Casio połączyło dwa zegarkowe światy. Wyszło z tego coś naprawdę sensownego

Przez większość czasu G-Shocki i sportowe smartwatche funkcjonowały trochę obok siebie. Z jednej strony mieliśmy niemal niezniszczalne zegarki Casio, które można było zabrać na surfing, w góry czy na budowę. Z drugiej coraz bardziej zaawansowane modele Garmina czy Polar, oferujące pomiar tętna, analizę treningów i monitorowanie regeneracji. Teraz wygląda na to, że Casio coraz śmielej próbuje połączyć oba światy. Nowy G-Shock G-LIDE GBX-H5600 zachowuje charakterystyczną odporność serii, ale jednocześnie oferuje funkcje, których wcześniej w tej linii po prostu nie było.
Casio połączyło dwa zegarkowe światy. Wyszło z tego coś naprawdę sensownego

G-LIDE w końcu dostał to, czego od dawna mu brakowało

Seria G-LIDE od lat skierowana jest przede wszystkim do surferów i osób spędzających dużo czasu nad wodą. Już wcześniejsze modele oferowały wykresy pływów, fazy Księżyca, liczenie kroków czy możliwość połączenia ze smartfonem przez Bluetooth. Były więc czymś pomiędzy klasycznym G-Shockiem a prostym zegarkiem sportowym.

Nowy GBX-H5600 idzie jednak o krok dalej. Po raz pierwszy w historii tej serii Casio zdecydowało się dodać optyczny czujnik tętna. Dzięki temu zegarek może monitorować pracę serca podczas aktywności, a także analizować treningi w takich trybach jak bieganie, marsz, trening na siłowni czy interwały. Producent pozostawił także trójosiowy akcelerometr odpowiedzialny za liczenie kroków i dystansu, a po sparowaniu ze smartfonem GPS telefonu pomaga jeszcze dokładniej śledzić przebytą trasę.

Dodanie pulsometru otworzyło drzwi do kolejnych funkcji. GBX-H5600 potrafi teraz monitorować sen, a dzięki algorytmom firmy Polar analizuje również regenerację organizmu po wysiłku i codziennym stresie. To rozwiązania dobrze znane z bardziej zaawansowanych zegarków sportowych, które do tej pory raczej nie kojarzyły się z G-Shockiem.

Nadal G-Shock, tylko znacznie mądrzejszy

Warto jednak zauważyć, że Casio wyraźnie nie próbuje stworzyć kolejnego pełnoprawnego smartwatcha. Nadal mamy do czynienia z klasycznym G-Shockiem wyposażonym w czytelny wyświetlacz MIP, fizyczne przyciski i funkcje, z których słynie marka od lat. Nie zabrakło więc czasu światowego, stopera, alarmów czy mocnego podświetlenia Super Illuminator.

Pod względem wyglądu producent również nie eksperymentował. Punktem wyjścia pozostaje kultowa kwadratowa koperta inspirowana serią 5600. Nowością jest półprzezroczysty bezel, spod którego widać czarną kopertę wzmocnioną włóknem węglowym. Do wyboru przygotowano dwie wersje kolorystyczne — czarną oraz niebieską.

Czytaj też: Fani Galaxy Watch Classic będą musieli jeszcze poczekać. Samsung stawia na inne modele

Koperta o szerokości 44,5 mm zachowała wszystko to, czego oczekuje się od G-Shocka. Zegarek jest odporny na wstrząsy i oferuje wodoszczelność do 200 metrów, dzięki czemu bez problemu poradzi sobie zarówno podczas surfingu, jak i pływania czy nurkowania rekreacyjnego. Akumulator pozwala korzystać z funkcji sportowych przez około 35 godzin, a gdy energia zaczyna się kończyć, podstawowe funkcje zegarka mogą być nadal zasilane dzięki ładowaniu słonecznemu, czego podczas surfowania czy przebywania na plaży z pewnością nie brakuje.

Cena nowego G-LIDE GBX-H5600 została ustalona na 330 dolarów. To już segment, w którym konkurencja jest naprawdę mocna, ale Casio ma argument, którego wielu rywali nie oferuje — charakterystyczny styl G-Shocka i legendarną odporność. Bo producent podszedł do tematu z rozsądkiem i zamiast budować smartwatch przypominający wszystkie inne sportowe zegarki na rynku, rozwija własną filozofię. Bierze kultowego G-Shocka, dokłada funkcje znane z urządzeń Polara czy Garmina i zostawia całą resztę bez zmian. Dla fanów marki może to być znacznie ciekawszy kierunek niż próba stworzenia kolejnej kopii typowego inteligentnego zegarka. W końcu jeśli by takowy chcieli, już dawno by go kupili.

Źródło: Casio

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.