Odkrycia dokonał międzynarodowy zespół naukowców kierowany przez badaczy z Instytutu Radioastronomii im. Maxa Plancka. Wyniki obserwacji sugerują, że może to być pierwszy znany przykład zupełnie nowego typu aktywnej galaktyki, której właściwości nie pasują do żadnej z dotychczas opisanych klas obiektów.
Czytaj też: Kosmiczny wiatr, który siał zniszczenie. Astronomowie odkryli przerażającą siłę z początków wszechświata
Centralny obiekt galaktyki należy do grupy galaktyk Seyferta typu 1 z wąskimi liniami emisyjnymi. Znajdujące się w ich centrach czarne dziury mają stosunkowo niewielkie masy, ale bardzo intensywnie pochłaniają otaczający je gaz i pył. Sam proces akrecji jest dobrze znany astronomom, jednak tak gwałtowna i długotrwała zmiana emisji radiowej nigdy wcześniej nie została zaobserwowana w tego typu obiekcie.
Badacze przypuszczają, że przyczyną tego zjawiska mogło być nagłe zwiększenie ilości materii wpadającej do czarnej dziury. Gaz tworzy wokół niej wirujący dysk akrecyjny, którego ekstremalne temperatury oraz silne pola magnetyczne mogą prowadzić do powstania potężnych dżetów, czyli wąskich strumieni cząstek poruszających się z prędkościami bliskimi prędkości światła. To właśnie one odpowiadają za niezwykle silną emisję fal radiowych obserwowaną przez radioteleskopy. Według naukowców promieniowanie radiowe emitowane przez ten obiekt jest około dziesięć biliardów razy silniejsze od emisji radiowej Słońca.
Największą zagadką pozostaje jednak fakt, iż przemiana nastąpiła praktycznie wyłącznie w zakresie fal radiowych. Obserwacje prowadzone w świetle widzialnym, podczerwieni oraz promieniowaniu rentgenowskim nie wykazały równie spektakularnych zmian. Tak nietypowe zachowanie nie pasuje ani do klasycznych rozbłysków wywołanych rozerwaniem gwiazdy przez czarną dziurę, ani do dobrze poznanych blazarów, których dżety skierowane są niemal dokładnie w stronę Ziemi.
Do badań astronomowie wykorzystali dane z wielu obserwatoriów naziemnych i kosmicznych, w tym radioteleskopu w Effelsbergu oraz Australia Telescope Compact Array. Wieloletnie pomiary potwierdziły, że źródło pozostaje niezwykle aktywne i nie wykazuje oznak wygaszania, co dodatkowo odróżnia je od wszystkich wcześniej znanych radiowych zjawisk przejściowych.
Zdaniem autorów odkrycia obiekt może stanowić wyjątkowe laboratorium do badań procesów zachodzących wokół szybko rosnących czarnych dziur. Podobne obiekty były prawdopodobnie znacznie powszechniejsze we wczesnym wszechświecie, jednak ze względu na ogromne odległości ich szczegółowe obserwacje są obecnie bardzo trudne. Znacznie bliższa galaktyka SDSS J110546.07+145202.4 daje astronomom unikalną możliwość prześledzenia mechanizmów odpowiedzialnych za narodziny i długotrwałe podtrzymywanie potężnych dżetów.
Źródło: The Astrophysical Journal
