Od kilkudziesięciu lat odbieraliśmy zagadkowe sygnały wysyłane przez coś z kosmosu. Naukowcy mają kluczowy dowód w ich sprawie

Sygnał z kosmosu, którego źródło pozostaje tajemnicą przez kolejne dekady? Mam wrażenie, że widziałem już taki scenariusz w Hollywood. A co jest lepsze od fikcyjnej historii? Ta prawdziwa, rzecz jasna. Taka właśnie rozgrywa się przy udziale naukowców z Uniwersytetu w Sydney, którzy są bliscy rozwikłania zagadki kosmicznych impulsów docierających do Ziemi.
Od kilkudziesięciu lat odbieraliśmy zagadkowe sygnały wysyłane przez coś z kosmosu. Naukowcy mają kluczowy dowód w ich sprawie

Wydaje się, iż kluczem do uporania się z tą tajemnicą jest układ gwiazd oznaczony jako ASKAP J1745−5051. Według autorów publikacji dostępnej w Nature Astronomy, w przeciwieństwie do większości znanych źródeł radiowych, które emitują impulsy trwające sekundy lub nawet ułamki sekund, tzw. długookresowe źródła radiowe wysyłają sygnały powtarzające się co kilkadziesiąt minut lub kilka godzin. Od momentu ich odkrycia astronomowie spierali się co do ich pochodzenia. Wśród proponowanych wyjaśnień pojawiały się magnetary, czyli niezwykle silnie namagnesowane gwiazdy neutronowe, a także różne egzotyczne scenariusze związane z ewolucją gwiazd.

Czytaj też: Astronomowie wiedzą już, jakie sekrety skrywa ten kosmiczny przybysz. Dotarł do nas z zupełnie innej części galaktyki

Potencjalny przełom, o którym dzisiaj piszę, nastąpił dzięki wykorzystaniu australijskiego radioteleskopu ASKAP. Analizując miliony źródeł radiowych, Kovi Rose natrafił na obiekt, którego nie dało się łatwo przypisać do żadnej znanej kategorii. Dalsze obserwacje prowadzone przy użyciu teleskopów radiowych, instrumentów optycznych oraz obserwatoriów rentgenowskich pozwoliły odsłonić prawdziwą naturę zagadkowego źródła.

Okazało się, iż ASKAP J1745−5051 jest układem podwójnym składającym się z białego karła i czerwonego karła. Biały karzeł, będący pozostałością po gwieździe podobnej do Słońca, stopniowo przechwytuje materię ze swojego towarzysza. Ta, wyrywana z powierzchni czerwonego karła, opada na białego karła, uwalniając ogromne ilości energii.

Naukowcy odkryli, że układ emituje zarówno fale radiowe, jak i promieniowanie rentgenowskie. Ba, na jaw wyszło coś jeszcze: oba rodzaje sygnałów osiągają maksimum w różnych momentach cyklu orbitalnego. To sugeruje, że powstają w różnych obszarach układu. Promieniowanie rentgenowskie pojawia się, gdy przechwytywana materia rozgrzewa się do milionów stopni podczas opadania na powierzchnię białego karła. Sygnały radiowe mają natomiast związek z oddziaływaniem pól magnetycznych obu gwiazd. Gdy podczas bardzo ciasnego orbitalnego tańca pola magnetyczne wchodzą ze sobą w kontakt, przyspieszają naładowane cząstki, które emitują intensywne fale radiowe.

Cały proces zachodzi niezwykle szybko. Obie gwiazdy obiegają wspólny środek masy w około 1,3-1,4 godziny. Dodatkowo ich orbita nie jest idealnie kołowa, co sprawia, iż odległość między nimi okresowo się zmienia. To właśnie w momentach największego zbliżenia dochodzi do najsilniejszych interakcji magnetycznych i pojawiają się charakterystyczne impulsy radiowe.

Czytaj też: Astronomowie na niego patrzą i przecierają oczy ze zdumienia. Widzą układ planetarny, ale nie rozumieją, skąd się wziął

Oczywiście trudno oczekiwać, że układ, o którym mówimy, wyjaśnie naturę wszystkich obserwowanych długookresowych źródeł radiowych. Dotychczas odnaleziono zaledwie kilkanaście podobnych i część z nich może mieć zupełnie inne pochodzenie. Mimo to ASKAP J1745−5051 dostarcza pierwszego tak przekonującego dowodu, iż przynajmniej część tych zagadkowych sygnałów jest związana właśnie z układami zawierającymi białe karły.

Z tego powodu astronomowie zaczęli określać odkrycie mianem kosmicznego kamienia z Rosetty. W świecie historii i językoznawstwa był on kluczem do odczytania staroegipskich hieroglifów, ponieważ zawierał ten sam tekst zapisany w kilku różnych systemach pisma. Podobnie ASKAP J1745−5051 może stać się wzorcem pozwalającym rozszyfrować inne tajemnicze źródła sygnałów obserwowane w naszej galaktyce. Dzięki niemu naukowcy będą mogli porównywać nowe odkrycia z dobrze poznanym przykładem i ustalać, czy mają do czynienia z podobnym układem gwiazd, czy też z całkowicie nowym zjawiskiem astrofizycznym.

Źródło: Nature Astronomy

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.