Sprzęt podrożał jako pierwszy, ale usługi szybko go gonią
Pod koniec czerwca pisałam, że w polskich sklepach z dnia na dzień podskoczyły ceny komputerów i tabletów spod znaku nagryzionego jabłka. Podwyżki były odczuwalne – od kilkudziesięciu złotych w przypadku przystawki Apple TV do nawet dwóch tysięcy przy mocniejszych konfiguracjach Maca Studio. Wtedy jeszcze można było próbować to sobie tłumaczyć ogólnorynkową sytuacją i drożejącymi komponentami.
iPhone’y czy Apple Watche na razie trzymają się pewnie, ale nie ma co się cieszyć, bo np. w Japonii już Apple podniósł ich ceny o kilkanaście procent, więc to raczej kwestia czasu, aż u nas też tak się stanie. Niby tu mówi się o zmianach w kursie jena, jednak ja nie do końca w to wierzę, skoro wcześniejsze podwyżki były tłumaczone kryzysem na rynku pamięci. W dodatku plotki wspominają, że jesienne premiery też mają upłynąć pod hasłem podwyżek – iPhone 18 Pro ma ponoć kosztować nawet 200 dolarów więcej niż jego poprzednik. Nie brzmi to dobrze.
Teraz czas na subskrypcję
Niestety, nowy cennik Apple’a pojawił się także w sekcji usług. W sumie to nie jest ogromne zaskoczenie, ponieważ w ostatnim czasie takie same kroki poczyniło Spotify czy Netflix. Coraz droższe streamingi stały się już naszą codziennością i gigant z Cupertino najwyraźniej nie chciał tutaj pozostawać w tyle za konkurencją. Tym razem argumentem mają być rosnące koszty licencji na autorskie treści i ciągłe rozbudowywanie biblioteki.
Czytaj też: YouTube bez reklam i bez płacenia? Jest na to łatwy sposób
Drożeje przede wszystkim serwis muzyczny oraz zbiorczy pakiet usług. Abonament Apple Music dla studentów wzrósł z 11,99 zł do 14,99 zł miesięcznie, plan indywidualny podskoczył z 21,99 zł na 26,99 zł, a wersja rodzinna aż do 45,99 zł (wcześniej 34,99 zł). Jeśli korzystacie z pakietu Apple One, w skład którego wchodzi muzyka, gry, streaming wideo i chmura, również zapłacicie więcej: wariant „Dla Ciebie” kosztuje teraz 42,99 zł zamiast 39,99 zł, a opcja rodzinna wzrosła z 49,99 zł do 59,99 zł. Bez zmian ostały się jedynie pojedyncze abonamenty na Apple TV+ i Apple Arcade (oba po 34,99 zł).

iCloud na razie pozostał poza radarem, ale kluczowe jest tutaj właśnie „na razie”. Na wybranych rynkach zagranicznych ceny za dodatkowe miejsce na dane już poszły w górę, co firma znów tłumaczy przelicznikami walut. To bardzo wygodna wymówka, której nawet ciężko zaprzeczyć, jednak dla nas, użytkowników, fakt pozostaje faktem – wszystko drożeje.
Czytaj też: Nadrób serialowe zaległości podczas urlopu. Disney+ odpala świetną wakacyjną promocję
Sama już dawno zrobiłam porządną rewizję swoich subskrypcji (w końcu!). Niby podwyżki, jakie zafundował nam Apple nie są gigantyczne. Jeśli jednak połączymy je z innymi i zsumujemy te „drobne” wydatki, nagle robi nam się naprawdę wysoka suma, która każdego miesiąca znika z konta. Warto więc się temu przyjrzeć i odsiać usługi, z których korzystamy raz na jakiś czas od tych, które faktycznie są nam niezbędne.
Źródło: Apple
