Test odbył się w laboratorium badawczo-rozwojowym firmy w miejscowości Bermeo w Kraju Basków. Objął model Wärtsilä 31H2, czyli największy na świecie silnik tłokowy zaprojektowany do pracy wyłącznie na wodorze. Konstrukcja jest rozwinięciem platformy Wärtsilä 31, uznawanej za jedną z najbardziej wydajnych rodzin średnioobrotowych silników spalinowych wykorzystywanych w energetyce i transporcie morskim. Celem projektu było sprawdzenie, czy jednostka napędzana wyłącznie wodorem może niezawodnie współpracować z krajową siecią energetyczną, a nie jedynie działać w warunkach laboratoryjnych.
Czytaj też: Fotowoltaika przestaje być bierna. Ten magazyn energii sam decyduje, kiedy oszczędzać
To właśnie ten aspekt czyni całe przedsięwzięcie wyjątkowym. W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych demonstracji technologia nie ograniczała się do krótkotrwałej pracy prototypu. Silnik produkował energię elektryczną i przekazywał ją bezpośrednio do hiszpańskiej sieci, pokazując, że wodór może napędzać wielkoskalowe źródła energii pracujące wtedy, gdy są rzeczywiście potrzebne.
Wydaje mi się, że takie rozwiązania mogą odegrać istotną rolę w systemach energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii. Produkcja prądu z elektrowni wiatrowych i słonecznych zależy od pogody, dlatego w okresach bezwietrznych lub pochmurnych potrzebne są elastyczne źródła, które można szybko uruchomić. Dziś funkcję tę najczęściej pełnią elektrownie oparte na paliwach kopalnych. W przyszłości ich miejsce mogłyby zająć właśnie silniki spalające wodór, emitujące podczas pracy jedynie parę wodną zamiast dwutlenku węgla.
Nie oznacza to jednak, że technologia, o której mówimy jest całkowicie pozbawiona wyzwań. Spalanie wodoru nie generuje emisji CO2, ale przy wysokich temperaturach może prowadzić do powstawania tlenków azotu, dlatego konieczne jest stosowanie odpowiednich systemów ograniczających ich emisję. Równie ważnym problemem pozostaje sposób produkcji samego wodoru. Aby cały proces był rzeczywiście niskoemisyjny, paliwo powinno pochodzić z zielonego wodoru wytwarzanego przy użyciu energii odnawialnej. W przeciwnym razie korzyści klimatyczne są znacznie mniejsze.
Przedstawiciele firmy Wärtsilä dodają, że test jest kolejnym etapem programu rozwoju technologii wodorowych. Już w 2024 roku zaprezentowała ona pierwszą na świecie koncepcję wielkoskalowej elektrowni przygotowanej do pracy na 100-procentowym wodorze. Obecna demonstracja pokazuje, że rozwiązanie wyszło poza etap projektowy i doczekało się weryfikacji w praktyce poprzez zasilanie rzeczywistej sieci energetycznej.
Czytaj też: Chiny zbudowały energetycznego potwora. To już cały organizm do karmienia wodorem
Oczywiście trudno sobie wyobrazić scenariusz, w którym takie jednostki zastępują farmy wiatrowe czy fotowoltaiczne. Ich zadaniem byłoby stabilizowanie systemu energetycznego i zapewnianie energii w momentach, gdy produkcja z odnawialnych źródeł gwałtownie spada. W połączeniu z magazynowaniem wodoru mogłoby to stworzyć system pozwalający przechowywać nadwyżki energii z okresów dużej produkcji i wykorzystywać je wiele godzin lub nawet dni później.
Źródło: Wärtsilä
