Część użytkowników MacBooków może z utęsknieniem wspominać Touch Bar. Pasek kontekstowo wyświetlał czy to różne skróty, czy emoji, co część ludzi irytowało (w końcu takie małe coś ciągle się świeciło w miejscu, gdzie zazwyczaj nic się nie świeci), a inni doceniali wielozadaniowość, jaką odblokowywał dotykowy panel ze zmieniającą się treścią.
To rozwiązanie najpewniej już nie powróci, chyba że Apple szykuje niespodziankę przy okazji premiery MacBooków Ultra. Do tego czasu ci, którzy poza klawiaturą chcą mieć inny interfejs do realizacji zadań i ustalania komend, mogli korzystać z raczej mało poręcznych Stream Decków i innych urządzeń, które łączyły się po kablu lub (o zgrozo) wymagały osobnego zasilania. Project Mirage jest przy tym niewielki, zgrabny i bez problemu da się go wsadzić do kieszeni lub o nim zapomnieć.
Dune to zgrabny dodatek, który może uratować podczas wideokonferencji i nie tylko
Project Mirage to start up, który zaprezentował się światu dzięki niewielkiemu narzędziu o nazwie Dune. W obudowie z anodyzowanego aluminium zmieścił trzy przyciski, niewielki ekran i spiął to portami USB-C. Tak, największą wadą tego rozwiązania może okazać się to, że mimo iż nie musimy go zasilać i korzysta z jednego portu, to zakrywa obydwa porty USB-C.

Dune ma odpowiadać na co najmniej kilka ambicji. Jedną z nich może być usprawniony dostęp do asystentów AI, których przypiszemy do skrótów dzięki aplikacji. Innym rozwiązaniem jest stworzenie skrótów dzięki programowaniu przez AI, pokazanym na przykładzie rozmowy z Claude. Deweloperzy mogą skorzystać ze skrótów do szybkiego akceptowania wersji kodu lub przekazywania go celem dalszej weryfikacji. W arkuszach kalkulacyjnych mogą zastąpić przyciski kopiowania, wklejania i cofania.
Możliwości można mnożyć w zależności od aplikacji. Są też opcje bardziej skomplikowanych makr czy uruchamiania całych skryptów lub otwierania stron internetowych. Można też użyć przycisków Dune do szybkiego wyłączania mikrofonu podczas wideorozmów, by nie namierzać kursorem fragmentów interfejsu. Bardziej przydatne może być przełączanie się jednym przyciskiem do spotkania lub odrzucania przypomnień.
Czytaj także: Roboty dostały nowy zmysł. Teraz mogą zobaczyć to, czego dotykają
Użytkownicy Windowsa muszą w tym przypadku obejść się smakiem. Rozwiązanie jest kompatybilne wyłącznie z laptopami opartymi o układy M2 i nowsze dla modeli Air oraz M1 Pro i nowsze dla MacBooków Pro. Wymogiem jest także korzystanie z systemu macOS Sequoia 15 lub nowszego.
Niewielkie narzędzie, a cena? Może lepiej kupić klawiaturę?
Choć Dune waży zaledwie 50 gramów, może znacznie uszczuplić nasz portfel. Cena za urządzenie w przedsprzedaży wynosi 119 dolarów (około 450 złotych), a później ma wzrosnąć do poziomu 149 dolarów (około 560 złotych). To dość sporo za pakiet wymyślnych skrótów klawiszowych, który zablokowuje jeden port, ale moje myślenie najpewniej musi być w mniejszości, gdyż strona informuje o tym, że druga partia produktu zdążyła się już wyprzedać.

Z pewnością to, że urządzenie działa w oparciu o energię z laptopa, czyni je ciekawą propozycją dla tych, którzy są w ciągłej podróży. Z drugiej strony ograniczenie do MacOS wydaje się niezrozumiałe, choć zapewne zmniejsza nakład pracy niezbędnej do wypuszczenia Dune na szeroki rynek.
Czytaj także: Wiedźmin 3 i Cyberpunk 2077 nie zachwycają przypadkiem. Ekspertka zdradza sekret dobrych RPG-ów [WYWIAD]
Za mniejsze pieniądze da się znaleźć w internecie huby USB, które nie dość, że dodają przyciski, to zwiększają liczbę portów (a to w MacBookach potrafi być kluczowe). Z drugiej strony to narzędzie minimalistyczne, obliczone na konkretne zastosowania i z aplikacją, która zapewne będzie rozwijana. Dla niektórych szybkość i bliskość takiego rozwiązania może uzasadnić cenę, a jako, że nie wygląda to jak pierwszy lepszy produkt z crowdfundingu, zdecydowanie warto mieć na niego oko.

