Radioaktywny pył spada na Ziemię. Ten deszcz jest starszy od ludzkości

Co, jeśli powiem Ci, że na Ziemię od dziesiątek tysięcy lat spada radioaktywny deszcz? To element materii pochodzącej z kosmicznej katastrofy sprzed milionów lat. Pozostałości tego zjawiska są widoczne w antarktycznym lodzie, gdzie badacze natknęli się na ślady radioaktywnego pyłu gwiezdnego. Dlaczego ustalenia naukowców są tak istotne?
Radioaktywny pył spada na Ziemię. Ten deszcz jest starszy od ludzkości

Zacznijmy od tego, że autorzy tych rewelacji skupili się na niezwykle rzadkim izotopie żelaza znanym jako żelazo-60. Ten radioaktywny pierwiastek nie powstaje w naturalnych procesach zachodzących na Ziemi. Tworzy się natomiast we wnętrzach masywnych gwiazd, a następnie trafia w przestrzeń kosmiczną podczas ich gwałtownej śmierci, czyli eksplozji w formie supernowej. Z tego powodu każdy wykryty na naszej planecie atom żelaza-60 jest dla naukowców jednoznacznym dowodem kontaktu z materią pochodzącą spoza Układu Słonecznego.

Czytaj też: Tajemniczy obiekt przeleciał między Ziemią a odległą gwiazdą. Naukowcy mówią o niezwykłym wyjaśnieniu

Próbki lodu wykorzystane w ekspertyzach pochodziły z Antarktydy i obejmowały okres od około 40 do 80 tysięcy lat wstecz. Naukowcy przeanalizowali setki kilogramów lodu, aby odnaleźć pojedyncze atomy radioaktywnego żelaza. Zadanie było niezwykle trudne, nawet bardziej skomplikowane niż szukanie przysłowiowej igły w stogu siana. Mimo to zaawansowane urządzenia pomiarowe pozwoliły potwierdzić obecność kosmicznego materiału w kolejnych warstwach lodu.

Wyniki pokazują coś szalonego: Ziemia stale gromadzi pył zawierający żelazo-60, a jego ilość zmieniała się na przestrzeni tysięcy lat. Zdaniem badaczy jest to ślad podróży Układu Słonecznego przez Lokalny Obłok Międzygwiazdowy, czyli rozległy obszar rozrzedzonego gazu i pyłu znajdujący się pomiędzy gwiazdami. Naukowcy sądzą, że właśnie w tym obłoku zachowały się pozostałości po dawnej eksplozji gwiazdy, która miała miejsce miliony lat temu.

Radioaktywny pył znajdujący się w lodowych osadach pochodzi z eksplozji gwiazdy w formie supernowej

Odkrycie ma szczególne znaczenie, ponieważ po raz pierwszy udało się bezpośrednio powiązać materiał znajdujący się w Lokalnym Obłoku Międzygwiazdowym z wybuchem supernowej. W praktyce oznacza to, iż astronomowei otrzymali nowe narzędzie do odtwarzania historii kosmicznego otoczenia Układu Słonecznego. Analizując ilość żelaza-60 w kolejnych warstwach lodu, mogą śledzić zmiany zachodzące w przestrzeni międzygwiazdowej na przestrzeni dziesiątek tysięcy lat.

Nie jest to pierwszy raz, gdy naukowcy odnajdują ślady tego niezwykłego izotopu. Wcześniej wykrywali go między innymi w osadach na dnie oceanów oraz w próbkach regolitu księżycowego. Analizy sugerują, że w ciągu ostatnich kilku milionów lat w stosunkowo niewielkiej odległości od Ziemi mogło dojść do co najmniej jednej, a prawdopodobnie kilku eksplozji supernowych. Pozostawione przez nie radioaktywne szczątki do dziś są widoczne w geologicznych archiwach naszej planety.

Czytaj też: Mikroby w Fukushimie z niespodziewaną reakcją na ekstremalne warunki. Radioaktywny fenomen podbija świat nauki

Oczywiście nie ma co popadać w panikę, ponieważ odkryte przez badaczy ilości żelaza-60 są całkowicie nieszkodliwe dla ludzi i środowiska. Stężenia są tak niewielkie, że nie stanowią żadnego zagrożenia biologicznego. Z punktu widzenia nauki odkrycie jest jednak wyjątkowo cenne, ponieważ pozwala zajrzeć w odległą przeszłość naszej części Drogi Mlecznej.

Źródło: Nature Astronomy

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.