AI znalazła sobie życie tam, gdzie go nie ma. To cenna nauka dla NASA

Poszukiwanie oznak życia pozaziemskiego raczej nie zaowocuje spotkaniem zaawansowanej cywilizacji, przynajmniej nie przy naszych możliwościach. Najpierw najpewniej znajdziemy bakterie i komórki, a analizowaniem ich może zająć się AI. NASA wkłada w ten obszar rozwoju ogromne pieniądze, ale czy to aby na pewno dobry kierunek? Badacze z uniwersytetu stanowego Michigan wyciągnęli ciekawe wnioski na temat oprogramowania do poszukiwania życia.
AI znalazła sobie życie tam, gdzie go nie ma. To cenna nauka dla NASA

Obecnie brak jednoznacznych dowodów na to, że na Marsie ani jakiejkolwiek innej od Ziemi planecie układu słonecznego znajdowało się życie. Oczekiwania na to rozbudzają wieści o śladach wody, skale “Cheyava Falls” czy biosygnaty w postaci minerałów. W dalszym ciągu brakuje jednak dowodów.

W pracy nad ogromną ilością danych, jakie podczas misji łazik Perseverance oraz kolejne maszyny mogą zdobyć, ma pomóc AI. NASA wierzy w rozwój sztucznej inteligencji, która pozwoli przeanalizować wielokrotnie więcej danych niż w przypadku pracy naukowców lub oprogramowania bez uczonych maszynowo algorytmów. Jakkolwiek ta perspektywa nie jest dla nauki kusząca, tak są też badacze, którzy pragną przed nią ostrzec.

Naukowcy z Michigan wykazali, że AI nie rozumuje jak człowiek

Badacze z uniwersytetu stanowego w Michigan postawili sobie za cel sprawdzenie, czy sztuczna inteligencja potrafi rozróżniać wzorce poprzez faktyczne rozumowanie, czy tylko w ramach rozpoznawania wzorca. Ankit Gupta i Christoph Adami wykazali, że nauczane maszynowo algorytmy nie radzą sobie dobrze, gdy w próbie badawczej pojawiają się próbki spoza obszaru uczenia.

Łazik Perseverance może wykorzystać AI
Łazik Perseverance

Jak symulować poszukiwanie życia przez oprogramowanie, skoro nie jest ono jeszcze obecne w łaziku ani tym bardziej na Marsie? Uczeni wykorzystali program Avida, który imituje świat, tyle że w wersji cyfrowej. Zamiast DNA czy komórek biologicznych dostajemy fragmenty kodu: żywy i nieżywy. Ten pierwszy może się zreplikować w pamięci komputera, a drugi, nieożywiony, przypomina piasek na Marsie i po prostu sobie jest.

Sztuczna inteligencja miała za zadanie poruszać się w tym kodzie i rozróżniać, które jego części są ożywione, a które nie. Na początku oprogramowanie osiągała bardzo wysoką skuteczność na poziomie 99,97% prawidłowych rozpoznań. Wtedy uczeni z Michigan zdecydowali się na podstęp. Jedyne, co zrobili, to podmieniali stopniowo nieżywe partie kodu tak, by te nadal nie były ożywione, ale by przypominały układem znaków żywy kod.

Czytaj także: Google podjął drastyczną decyzję. Twój smartfon właśnie stał się (prawie) bezużyteczny

Okazało się, że o ile AI jest świetne w rozpoznawaniu wzorców, tak naprawdę nie do końca rozumie zależności, z jakich tworzenie się wzorców wynika. Gdy oprogramowanie zobaczyło znany wzorzec, uznało, że to kod ożywiony, mimo że ten nadal nie mógł się replikować, a jedynie był podobny wyglądem. Naukowcy zauważają, że z oczywistych względów wykrywanie życia pozaziemskiego będzie zadaniem, gdzie mogą pojawiać się dane spoza obszaru nauczania algorytmów i będzie trzeba je dobrze zinterpretować.

Czy z AI jest naprawdę tak źle? Badacze współpracujący z NASA mają inne zdanie

W ubiegłym roku NASA ogłosiła, że przeznaczy 5 milionów dolarów na projekt AI dotyczący rozpoznawania znaków życia. W projekt zaangażowano nie tylko Caleba Scharfa z centrum badawczego NASA AMES, ale i Michaela L. Wonga z Carnegie Sciences. Zadaniem badaczy jest stworzenie narzędzi do rozróżniania wzorców życia w skomplikowanych ciągach chemicznych danych. Do tego celu ma zostać wykorzystane co najmniej 1000 próbek – od meteorytów i skał po skamieliny i żywe organizmy. Część z tych danych pochodzi z misji kosmicznych.

W rozmowie z Mashable Michael L. Wong z projektu NASA przyznał, że nieszczególnie martwią go wyniki badania z Michigan. “Aby stworzyć swoje imitacje życia – swoje parodie – musieli przeprowadzić selekcję naturalną, czyli proces zachodzący w życiu. Nie znam żadnego realnego środowiska fizycznego, które przeprowadzałoby tego rodzaju selekcję, w którym mówi się: »Będę preferował byty, które po prostu wyglądają jak życie, ale w rzeczywistości nie zachowują się jak życie«”.

Innym problemem jest fakt, że model, który uczy się rozpoznawać ożywione i nieożywione “organizmy”, nie będzie w stanie rozpoznać tych, które niegdyś były ożywione, a dziś są martwe. Zespół Wonga także poświęcił znaczną ilość czasu na wodzenie swoich algorytmów. Te nieraz pokazywały niewiarygodne rezultaty.

Czytaj także: Recenzja Star Fox. Wielki powrót lisa Nintendo… z déjà vu w tle

Tak było w przypadku osłonicy morskiej, którą algorytm klasyfikował jako organizm dokonujący fotosyntezy. W rzeczywistości nie tworzy ona swojego pożywienia z wykorzystaniem energii słonecznej, ale osłonice często są miejscem osiadywania alg. Sztuczna inteligencja oparła się o to, że znalazła sygnatury charakterystyczne dla organizmów fotosyntezujących i na tej bazie oparła swoje wnioski. Przed nami jeszcze długa droga, by AI myślała niczym naukowiec i sama faktycznie dochodziła do wniosków, a nie powielała wzorce.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor