Oceaniczne szaleństwo odbije nam się czkawką na lądzie. Naukowcy odkryli zaskakujące powiązanie

Spowolnienie jednego z najważniejszych systemów prądów oceanicznych na Ziemi może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje, niż sądzili eksperci w tej dziedzinie. Nowe badanie sugeruje bowiem, że osłabienie Atlantyckiej Południkowej Cyrkulacji Wymiennej, znanej jako AMOC, miałoby prowadzić do wyraźnego nasilenia gwałtownych burz w wielu regionach świata.
Oceaniczne szaleństwo odbije nam się czkawką na lądzie. Naukowcy odkryli zaskakujące powiązanie

Co szczególnie uderzające, zmiany zachodzące w północnym Atlantyku mogłyby wpływać na pogodę nawet tysiące kilometrów dalej, zmieniając przebieg szlaków burzowych czy ilość wilgoci transportowanej przez atmosferę. Szczegółowe ustalenia w tej sprawie są dostępne na łamach Nature Communications, a ich autorzy mają więc pesymistycznych aniżeli optymistycznych informacji. 

Czytaj też: Ósmy kontynent Ziemi to zaginiony ląd. Naukowcy odnaleźli jego fragmenty

Czym w ogóle jest AMOC? To rozległy system prądów morskich transportujących ciepłą wodę z tropików na północ Atlantyku, gdzie ochładza się ona, opada na większe głębokości i wraca na południe. Cyrkulacja ta odgrywa kluczową rolę w regulowaniu klimatu na obu półkulach, wpływając na temperatury, opady i rozmieszczenie stref pogodowych. Od lat naukowcy alarmują jednak, iż postępujące ocieplenie klimatu i dopływ słodkiej wody z topniejących lądolodów stopniowo osłabiają działanie tego naturalnego przenośnika.

Przedstawiciele Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside postanowili sprawdzić, w jaki sposób słabnąca cyrkulacja wpływa na zachowanie atmosfery. Ich symulacje wykazały, że zmiany temperatury powierzchni oceanu wywołane przez osłabienie AMOC zwiększają ilość wilgoci, jaką może transportować atmosfera, a jednocześnie wzmacniają prądy strumieniowe na dużych wysokościach. Silniejsze prądy powietrzne skuteczniej kierują układy burzowe nad wybrane regiony świata, zwiększając intensywność opadów i ryzyko występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Jednym z najbardziej widocznych skutków ma być wzrost siły tzw. rzek atmosferycznych docierających do zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. Ich nasilenie może oznaczać częstsze powodzie, osuwiska oraz większe zagrożenie dla infrastruktury. Z drugiej strony intensywniejsze opady mogą częściowo łagodzić skutki długotrwałych susz, jeśli uda się skuteczniej magazynować wodę.

Badanie pokazuje jednocześnie, że skutki osłabienia AMOC nie będą jednakowe na całym świecie. O ile niektóre regiony mogą doświadczać silniejszych burz, o tyle nad Grenlandią czy w części Arktyki prognozowany jest spadek aktywności sztormowej i mniejsze opady śniegu. To z kolei może wpływać na tempo odbudowy pokrywy lodowej i dalsze zmiany klimatyczne zachodzące na wysokich szerokościach geograficznych. Zdaniem autorów badań potwierdza to, że atmosfera i oceany tworzą jeden, ściśle powiązany system, w którym zmiany zachodzące w jednym miejscu mogą wywoływać konsekwencje na drugim końcu globu.

Czytaj też: Naukowcy wykryli kosmiczny pył spadający na Ziemię. Pochodzi z niewidzialnego obiektu

Ważna informacja: przedstawione prognozy opierają się na scenariuszu zakładającym utrzymanie wysokich emisji gazów cieplarnianych przez resztę XXI wieku. W takim wariancie AMOC będzie nadal stopniowo słabnąć, zwiększając ryzyko zmian w cyrkulacji atmosferycznej i nasilania ekstremalnych zjawisk pogodowych. Ograniczenie emisji dwutlenku węgla, a także innych gazów cieplarnianych mogłoby spowolnić ten proces i zmniejszyć skalę przewidywanych zmian.

Źródło: Nature Communications

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.