Największa planeta Układu Słonecznego padła łupem człowieka wyposażonego w sprzęt mający niemal trzy dekady i bardzo ograniczoną rozdzielczość. Za tym szalonym wyczynem stoi Chris Graue: muzyk, reżyser i entuzjasta technologii retro, który postanowił sprawdzić, czy kultowa kamera z 1998 roku poradzi sobie z zadaniem, do którego nigdy nie była przeznaczona. Podczas wizyty w Obserwatorium Mount Wilson w Kalifornii połączył Game Boya z jednym z najbardziej znanych teleskopów astronomicznych i skierował cały zestaw w stronę Jowisza.
Czytaj też: Hubble dostrzegł światło z galaktyki, która miała być niewidoczna. Kosmiczne cuda płatają astronomom figla
Game Boy Camera, wprowadzona na rynek w 1998 roku, była jednym z pierwszych popularnych akcesoriów pozwalających robić cyfrowe zdjęcia za pomocą przenośnej konsoli. W czasach swojej premiery była raczej gadżetem niż profesjonalnym aparatem. Rejestrowała bardzo małe obrazy o rozdzielczości 128 na 128 pikseli i oferowała jedynie cztery poziomy szarości. Zdjęcia można było oglądać na ekranie Game Boya lub drukować za pomocą specjalnej drukarki termicznej.

Mimo tych ograniczeń urządzenie zyskało z czasem status kultowego sprzętu wśród miłośników elektroniki retro. Dla wielu osób stało się symbolem epoki, w której technologia cyfrowa dopiero zaczynała trafiać do codziennych urządzeń. Eksperyment Graue’a pokazał jednak, że nawet tak skromny sprzęt może znaleźć zupełnie nowe zastosowanie, jeśli zostanie połączony z odpowiednią optyką.
Oczywiście nie ma się co oszukiwać: bardzo istotną rolę odegrała nie sama kamera, lecz teleskop, z którym ją połączono. Graue wykorzystał 60-calowy teleskop w Obserwatorium Mount Wilson. Dzięki specjalnym adapterom oraz elementom wykonanym metodą druku 3D udało mu się zamontować kamerę Game Boya przy układzie optycznym teleskopu. W efekcie niewielki sensor konsoli pracował z układem odpowiadającym obiektywowi o ogniskowej około 730 tysięcy milimetrów.
Czytaj też: Kosmiczny wiatr, który siał zniszczenie. Astronomowie odkryli przerażającą siłę z początków wszechświata
Początkowo celem eksperymentu miał być Księżyc, jednak szybko okazało się, że potężny teleskop był dla niego zbyt dużym wyzwaniem. Obiekt znajdujący się stosunkowo blisko Ziemi wypełniał zbyt dużą część pola widzenia urządzenia, przez co uzyskanie użytecznego obrazu okazało się trudne. Zamiast tego badacz skierował zestaw znacznie dalej – w stronę Jowisza, oddalonego od Ziemi o setki milionów kilometrów. Rezultat nie przypomina oczywiście szczegółowych fotografii wykonywanych przez nowoczesne teleskopy kosmiczne. Obrazy są mocno pikselowe i utrzymane w ograniczonej skali szarości, ale mimo to można dostrzec charakterystyczne pasy chmur otaczające gazowego giganta oraz zarys jego krawędzi. Jak na urządzenie stworzone do zabawy i eksperymentów fotograficznych w latach 90., jest to niezwykłe osiągnięcie. Zresztą, przekonajcie się sami.
Źródło: Popsci
