Pierwszy w historii lotniczy silnik elektryczny napędzany wodorem powstanie w Europie. Poznaliśmy szczegóły 

Europejski przemysł lotniczy stawia kolejny zdecydowany krok w kierunku bezemisyjnego transportu. Nam pozostaje natomiast szykować ręce do oklasków i czekać na praktyczne potwierdzenie tego, o czym mówią przedstawiciele firm Airbus oraz MTU Aero Engines.
Pierwszy w historii lotniczy silnik elektryczny napędzany wodorem powstanie w Europie. Poznaliśmy szczegóły 

Oba przedsiębiorstwa nawiązały współpracę mającą na celu opracowanie oraz komercjalizację w pełni elektrycznego układu napędowego wykorzystującego ogniwa paliwowe zasilane wodorem. To jedna z najważniejszych inicjatyw technologicznych w europejskim lotnictwie ostatnich lat, która może znacząco przyspieszyć rozwój samolotów nowej generacji.

Czytaj też: Hiszpanie już czerpią energię z wodoru. Podpięli do sieci pierwszy taki silnik w historii

Nowa spółka będzie odpowiadała za rozwój kompletnego systemu napędowego opartego na ogniwach paliwowych, począwszy od projektowania i testów, aż po certyfikację oraz przygotowanie technologii do wdrożenia w przyszłych samolotach pasażerskich. Partnerzy podkreślają, że nie chodzi jedynie o prowadzenie badań, lecz o stworzenie rozwiązania gotowego do komercyjnego wykorzystania. Wspólne przedsięwzięcie ma połączyć doświadczenie Airbusa w projektowaniu statków powietrznych z kompetencjami MTU Aero Engines w dziedzinie napędów lotniczych.

Projekt jest rozwinięciem współpracy zapoczątkowanej podczas Międzynarodowego Salonu Lotniczego w Paryżu w ubiegłym roku, kiedy obie firmy podpisały memorandum dotyczące wspólnego rozwoju technologii ogniw paliwowych. Przez ostatni rok zespoły inżynierów pracowały nad oceną możliwości wykorzystania wodoru jako podstawowego źródła energii dla przyszłych samolotów komercyjnych. Teraz współpraca wchodzi w nową fazę, której efektem będzie powołanie wyspecjalizowanej spółki odpowiedzialnej za rozwój całego programu.

Sercem nowego rozwiązania mają być ogniwa paliwowe, które produkują energię elektryczną w wyniku reakcji wodoru z tlenem. Powstała energia będzie napędzać silniki elektryczne, a jedynym produktem ubocznym całego procesu pozostanie para wodna. W przeciwieństwie do koncepcji spalania wodoru w zmodyfikowanych silnikach turbinowych, Airbus zdecydował się skoncentrować na w pełni elektrycznym napędzie, uznając go za najbardziej perspektywiczny kierunek z punktu widzenia ograniczania emisji i przyszłego rozwoju lotnictwa.

Decyzja ta oznacza również zmianę strategii europejskiego producenta. Jeszcze kilka lat temu Airbus zakładał wprowadzenie pierwszego komercyjnego samolotu wodorowego około 2035 roku, jednak postęp technologiczny oraz wolniejszy od oczekiwań przesunięto. Dodatkowy czas firma zamierza wykorzystać na dopracowanie technologii ogniw paliwowych, które mają zapewnić większą efektywność energetyczną oraz całkowicie wyeliminować emisję dwutlenku węgla podczas lotu.

Czytaj też: Rower z tylnym silnikiem dostał przerzutki dla leniwych

Powstanie wspólnego przedsiębiorstwa ma dodatkowy wymiar: strategiczny. Przedstawiciele firmy Airbus podkreślają, że Europa musi utrzymać pozycję lidera w rozwijaniu technologii lotniczych nowej generacji, zwłaszcza w obliczu rosnącej konkurencji ze strony Chin i amerykańskich firm inwestujących w napędy wodorowe. Dzięki połączeniu zasobów obu przedsiębiorstw możliwe będzie przyspieszenie prac badawczo-rozwojowych, a także skuteczniejsze pozyskiwanie wsparcia dla projektów związanych z dekarbonizacją lotnictwa.

I choć przedsięwzięcie, o jakim mówimy, otwiera nowy rozdział w historii europejskiego lotnictwa, to przed jego twórcami pozostaje co najmniej kilka wyzwań. Oprócz dopracowania samej technologii konieczne będzie stworzenie infrastruktury do produkcji i tankowania wodoru na lotniskach, opracowanie nowych procedur bezpieczeństwa czy uzyskanie certyfikacji dla zupełnie nowego rodzaju napędu. 

Źródło: Airbus

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.