Decyzja ta rzuca cień na przyszłość małych, składanych telefonów, sugerując, że jako użytkownicy wolimy jednak urządzenia, które po rozłożeniu zamieniają się w prywatne biuro, a nie te, które jedynie zajmują mniej miejsca w kieszeni.
Koniec serii MIX Flip? Przecieki nie zostawiają złudzeń
Mimo że w zeszłym roku Xiaomi zaprezentowało model MIX Flip 2, najnowsze aktualizacje sugerują, że linia ta została przerwana. Informacje te pochodzą od znanego informatora Digital Chat Station, który na platformie Weibo zasugerował, że Xiaomi nie planuje premiery modelu MIX Flip 3 w tym roku. Dlaczego?
Cóż, jak to zwykle bywa, wszystko sprowadza się do kosztów. Mimo, że małe składaki radzą sobie całkiem nieźle, to segment ten nadal jest niszowy, a ich produkcja wciąż kosztowna. Z perspektywy klientów Flip, choć wygodny i kompaktowy, nie oferuje zbyt dużej wartości dodanej w przeciwieństwie do Folda. To w zasadzie to samo, co mamy w zwykłym smartfonie, tylko z opcją złożenia na pół. Niby wygodne, ale to też nie tak, że odbywa się to bez żadnych kompromisów – zgięcie ekranu, mniejsza trwałość wyświetlacza, gorsza specyfikacja. Wszystko to oczywiście w cenie typowego, klasycznego flagowca.
Xiaomi zresztą nie jest w tym odosobnione, bo marki takie jak Vivo czy Oppo również nie zaprezentowały następców swoich pierwszych modeli typu flip od dobrych kilku lat. Honor również jest niepewny i nie wiemy do końca, czy V Flip zyska kolejną generację. Wyjątkiem na tym tle pozostaje Samsung i Motorola, rokrocznie oferujące modele z klapką. Motorola w tym roku wprowadziła ich nawet więcej, co oznacza, że popyt jest. Być może jednak kończy się właśnie na tych dwóch producentach, którzy zadziałali w tym segmencie jako pierwsi i zdobyli odpowiednią bazę klientów oraz renomę, by to nadal się opłacało.
Ciekawym wyjątkiem jest tu Huawei. Chiński producent ma na swoim koncie kilka podejść do flipów. Zaczęło się od modelu Pocket z małym okrągłym zewnętrznym ekranem, w międzyczasie była jeszcze jego budżetowa wersja, aż doszliśmy do Pura X, czyli zupełnie nowego podejścia do klapki. Zamiast po prostu składać konstrukcję znaną z klasycznych smartfonów, firma poszła w nietuzinkowe proporcje 6,3-calowego ekranu – 14,5:9. Dzięki temu mamy szerszą przestrzeń roboczą, która daje większe pole do popisu.

Nostalgia każe nam narzekać, a praktyczność kupować
Telefony z klapką wywołują w nas sentyment. Kiedy na rynek weszły nowoczesne „Flipy”, wydawało się, że to idealna odpowiedź na potrzeby osób szukających kompaktowego sprzętu, który zmieści się w każdej torebce czy małej kieszeni, przy okazji przypominając trochę o dawnych czasach. Jednak nostalgia to jedno, a praktyczność drugie i właśnie to coraz częściej wygrywa. Obecnie smartfon służy nam do pracy, edycji dokumentów i konsumpcji treści. Jeśli korzystamy z niego jak z przenośnego biura, wybierzemy raczej Folda niż Flipa, zwłaszcza gdy wiele modeli obsługuje też rysik. To właśnie te konstrukcje dają „więcej możliwości”, stając się mobilnymi stacjami roboczymi, podczas gdy Flip pozostaje efektownym, ale jednak ograniczonym gadżetem.
Czytaj też: Powrót eksperymentalnej serii Xiaomi MIX to coś, czego nie było w moim bingo na ten rok
Dlatego decyzja Xiaomi, choć stanowiąca bolesny cios dla fanów miniaturyzacji, jest całkowicie zrozumiała. Składane telefony typu flip są piękne i innowacyjne, ale w codziennym użytkowaniu oferują niemal tyle samo (lub mniej przez małą baterię), co klasyczne smartfony, będąc przy tym znacznie droższymi. Branża najwyraźniej zaczyna rozumieć, że prawdziwa siła „składaków” leży w zwiększaniu powierzchni roboczej, a nie w samym składaniu dla oszczędności miejsca. Foldy to obietnica tabletu w kieszeni; Flipy to tylko droższy sposób na posiadanie małego telefonu. Szkoda, że wybór nam się kurczy, ale najwyraźniej portfele klientów zagłosowały za funkcjonalnością biurową zamiast kompaktowego stylu.
