Rzuca wyzwanie Apple’owi i daje 200 dolarów na start. Nowy hit od Samsunga

Siedem lat. Dokładnie tyle czasu potrzebował Samsung, aby oficjalnie odpowiedzieć na ruch swojego największego rynkowego rywala i zaprezentować własną fizyczną kartę kredytową. Gdy w 2019 roku debiutowała Apple Card, wielu pukało się w czoło, twierdząc, że to kolejny zbędny gadżet dla psychofanów marki. Czas pokazał jednak, że mocne spięcie finansów z własnym ekosystemem sprzętowym to żyła złota.
Rzuca wyzwanie Apple’owi i daje 200 dolarów na start. Nowy hit od Samsunga

Koreański gigant przestał wreszcie przyglądać się temu z boku i we współpracy z Barclays US Consumer Bank oraz siecią Visa odpala Samsung Galaxy Card. I nie ma się co oszukiwać – to dodatek skrojony pod to, by wyciągać z naszych kieszeni pieniądze na nowe flagowce, ale robi to w absolutnie genialny sposób.

Co tak naprawdę daje nam Samsung?

Sama karta prezentuje się wyjątkowo elegancko. Klienci dostaną do dyspozycji nie tylko wersję wirtualną w telefonie, ale też ciężką, czarną, metalową kartę fizyczną ze szlachetnym logo marki. Jednak to, co najciekawsze, skrywa się w programie lojalnościowym i zwrotach gotówki.

Samsung doskonale wie, jak zachęcić do wydawania pieniędzy w swoim oficjalnym sklepie, dlatego zasady są proste:

  • 5% zwrotu za wszystkie zakupy dokonane bezpośrednio u Samsunga (zarówno sprzęt, jak i akcesoria),
  • 3% zwrotu za płatności zbliżeniowe wykonane za pomocą aplikacji Samsung Wallet,
  • 2% zwrotu za opłacanie popularnych serwisów streamingowych (jak Netflix, Disney+ czy Spotify),
  • 1% zwrotu za wszystkie pozostałe transakcje w sklepach i restauracjach.

Żeby jeszcze mocniej podkręcić atmosferę na start, koreański producent dorzuca przyjemny bonus walizkowy. Jeśli w ciągu pierwszych 90 dni od założenia konta wydacie kartą 2000 dolarów, Samsung dorzuci ekstra 200 dolarów zwrotu. Z kolei osoby korzystające z pakietu gwarancyjno-usługowego Samsung VIP Advantage mogą liczyć na 20% zniżki przy zakupie lub odnowieniu subskrypcji.

Szybki przelicznik? Kupując nadchodzącego, składanego flagowca Galaxy Z Fold 8 za zakładane 1500–1800 dolarów, z samej premii i 5-procentowego zwrotu wraca do Was na dzień dobry ponad 270-300 dolarów. A to już konkretna sumka, za którą można dokupić chociażby nowe słuchawki czy zegarek.

Czytaj też: Darmowe oglądanie staje się koszmarem. YouTube testuje cierpliwość użytkowników. O ile jeszcze jakaś została

Data startu ogólnych zapisów na kartę – 22 lipca 2026 roku – to absolutnie nie jest przypadek. Dokładnie jutro w Londynie rozpoczyna się kolejna wielka impreza z cyklu Galaxy Unpacked, na której producent zamierza pokazać światu swoją najnowszą generację składanych smartfonów – w tym m.in. nowego Galaxy Z Fold 8 z zupełnie innymi proporcjami, Z Fold 8 Ultra oraz zgrabnego Z Flip 8. Do tego dołączą nowe smartwatche z serii Galaxy Watch 9 oraz drapieżny Galaxy Watch Ultra 2. Karta Galaxy Card ma być po prostu gotowym narzędziem finansowym, przygotowanym specjalnie pod przedsprzedaż tych urządzeń.

Nie mam jednak dobrych wiadomości

Zanim jednak zaczniecie szukać wniosku w aplikacji na swoich smartfonach, muszę mocno ostudzić wasz zapał. Podobnie jak w przypadku Apple Card, nowość od Samsunga startuje wyłącznie na rynku amerykańskim i koreańskim. To tam Barclays odpowiada za zaplecze bankowe, a cały system jest ściśle dostosowany do tamtejszego rynku kredytowego.

Co z Europą, a więc też Polską? Trudno powiedzieć, bo na ten moment producent na ten temat milczy. Biorąc jednak pod uwagę fakt, jak skomplikowane są europejskie regulacje bankowe, na polską edycję czarnego plastiku metalu od Samsunga przyjdzie nam jeszcze mocno poczekać. Z drugiej strony może gigant nas zaskoczy? Zobaczymy. Na pewno nie traktuje tak po macoszemu polskich klientów jak Apple, więc jakieś szanse na pewno są.

Źródło: Samsung

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.