W końcu jest to logiczne, za dnia smartfon jest stale w użyciu, więc kiedy mielibyśmy to robić, skoro nie powinno się go używać w trakcie ładowania? Jednocześnie mnóstwo osób nas bombarduje informacją, że nie, noc to jest bardzo zły pomysł. Robiąc to w ten sposób powoli zabijamy jej funkcjonalność i nie powinno się tak robić. To jak to w końcu z tym jest?
Ładować w nocy smartfona, czy nie ładować w nocy smartfona? Oto jest pytanie
Ładowanie baterii jest zmorą naszych czasów, bo nie do końca przewidzimy kiedy będzie trzeba podładować, czy będzie miejsce, gdzie da się to zrobić i po prostu sam fakt, że temat się tam w głowie stale kręci. Dlatego każdy chce być gotowy przynajmniej o poranku, ale męczy podświadomość ten mit o zakazie ładowania baterii w nocy, bowiem nie ma się czego obawiać.

Na szczęście dla nas, technologia poszła do przodu i współczesne smartfony są wyposażone w inteligentne układy, które precyzyjnie regulują ilość energii dostarczanej do akumulatora. Gdy poziom naładowania zbliża się do 100%, proces ten drastycznie zwalnia, a po osiągnięciu pełnego naładowania zostaje całkowicie wstrzymany. Telefon nie pobiera wtedy prądu w sposób ciągły. Przechodzi jedynie w tryb podtrzymywania, uzupełniając minimalne ubytki energii, które wynikają z naturalnej pracy urządzenia w tle.
Jest małe “ale”
Skoro telefon sam odcina dopływ prądu, to dlaczego wciąż da się słyszeć ostrzeżenia przed nocnym ładowaniem? Klucz do zagadki tkwi w chemii baterii litowo-jonowych, które zasilają nasze urządzenia. Ogniwa te zużywają się najszybciej, gdy są poddawane ekstremalnym stanom. Takim jak wtedy, gdy są całkowicie rozładowane (0%) lub maksymalnie naładowane (100%).

Dla baterii stan pełnego naładowania to sytuacja wysokiego napięcia strukturalnego. Można to porównać do napiętego mięśnia, im dłużej pozostaje w tym stanie, tym szybciej się męczy. Gdy zostawiamy telefon podłączony do sieci na 7-8 godzin snu, urządzenie osiąga 100% zazwyczaj już po około dwóch godzinach, a przez pozostałe pięć czy sześć godzin tkwi w stanie maksymalnego napięcia. Dlatego powstały na to odpowiednie zabezpieczenia.
Branża technologiczna doskonale zdaje sobie sprawę z tego problemu. Właśnie dlatego w naszych systemach operacyjnych pojawiły się funkcje inteligentnego zarządzania ładowaniem, z których warto korzystać. Na przykład w produktach Apple znajdziemy opcję zoptymalizowanego ładowania. W iPhone’ach funkcja ta analizuje nasze codzienne nawyki (np. to, o której godzinie zazwyczaj wstajemy). Dzięki temu telefon szybko ładuje się do 80%, po czym wstrzymuje proces. Brakujące 20% uzupełnia dopiero tuż przed tym, jak odłączymy go od ładowarki rano.
Czytaj też: Bateria jakiej jeszcze nie było. Zasili, a potem zniszczy urządzenie… i to celowo
Podobne rozwiązania znajdziemy u producentów takich jak Samsung, Google czy Oppo. Oferują one opcję zablokowania ładowania na poziomie 80% lub dostosowania tempa uzupełniania energii do budzika i planu dnia. Te funkcje mogą być różnie nazwane, lecz na pewno są dostępne, w końcu są już obecne nawet w konsolach przenośnych jak Nintendo Switch 2 czy Steam Deck.

Jeden z nawyków, którego pozbycie się należy mocno rozważyć, to włożenie ładującego się telefonu pod poduszkę. Nie wchodząc już w temat tego, że nie jest to po prostu dobre dla jakości naszego snu (wybudzające powiadomienia i podobne), to należy unikać rozgrzewania telefonu, bowiem to właśnie ciepło jest największym wrogiem akumulatorów.
Czy trzeba zatem rezygnować z wygody?
Czy trzeba rezygnować z wygody, jaką daje nocne ładowanie? Nie, można ze spokojem dalej ładować baterie tak, jak jesteśmy przyzwyczajeni. Można za to zoptymalizować trochę ustawienia i przyzwyczajenia, dla jeszcze lepszego efektu.

Dobrze by było włączyć opcję zrównoważonego lub inteligentnego ładowania. Może się ona różnie nazywać, lecz wszędzie po opisie zauważymy, że chodzi o zatrzymywanie procesu w okolicy 80% lub spokojniejsze ładowanie w zależności od przyzwyczajeń. Warto także telefon trzymać z dala od pościeli, niech leży na twardej i chłodnej powierzchni. Co więcej, warto nie używać przewodów bez atestów. Najpewniejsze są kable producenta, a zamienniki tylko od pewnych firm.
Nie trzeba się także bać, że mocniejsza ładowarka zrobi krzywdę naszemu urządzeniu, to znów jest mit, na straży którego stoją wbudowane zabezpieczenia, lecz warto używać tej dodanej przez producenta.

Dbając o optymalizację można wydłużyć żywotność baterii, lecz ostatecznie nie należy przez to tracić snu zamartwiając się, że coś się robi źle. Niestety taki jest problem baterii, że jak wszystko po prostu się zużywa. Problem naszych obaw płynie tak naprawdę z tego, że producenci się wycwanili i nie jest tak łatwo wymienić baterię jak za czasów Nokii 3310, tylko przez złe zaprojektowanie urządzeń, jest to trudne i muszą się tym zając specjaliści i zdobyć oryginalne części.
Czytaj też: O nas już wszyscy zapomną, a ona wciąż będzie dostarczała energii. Ta niezwykła bateria bije rekordy
Bateria też ma ilość cykli, która jest jak licznik odliczający do końca jej służby, więc nie ma co sobie zmieniać wygodnych nawyków.
Źródło: slashgear

