translator M4 obsługuje tłumaczenie mowy. Do tego dochodzi tłumacz zdjęć oraz tłumacz tekstu. W praktyce oznacza to nie tylko rozmowy, ale też tłumaczenie menu, tablic informacyjnych, rozkładów jazdy czy krótkich komunikatów, które w podróży potrafią być równie ważne jak sama rozmowa z drugim człowiekiem.

Czytaj też: Idealny rower na podróż dookoła świata. Cinelli Hobootleg Geo zadebiutował

Lekkość w podróży ma znaczenie. Vasco to rozumie

Sprzęt waży 106 gramów, więc faktycznie jest lekki i kompaktowy. Bez problemu zmieści się w nerce, małej torebce. Sam ekran dotykowy jest niewielki, więc osoby przyzwyczajone do dużych wyświetlaczy smartfonów mogą potrzebować chwili, żeby się do niego przyzwyczaić. Przyciski na ekranie są niewielkie, więc szybkie trafienie w odpowiednią opcję nie zawsze jest wygodne. W codziennym użyciu znaczenie mogą mieć też fizyczny przycisk, mocniejsze głośniki i dioda LED informująca o tym, kiedy translator nas słucha. To drobiazgi, ale w podróży, zwłaszcza w hałaśliwym otoczeniu, takie rozwiązania potrafią wyraźnie ułatwić korzystanie z urządzenia.

Producent zwraca też uwagę na tryb automatyczny, w którym po wybraniu pary języków urządzenie ma samodzielnie rozpoznawać język rozmówcy. Użytkownik może wybrać tempo odtwarzania tłumaczenia, włączyć filtr wulgaryzmów oraz wrócić do historii przetłumaczonych rozmów.

Elektroniczny tłumacz nie zastąpi znajomości języka i nie sprawi, że każda rozmowa nagle stanie się perfekcyjna. Może jednak rozwiązać bardzo konkretny problem – dać użytkownikowi większą pewność w sytuacjach, w których telefon, aplikacja i brak internetu zaczynają być przeszkodą.

Napisane przez

Matylda Kondej

Redaktor