Nowa myszka Mobi Fold już samą swoją nazwą pokazuje kierunek, w jaki poszła firma. Tak, ta myszka jest… składana. Brzmi trochę jak gadżet stworzony tylko po to, by przyciągnąć uwagę, ale im dłużej patrzy się na ten projekt, tym więcej można dostrzec w nim praktycznego sensu.
Myszka, która mieści się w kieszeni
Według Logitecha wiele osób rezygnuje z korzystania z myszy podczas pracy poza biurem nie dlatego, że wolą gładzik, ale dlatego, że zwyczajnie nie chcą nosić kolejnego urządzenia zajmującego miejsce w torbie. Mobi Fold ma to zmienić. Po złożeniu urządzenie zamienia się w niewielki blok o wymiarach 66 × 21 mm. Po rozłożeniu staje się pełnowymiarową myszką o wymiarach 122 × 33 mm, którą można wygodnie trzymać zarówno prawą, jak i lewą dłonią. Całość waży zaledwie 79 gramów.
Jak wygląda kwestia zasilania? Tu również wykazano się kreatywnością, bo nie mamy osobnego przełącznika. Sygnałem do włączenia jest po prostu samo rozłożenie myszki, natomiast jej złożenie jest równoznaczne z wyłączeniem. To genialny w swojej prostocie pomysł, eliminujący jeden z tych drobnych problemów, o których przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy bateria rozładuje się w najmniej odpowiednim momencie.

Najważniejszy w tej konstrukcji, tak samo jak chociażby w składanych telefonach, jest zawias. Logitech twierdzi, że został zaprojektowany z myślą o nawet 15 latach codziennego użytkowania, a obudowę pokryto silikonową powłoką odporną na kurz, co ma wzmocnić trwałość urządzenia. Co też ciekawe, na pokładzie znalazła się sztuczna inteligencja. Tak, producent umieścił tu niewielki model AI, którego zadaniem jest ignorowanie naciśnięć przycisków podczas ruchu zawiasa. Chodzi o te momenty, w których składamy myszkę i przy okazji możemy coś kliknąć. Musze przyznać, że to bardzo sensowne rozwiązanie.
Czytaj też: Galaxy Watch Ultra 2 w końcu pozwoli odpocząć od ładowarki?
Z kolei za śledzenie ruchu odpowiada optyczny sensor PixArt PAW3222 o czułości 4000 DPI. Na górze znalazł się panel dotykowy obsługujący zarówno precyzyjne przewijanie linijka po linijce, jak i szybkie przewijanie bezwładnościowe. W panel wbudowano również dwa programowalne przyciski, które można skonfigurować za pomocą aplikacji Logi Options+. Nie zabrakło też charakterystycznych dla Logitecha cichych przełączników Quiet Click, dzięki którym korzystanie z myszy nie powinno przeszkadzać współpracownikom w kawiarni, pociągu czy coworkingu.

Wbudowany akumulator o pojemności 100 mAh ma wystarczyć na około 32 dni pracy. Jeśli bateria się rozładuje, minuta ładowania przez USB-C zapewni nawet 22 godziny działania. Trzeba jednak pamiętać, że Logitech nie dołącza przewodu do zestawu, na szczęście sprawdzi się tutaj zwykła ładowarka do telefonu, więc to raczej nie problem.
Sprzęt dla cyfrowych nomadów?
Patrząc na specyfikację, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że Mobi Fold powstał przede wszystkim z myślą o osobach pracujących w ruchu. Mysz obsługuje Bluetooth Low Energy 5.0 i może być jednocześnie sparowana z trzema urządzeniami. Przełączanie między laptopem, tabletem i smartfonem odbywa się bez konieczności ponownego parowania. To także pierwszy produkt Logitecha certyfikowany w ramach Google Fast Pair, co ma przyspieszyć łączenie z urządzeniami z Androidem i Chromebookami.

Na początku składana myszka brzmiała jak rozwiązanie problemu, którego nikt nie miał. Potem przypomniałam sobie, jak wygląda moje pakowanie laptopa na wyjazd – ładowarka i samo urządzenie mieszczą się w etui, ale muszka zawsze ląduje gdzie indziej. Z Mobi Fold tak nie ma. Nawet jeśli w ostatniej chwili sobie przypomnimy o tej myszce, można ją wsunąć do kieszeni. Oczywiście raczej nie zastąpi ona ergonomicznych myszy używanych przez osiem godzin dziennie przy biurku. Może jednak okazać się ciekawą propozycją dla osób, które często pracują w podróży, na lotniskach czy w kawiarniach.
Standardowa wersja Mobi Fold została wyceniona na 79,99 dolara (ok. 295 zł). Dostępny będzie także wariant biznesowy za 89,99 dolara (ok. 330 zł), wyposażony w odbiornik Logi Bolt USB-C oraz dłuższą, dwuletnią gwarancję.
Źródło: Logitech
