UE znów dostała skargę na Google. Poszło o AI i Androida

Google od miesięcy przekonuje użytkowników, że sztuczna inteligencja w Androidzie jest dodatkiem, a nie obowiązkiem. Nie chcesz korzystać z Gemini? Możesz je wyłączyć. Nie interesują cię nowe funkcje AI? Nikt nie zmusza do ich używania. W teorii brzmi to całkiem rozsądnie. Problem w tym, że według części organizacji zajmujących się wolnym oprogramowaniem ta dobrowolność skończy się w momencie, w którym naprawdę spróbuję pozbyć się niektórych komponentów sztucznej inteligencji.
UE znów dostała skargę na Google. Poszło o AI i Androida

Właśnie dlatego do Komisji Europejskiej trafiła kolejna skarga dotycząca Google i Androida. Tym razem nie chodzi jednak o wyszukiwarkę, reklamy czy dominację sklepu Play. W centrum sporu znalazły się modele AI instalowane na smartfonach.

Usuwasz AI, a ono wraca

Autorem skargi jest Free Software Foundation Europe (FSFE), organizacja od lat walcząca o większą otwartość oprogramowania i prawa użytkowników. Według jej przedstawicieli część komponentów AI instalowanych przez Google w Androidzie można usunąć jedynie pozornie. Jak to możliwe? Cóż, naprawdę usuwamy je z telefonu, tylko że po pewnym czasie mogą one ponownie pojawić się na urządzeniu, a przynajmniej tak twierdzi FSFE.

Z perspektywy przeciętnego użytkownika może wydawać się to drobiazgiem. Dla regulatorów sprawa wygląda jednak znacznie poważniej. Unijny Akt o Rynkach Cyfrowych (DMA) nakłada bowiem na największe firmy technologiczne obowiązek umożliwienia usuwania preinstalowanego oprogramowania. Jeśli użytkownik decyduje się odinstalować konkretną funkcję, producent nie powinien później samodzielnie przywracać jej na urządzenie. FSFE uważa, że właśnie do takiej sytuacji dochodzi obecnie w Androidzie. Organizacja zaapelowała więc do Komisji Europejskiej o wprowadzenie bardziej precyzyjnych zasad, które uniemożliwią podobne praktyki w przyszłości.

Czytaj też: Historyczna zmiana. Google traci kluczowego pracownika, a ten krytykuje firmę

Nie chodzi jednak tylko o sztuczną inteligencję, bo skarga dotyka również drugiego, znacznie szerszego problemu. Chodzi o sposób, w jaki Google chce kontrolować ekosystem aplikacji dla Androida. Od września 2026 roku firma planuje uruchomić program Android Developer Certification. W praktyce oznacza to, że twórcy aplikacji będą musieli przejść proces rejestracji i weryfikacji w Google, zanim ich programy będzie można instalować na certyfikowanych urządzeniach z Androidem.

Google argumentuje, że ma to poprawić bezpieczeństwo użytkowników i ograniczyć rozprzestrzenianie się złośliwego oprogramowania. FSFE patrzy jednak na ten pomysł znacznie mniej entuzjastycznie. Zdaniem organizacji wymóg rejestracji może utrudnić funkcjonowanie niezależnym twórcom oprogramowania, szczególnie tym, którzy celowo działają poza ekosystemem Google i publikują swoje aplikacje w alternatywnych sklepach, takich jak F-Droid. Dla części deweloperów problemem mają być nie tylko opłaty czy formalności, ale również konieczność ujawniania swojej tożsamości prywatnej firmie.

Komisja Europejska znów przygląda się Androidowi

W swoim stanowisku FSFE domaga się dwóch konkretnych zmian. Po pierwsze użytkownicy powinni mieć możliwość całkowitego usunięcia preinstalowanych komponentów AI bez ryzyka, że zostaną one później automatycznie przywrócone. Po drugie dostęp do funkcji interoperacyjności Androida nie powinien zależeć od zawierania umów z gigantem, posiadania konta w firmie czy obecności w sklepie Play. Jak podkreśla Lucas Lasota, kierownik programu prawnego FSFE:

Interoperacyjność musi zostać oddzielona od procedur weryfikacji deweloperów. Potrzebujemy jasnych, precyzyjnych i otwartych zasad, które uniemożliwią obchodzenie przepisów przez cyfrowych strażników rynku i sprawią, że interoperacyjność stanie się rzeczywistością, a nie tylko obietnicą.

Czytaj też: To może być najbardziej absurdalny chatbot AI tego roku. A może nawet dekady

Nie da się zauważyć, że wchodzimy tu na obszary, które jeszcze kilka lat temu pozostawały wyłącznie technicznymi szczegółami. Wcześniej mało kto zastanawiał się, czy model AI można odinstalować tak samo jak aplikację pogodową. Dziś staje się to przedmiotem dyskusji na poziomie Komisji Europejskiej. Dla nas sprowadza się to do jednego, ważnego pytania – jeśli producent mówi, że jakiejś funkcji można się pozbyć, to czy rzeczywiście można?

FSFE twierdzi, że w przypadku części rozwiązań AI od Google odpowiedź nie jest dziś tak jednoznaczna, jak chciałby to przedstawiać sam gigant z Mountain View. A Komisja Europejska będzie musiała zdecydować, czy rzeczywiście mamy do czynienia z naruszeniem ducha nowych unijnych przepisów, czy po prostu szukaniem dziury w całym.

Źródło: Zenodo

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.