Sprawy przybierają jeszcze ciekawszy obrót, gdy zdamy sobie sprawę, iż pochodzi on z obiektu, którego astronomowie nigdy wcześniej nie widzieli. Może to oznaczać, że w pobliżu Ziemi od milionów lat krąży nieznana dotąd planetoida lub nawet cała grupa takich ciał. Szczegółowe ustalenia w tej sprawie trafiły na łamy Science Advances.
Czytaj też: Gdy Słońce się budzi, orbita staje się niebezpieczna. Oto co odkryli naukowcy
Naukowcy od dawna wiedzą, że do atmosfery naszej planety każdego roku przedostają się tysiące ton materii pochodzenia kosmicznego. Większość z niej ulega całkowitemu spaleniu podczas wejścia w atmosferę, jednak niewielka część przetrwa ten proces. Powstają wówczas mikrometeoryty, czyli drobne, szkliste kuleczki o średnicy zaledwie kilkudziesięciu do kilkuset mikrometrów. Choć wyglądają niepozornie, stanowią niezwykle cenne źródło informacji o historii Układu Słonecznego.
Międzynarodowy zespół badawczy przeanalizował próbki takich mikrometeorytów znalezionych zarówno na Antarktydzie, jak i na dachach budynków w miastach. Wykorzystując mikroskopię elektronową oraz analizę składu chemicznego i izotopowego, naukowcy odkryli grupę cząstek, które wyraźnie różnią się od wszystkich znanych dotąd próbek. Zaskoczył ich niski udział izotopu tlenu-16 oraz wysoka zawartość siarki: kombinacja cech niespotykana w żadnym ze znanych meteorytów znajdujących się w ziemskich kolekcjach.
To właśnie ten chemiczny odcisk palca doprowadził badaczy do zaskakującego wniosku. Ich zdaniem pył ten pochodzi z brakującego ciała macierzystego, a więc planetoidy, z której materiał nigdy wcześniej nie został zidentyfikowany w postaci większych meteorytów. Innymi słowy, Ziemia od bardzo dawna jest bombardowana drobinami pochodzącymi z obiektu, którego istnienie znamy wyłącznie dzięki pozostawianemu przez niego pyłowi.
Symulacje komputerowe pozwalają sądzić, że cząstki te wpadały do atmosfery z prędkościami charakterystycznymi dla planetoid bliskich Ziemi, a nie dla obiektów pochodzących z głównego pasa znajdującego się między Marsem a Jowiszem. To sugeruje, że źródło tajemniczego pyłu może znajdować się znacznie bliżej naszej planety, niż mogłoby się wydawać. Według autorów badań taka planetoida mogła krążyć po orbicie przecinającej orbitę Ziemi przez co najmniej milion lat, regularnie uwalniając drobiny materiału.
Czytaj też: Kosmiczny wiatr, który siał zniszczenie. Astronomowie odkryli przerażającą siłę z początków wszechświata
Badacze są zdania, iż obiekt ten może należeć do niezwykle rzadkiej klasy bogatych w węgiel planetoid przypominających chondryty typu CY. Tego rodzaju ciała zawierają jedne z najbardziej pierwotnych materiałów w Układzie Słonecznym i mogą zachowywać zapis procesów zachodzących ponad 4,5 miliarda lat temu. Jednocześnie nowo odkryty materiał różni się od wszystkich znanych próbek na tyle wyraźnie, że może reprezentować całkowicie nowy typ planetoidy.
Źródło: Science Advances
