Chodzi o hipotezę jednostkowych odległości Paula Erdősa, jednego z najwybitniejszych matematyków XX wieku. W 1946 roku Erdős postawił pytanie dotyczące maksymalnej liczby par punktów rozmieszczonych na płaszczyźnie, które mogą znajdować się od siebie w dokładnie jednostkowej odległości. Choć problem ten można wyjaśnić w kilku zdaniach, przez osiem dekad pozostawał jednym z najbardziej znanych nierozwiązanych zagadnień geometrii kombinatorycznej. Powstały dziesiątki częściowych dowodów i ulepszeń, jednak pełne rozwiązanie pozostawało poza zasięgiem kolejnych pokoleń matematyków.
Czytaj też: Sztuczna inteligencja na 4-krotnym turbodoładowaniu? Koreańczycy zrobili półprzewodnikowy wieżowiec
Przełom nastąpił w maju tego roku, kiedy pewien zespół ogłosił światu, że system generatywnej sztucznej inteligencji znalazł dowód obalający wieloletnią hipotezę. Kiedy przyszła pora na recenzję w wykonaniu naukowego środowiska, jego przedstawiciele uznali zaprezentowane im rozumowanie za poprawne. Tym samym jeden z najsłynniejszych otwartych problemów matematycznych przeszedł do historii, choć nie dzięki człowiekowi.
Szczególne poruszenie wywołał fakt, iż sztuczna inteligencja nie ograniczyła się do wykonywania skomplikowanych obliczeń. Według uczonych system zastosował metody i połączenia różnych działów matematyki, których wielu specjalistów wcześniej nie brało pod uwagę. To właśnie nieoczywiste skojarzenie odległych od siebie koncepcji pozwoliło znaleźć drogę do uporania się z zagadnieniem, które przez dziesięciolecia wydawało się odporne na wszystkie znane techniki badawcze.
Jak stwierdził Noga Alon z Uniwersytetu Princeton, jeden z recenzentów pracy, rozwój sztucznej inteligencji już teraz zmienia sposób prowadzenia badań matematycznych. Jego zdaniem rozwiązanie problemu Erdősa jest najbardziej spektakularnym przykładem tej zmiany, choć nie jedynym. Coraz częściej pojawiają się bowiem kolejne dowody i nowe twierdzenia wygenerowane przy udziale systemów AI, co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe.
Nie wszyscy jednak przyjęli te informacje z entuzjazmem i jestem w stanie zrozumieć ich sposób myślenia. Część matematyków obawia się, że rozwój sztucznej inteligencji doprowadzi do sytuacji, w której człowiek przestanie odgrywać główną rolę w odkrywaniu nowych twierdzeń. Pojawiają się również pytania o sposób oceny takich osiągnięć. Jeśli dowód stanowi dzieło maszyny, a naukowcy jedynie go zweryfikowali, komu należy przypisać autorstwo odkrycia? Dyskusja dotyczy także procesu kształcenia przyszłych matematyków oraz tego, czy w przyszłości badacze będą bardziej projektować systemy AI niż samodzielnie rozwiązywać problemy.
Czytaj też: AI na nosie, ale bez wścibskiej kamery. Te inteligentne okulary sama chciałabym nosić
Są też bardziej wyważone opinie. Thomas Chen z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, jest zdania, iż inteligencja może stać się niezwykle wartościowym narzędziem wspierającym badania, jednak jej miejsce w matematyce wymaga dopiero dokładnego określenia. Jego zdaniem AI nie powinna zastępować matematyków, lecz pomagać im w poszukiwaniu nowych pomysłów i kierunków badań, podobnie jak wcześniej komputery zrewolucjonizowały wykonywanie skomplikowanych obliczeń.
Źródło: OpenAI
