Test odbył się w ośrodku NASA Stennis Space Center w stanie Missisipi. Inżynierowie wykorzystali specjalnie zmodyfikowany silnik Rolls-Royce Pearl 15, stosowany obecnie w lotnictwie biznesowym. Jednostka napędowa pracowała na 100-procentowym wodorze i z powodzeniem osiągnęła moc wymaganą podczas startu samolotu, a następnie została poddana symulacji pełnego cyklu lotu obejmującego rozruch, wznoszenie, przelot oraz lądowanie.
Czytaj też: Silnik elektryczny wreszcie zabierze nas na Marsa. NASA już prowadzi testy
Wnioski? Widzę co najmniej jeden: taki silnik turbinowy może bezpiecznie funkcjonować z wykorzystaniem wodoru jako jedynego paliwa. Ten niewątpliwy sukces być może nigdy nie miałby miejsca, gdyby nie kilkuletnia współpraca Rolls-Royce z liniami lotniczymi easyJet. Program badawczy rozpoczął się w 2022 roku, a od tamtej pory inżynierowie prowadzili kolejne testy komponentów, układów paliwowych i komór spalania. Dzięki nim stopniowo udało się doprowadzić do stworzenia pełnowymiarowego demonstratora zdolnego do pracy w warunkach odpowiadających rzeczywistej eksploatacji lotniczej.
Wdrażają zaawansowaną infrastrukturę, naukowcy zapewnili możliwość magazynowania, kontroli i monitorowania przepływu wodoru pod wysokim ciśnieniem. Eksperci odpowiadali również za analizy bezpieczeństwa całego procesu testowego. Jak podkreślają, rozwój technologii wodorowych wymaga rygorystycznego podejścia do kwestii bezpieczeństwa, jednak odpowiednio przygotowane procedury nie hamują innowacji, lecz umożliwiają ich szybkie wdrażanie.
Zespół zajmujący się tą sprawą testował pracę silnika w szerokim zakresie parametrów, uwzględniając również sytuacje awaryjne i nietypowe scenariusze operacyjne. To zapewne przyniesie korzyści w kolejnych latach – przy rozwoju nowej generacji silników lotniczych. To istotne, wszak lotnictwo odpowiada obecnie za kilka procent globalnych emisji dwutlenku węgla, a jednocześnie należy do sektorów najtrudniejszych do dekarbonizacji. W przeciwieństwie do transportu drogowego, gdzie coraz większą rolę odgrywają napędy elektryczne, samoloty potrzebują źródeł energii o bardzo wysokiej gęstości energetycznej.
Czytaj też: Pływające samoloty wojskowe fascynują mnie do dziś. Chiny robią z nich coś więcej
Wodór stanowi jedną z najbardziej obiecujących alternatyw dla paliwa lotniczego, ponieważ podczas jego spalania nie powstaje dwutlenek węgla. Mimo to nie mówiłbym jeszcze o potencjale na pełne wdrożenie tej technologii. Zanim tak się stanie, inżynierowie będą musieli opracować nowe systemy magazynowania paliwa, stworzyć infrastrukturę tankowania na lotniskach czy dostosować konstrukcje samolotów do wykorzystania dużych zbiorników wodoru. A nie zapominajmy o najważniejszym: kosztach produkcji zielonego wodoru, czyli paliwa wytwarzanego przy użyciu energii odnawialnej.
Źródło: Health and Safety Executive
