Doxa wskrzesiła legendę. Ten zegarek nurkowy wygląda jak żywcem wyjęty z lat 60.

Marki zegarmistrzowskie uwielbiają historię. Jedni się nią inspirują, a inni próbują ją odtworzyć. Jak to wygląda w przypadku nowego Doxa SUB 200 T.Graph II? Ten zegarek z czystym sumieniem mogę zaliczyć do drugiej kategorii, bo szwajcarska marka postanowiła przywrócić do życia jeden ze swoich najbardziej pożądanych modeli, zachowując niemal każdy charakterystyczny detal oryginału z 1969 roku. Nie jest to jednak odgrzewany kotlet, bo producent wprowadził też kilka zmian, które docenią współcześni użytkownicy.
Doxa wskrzesiła legendę. Ten zegarek nurkowy wygląda jak żywcem wyjęty z lat 60.

W efekcie dostaliśmy zegarek wyglądający jak rasowy sprzęt nurkowy sprzed ponad pół wieku, ale pozbawiony części kompromisów, które dziś mogłyby przeszkadzać w codziennym użytkowaniu.

Powrót jednej z ikon zegarmistrzostwa nurkowego

Oryginalny T.Graph pojawił się pod koniec lat 60., kiedy połączenie zegarka nurkowego z chronografem było czymś wyjątkowym. W tamtym czasie większość chronografów kojarzono raczej z motorsportem lub lotnictwem niż z eksploracją podwodnego świata. Doxa postanowiła jednak połączyć oba światy. Dzięki stoperowi użytkownik mógł mierzyć czas na powierzchni, a opatentowany obrotowy bezel pozwalał kontrolować czas zanurzenia pod wodą. Dziś model ten jest jednym z najbardziej poszukiwanych vintage’owych zegarków marki.

Jednak nie każdy jest kolekcjonerem, dlatego właśnie powstała nowa wersja, stanowiąca idealne połączenie klasyki z nowoczesnością.  SUB 200 T.Graph II pozostaje niezwykle wierny pierwowzorowi. Charakterystyczna tarcza, układ wskazań, podwójne subtarcze chronografu czy słynna skala nurkowa na bezelu wyglądają niemal identycznie jak ponad pięć dekad temu. Gdzie więc te zmiany? Cóż, pomimo stylu, oryginalny T.Graph był prawdziwym kolosem, nawet jak na dzisiejsze standardy. Taki rozmiar z kolei nie jest zbyt uniwersalny, dlatego Doxa postanowiła nieco swój zegarek odchudzić.

Nadal nie jest maleństwem, bo nowa wersja ma 42 mm średnicy, 14,6 mm grubości i 44,5 mm długości lug-to-lug. Niby zmiany są niewielkie, ale w praktyce znacząco poprawiają komfort noszenia. Zegarek nadal wygląda masywnie i zachowuje charakterystyczny poduszkowy kształt koperty, jednak znacznie lepiej układa się na nadgarstku. Widać, że ktoś podszedł do tego z rozsądkiem. Nie chodziło o modernizowanie klasyka na siłę, a jedynie poprawę jego najbardziej oczywistych ograniczeń.

Klasyczny wygląd, nowoczesne wnętrze

Jak wspomniałam wcześniej, Doxa zadbała o to, by ten model trafił w gusta nowoczesnych klientów, dlatego pod klasyczną tarczą znalazł się nowy mechanizm automatyczny Sellita SW510 BH. To współczesny chronograf działający z częstotliwością 4 Hz i oferujący aż 56 godzin rezerwy chodu. Nie zabrakło też wszystkich cech, których oczekujemy od profesjonalnego zegarka nurkowego. Do dyspozycji użytkownika pozostaje jednokierunkowy bezel, czytelne wskazówki pokryte masą Super-LumiNova oraz solidna konstrukcja przygotowana do pracy w wymagających warunkach.

Marka oferuje model w czterech klasycznych wariantach kolorystycznych, w tym słynnej pomarańczowej wersji Professional, ale dostępne są również edycje Searambler, Sharkhunter oraz Caribbean. Na tym można byłoby już skończyć, ale przecież Doxa słynie nie tylko z charakterystycznych tarcz. Firma ma na koncie także kultową bransoletę typu “beads of rice”. Mam dobrą wiadomość – też tu jest. Nowy T.Graph II można kupić właśnie na tej stalowej bransolecie lub na dedykowanym gumowym pasku. Obie wersje wyposażono w nowoczesne zapięcie z regulacją pozwalającą szybko dopasować długość do pianki nurkowej lub po prostu do nadgarstka w upalny dzień.

Czytaj też: Tissot znów udowadnia, że nie trzeba wydawać fortuny na profesjonalny zegarek nurkowy

Nie da się ukryć, że to zegarek dla fanów historii i na pewno tak właśnie powinien być postrzegany. Doxa SUB 200 T.Graph II nie próbuje rywalizować z nowoczesnymi smartwatchami ani futurystycznymi diverami. Idealnie więc trafi do osób, które cenią historię zegarmistrzostwa i chcą nosić na nadgarstku coś więcej niż tylko narzędzie do odmierzania czasu. Cena również wskazuje na kolekcjonerskie aspiracje modelu. Zegarek kosztuje 4290 dolarów na bransolecie lub 4250 dolarów na pasku gumowym, to całkiem sporo kasy.

Z drugiej strony trudno znaleźć wiele współczesnych zegarków, które tak skutecznie łączą autentyczną historię nurkowania z nowoczesną wygodą użytkowania. Doxa nie próbowała wymyślać legendy od nowa. Po prostu odkurzyła jedną z najlepszych, jakie miała w swoim archiwum.

Źródło: Doxa

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.