Skąd to całe poruszenie? Ano stąd, iż chińskie władze zezwoliły na komercyjne wykorzystanie implantu mózgowego NEO. Opracowali go naukowcy związani z Uniwersytetem Tsinghua i firmą Neuracle Technology. Co szczególnie istotne, urządzenie zostało objęte procedurą umożliwiającą finansowanie w ramach państwowego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Oznacza to, że technologia ta zaczyna stawać się częścią rzeczywistego systemu opieki zdrowotnej.
Czytaj też: Karbon dostał nanotechnologiczną zbroję. Lotnictwo kocha takie materiały z ambicjami
NEO ma być przeznaczony dla osób cierpiących na paraliż spowodowany uszkodzeniami rdzenia kręgowego. System składa się z niewielkiego implantu umieszczanego na powierzchni mózgu oraz urządzeń zewnętrznych interpretujących sygnały neuronalne. Następnie aktywność mózgu ulega przekształceniu w cyfrowe polecenia pozwalające kontrolować urządzenia wspomagające ruch. W pierwszej wersji technologia współpracuje między innymi z robotyczną rękawicą pomagającą pacjentom odzyskiwać funkcje ruchowe kończyn.
Jedną z najważniejszych różnic pomiędzy chińskim rozwiązaniem a Neuralink jest sposób implantacji. Chip NEO nie wymaga umieszczania elektrod bezpośrednio w tkance mózgowej. Zamiast tego czujniki są instalowane na zewnętrznej błonie otaczającej mózg, zwanej oponą twardą. Takie podejście jest mniej inwazyjne i wiąże się z mniejszym ryzykiem uszkodzenia tkanki nerwowej oraz powikłań pooperacyjnych. Ta konstrukcja wydaje się tym, co przesądziło o szybszym uzyskaniu zgody na komercyjne wykorzystanie urządzenia.
Neuralink obrał znacznie bardziej ambitną drogę. System Elona Muska wykorzystuje ultracienkie elektrody wprowadzane bezpośrednio do mózgu za pomocą specjalnego robota chirurgicznego. Takie rozwiązanie zapewnia dostęp do bardziej szczegółowych sygnałów neuronalnych, a jednocześnie zwiększa stopień skomplikowania operacji oraz potencjalne ryzyko medyczne. Chociaż firma osiągnęła już znaczące sukcesy podczas badań klinicznych, jej technologia nadal pozostaje w fazie eksperymentalnej i nie została dopuszczona do powszechnego stosowania.
Czytaj też: Naukowcy zrobili liść, który pluje paliwem. Czy to jeszcze technologia, czy botaniczne oszustwo?
Według dostępnych informacji chiński implant przeszedł już badania kliniczne obejmujące kilkudziesięciu pacjentów. Uczestnicy testów mieli odzyskiwać część utraconych funkcji ruchowych, a skuteczność dekodowania sygnałów mózgowych miała przekraczać 90 procent. W niektórych przypadkach osoby sparaliżowane mogły ponownie wykonywać podstawowe czynności, takie jak chwytanie przedmiotów czy samodzielne picie z kubka przy pomocy urządzeń sterowanych aktywnością mózgu. Wygląda na to, że przyszło nam żyć w czasach rodem z Cyberpunka czy Deus Ex.
Źródło: BGR
