17 milionów użytkowników (!) aplikacji InPost Mobile uruchomiło dziś aplikację z odświeżonym interfejsem i nową funkcją. Asystent AI w postaci psa o filuternym imieniu Von Halsky ma pomóc w procesie zakupowym. To kolejny krok firmy obsługującej wysyłki w kierunku e-commerce. Pod koniec 2023 roku zadebiutowało InPost Pay, które jest swego rodzaju pośrednikiem między współpracującym sklepem a dostawą do Paczkomatu.
InPost chce nas przekonać do tego asystenta i robienia z nim zakupów pakietem InPost+. Obejmuje on darmowe zwroty za zakupy oraz bezpłatną dostawę do Paczkomatu przy zakupach za minimum 49 złotych i dostawę kurierską gratis za zakupy od 99 złotych (z limitem wagowym 30 kg). Z kolei sklepom InPost oferuje 0 procent prowizji od zakupów do końca 2026 roku. Wydaje się, że nic, tylko korzystać.
Więc sprawdziłem, jak to wygląda.
Zwąchałem się z Von Halskym i nie zostanie moim psem przewodnikiem
InPost powołuje się na raport Capgemini Research Institute “What Matters to Today’s Consumer 2025”, wedle którego 70 procent klientów oczekuje, że AI będzie częścią procesu zakupowego. Wśród 12 krajów, z których pochodzili ankietowani, nie było Polski.
Czytaj także: Diesel miał zniknąć, a tu naukowcy pokazali jego przyszłość. Ten silnik spełnia problematyczne normy
Trudno powiedzieć, czy zatem badania można łatwo odnieść do polskiego rynku. Sam nie do końca czuję, że należę do 30 procent i może doceniłbym AI. Mimo tego nawet jeżeli chciałbym obecności sztucznej inteligencji w procesie zakupowym, to raczej tylko po to, żeby zebrała mi kupony i promocje, których sam nie znajdę w internecie Tego Von Halsky (jeszcze?) nie robi. Zdaję sobie też sprawę, że niektórym po prostu nie chce się szukać bądź nie są zdecydowani i być może napisanie do czatbota jest dla nich wygodniejsze.




Sęk w tym, że czat wcale nie jest najwygodniejszym miejscem do porównywania ofert zakupowych. Zamiast widoku kilku ofert otrzymuję duże kafle, które wcale nie nakierowują mnie na najlepsze ceny. Nie mogę temu do końca zaufać, bo nie wiem, czy rozwiązanie faktycznie pokazuje najlepszą ofertę. Potem kilka chwil w internecie i wiem, że nie.
Sam asystent nie wie, że gdy mówię o konkretnej marce, nie mam na myśli submarek należących do tej samej firmy (z drugiej strony sprzedawcy na Allegro też potrafią pod “Doliną Noteci” sprzedawać karmy, które nie są nawet przez tę firmę produkowane, więc to raczej efekt “brudnych” danych). Trzeba mu powiedzieć o wszystkich detalach, które dałoby się rozwiązać jednym hasłem w pasku wyszukiwania sklepów.


Do tego dochodzą problemy wczesnej implementacji: w wyszukiwaniu konkretnej karmy dla kotów skończyło się na dwóch wynikach wyszukiwania, w bardzo różnej cenie, ale obydwie w najlepszym przypadku droższe o kilka złotych względem tego, co znajduję na Allegro. Oczywiście ten ostatni aspekt nie jest żadnym dowodem; być może InPost współpracuje ze sklepem, który potrafi dać im tańszy produkt niż na Allegro. Sęk w tym, że kilka pytań doprecyzowujących i czekanie na odpowiedzi zabrało tyle czasu, że zdążyłbym już zamówić tę karmę.
Domyślam się, że będzie to narzędzie dla niezdecydowanych, którzy mają w głowie tylko zarys tego, co chcą kupić. Widać, że są tu fundamenty ku temu, by użytkownik nie tylko kupował, gdy jest pewny swoich zakupów, ale i by mógł dokonać porównania, bo możemy otrzymać tabelkę kilku produktów. To nie zawsze dobrze wypada ze względu na różny stopień opisania produktów w sklepach partnerskich.
Jako narzędzie e-commerce Von Halsky raczej byłby w ogonie wyścigu psich zakupowych zaprzęgów, ale firma może powiedzieć, że przecież informowała o tym, że to beta.
Czy naprawdę potrzebujemy takiej sztucznej inteligencji?
Czat nie jest idealnym interfejsem do wszystkiego. Dobrze jest sobie pogadać na mniej i ważne tematy, zyskać wiedzę na dany temat i zsyntezować długą treść. Jednocześnie czat jest jedynym tak łatwym punktem wejścia w kontakt z asystentami sztucznej inteligencji i świętym Graalem dla wszystkich firm, które właśnie dzięki takiej formie zaprezentowania swoich modeli osiągnęły sukces.

Niemal wszystkie wiodące firmy e-commerce chcą “ulepszyć” nasze doświadczenie zakupowe implementacją czatbotów, które mogą przejrzeć bazy danych za nas. W teorii wydaje się to dobre, ale w praktyce bywają problemy, chociażby ze zrozumieniem swojego zadania i tego, czego żądam. Jednocześnie taki asystent nie może nakierowywać zbyt mocno na oferty jednego sklepu i musi zachować dystans, by mówić o uczciwej konkurencji.
Czytaj także: Samsung może w końcu naprawić dwie największe bolączki swojego ultraflagowca
To wszystko sprawia, że asystenci AI mogą nam służyć raczej jako doradcy, którzy zaopiekują się na przykład naszym stylem albo przeczeszą za nas fragmenty sieci, w które sami byśmy nie sięgnęli, by kupić daną rzecz. I nie mam nic przeciwko temu, ale czy w takim razie nie lepiej zaufać większym asystentom od chociażby Google czy OpenAI? Narzędzia wewnątrz sklepów nie dają o wiele więcej korzyści niż wyszukiwarka, chyba, że ktoś nie wie, czego chce. Tylko czy wtedy rozsądnym jest wydawanie pieniędzy?

