Za tymi rewelacjami stoi międzynarodowy zespół badawczy, którzy przeanalizował niemal 40 lat danych zebranych przez BiSON (Birmingham Solar Oscillations Network), czyli sieć teleskopów monitorujących drgania wnętrza Słońca. Wyniki pozwalają sądzić, że wewnętrzna aktywność naszej gwiazdy stopniowo zmienia swój charakter, a proces ten trwa co najmniej od końca lat 80. XX wieku.
Czytaj też: Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy. Słońce wytworzyło rekordowy sygnał radiowy
Naukowcy porównują to zjawisko do bicia serca. Wewnątrz gwiazdy nieustannie rozchodzą się fale dźwiękowe, które powodują subtelne oscylacje całej struktury. Choć ani Ty ani ja nie jesteśmy w stanie ich usłyszeć, astronomowie potrafią je rejestrować, a następnie analizować. Technika ta, nazywana heliosejsmologią, pozwala im zajrzeć pod powierzchnię Słońca podobnie jak sejsmolodzy badają wnętrze Ziemi za pomocą fal powstających podczas trzęsień ziemi.
To właśnie dzięki tym obserwacjom badacze odkryli, że zależność pomiędzy aktywnością widoczną na powierzchni a procesami zachodzącymi we wnętrzu Słońca zaczęła się stopniowo zmieniać. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu oba wskaźniki pozostawały ze sobą ściśle powiązane. Obecnie sytuacja wygląda inaczej. Dane sugerują, jakoby pole magnetyczne odpowiedzialne za aktywność słoneczną było coraz bardziej skoncentrowane w bardzo płytkiej warstwie tuż pod powierzchnią gwiazdy.
Bicie serca Słońca? To fakt, chociaż naukowcy nie mówią o nadchodzącej apokalipsie
Szczególnie interesujące okazały się obserwacje obecnego, 25. cyklu aktywności słonecznej. Według tradycyjnych wskaźników, takich jak liczba plam słonecznych, cykl ten nie wydaje się wyjątkowo silny. Tymczasem dane pochodzące z analizy fal akustycznych sugerują coś zupełnie innego. Wnętrze Słońca wykazuje aktywność porównywalną z dużo intensywniejszymi cyklami obserwowanymi pod koniec XX wieku. Oznacza to, że powierzchnia naszej gwiazdy może nie odzwierciedlać już w pełni procesów zachodzących głębiej.
Czytaj też: Słońce szaleje! Trzy potężne rozbłyski w 24 godziny i szansa na zorze polarne nad Europą
Czy to oznacza realne zagrożenie? Spokojnie: nie. Dokonane odkrycie pokazuje natomiast, że mechanizmy odpowiedzialne za powstawanie pola magnetycznego Słońca są bardziej złożone, niż dotychczas zakładaliśmy. To istotna informacja dla naukowców zajmujących się prognozowaniem pogody kosmicznej. Silne burze geomagnetyczne mogą bowiem zakłócać działanie satelitów, systemów komunikacyjnych i infrastruktury energetycznej. Lepsze zrozumienie zachowania Słońca może pomóc w przewidywaniu takich zjawisk z większą dokładnością.
