Studenci Uniwersytetu Clemsona wraz z BMW opracowali samochód elektryczny, który pokazuje, że w kwestii tej gałęzi motoryzacji jeszcze nie wyczerpano wszystkich rozwiązań na pozyskanie energii potrzebnej do ruchu. Nie tylko wymyślili coś nowego do zasilania, ale także ukazali, że do tej pory cała branża mogła podchodzi do projektów z niewłaściwej strony.
BMW i studenci wyznaczają nową drogę projektowania elektryków
BMW rzuciło studentom wyzwanie zaprojektowania takiego pojazdu, który w scenariuszu codziennego użytkowania, będzie mógł wygenerować więcej energii już da radę zużyć. Od razu słychać, że nie jest to typowe wyzwanie, więc będzie potrzebna nawet nie tylko doza, co całkowita rekonfiguracja podejścia do tworzenia samochodów elektrycznych.

W wyniku tego problemu, wpadli na pomysł tak oczywisty, że aż trudno uwierzyć, że nie jest częściej używany. Wszystko dlatego, że zamiast skupiać się na tym, co robi cała branża i szukać metody na zastąpienie samochodów spalinowych, zaczęli się zastanawiać nad unikalnością elektryków.
W przypadku tego rodzaju pojazdów, doszli do wniosku, że nie jest istotne jak ma coś zastąpić, tylko jak wykorzystać ich oryginalność i w efekcie zadać bardzo ważne pytania: gdzie stoją, gdzie jeżdżą? Tak przedstawiony problem otworzył drogę do zaprojektowania samochodu zyskującego energię nawet wtedy, kiedy po prostu stoi nieużywany i to wszystko bez konieczności podłączania go do sieci. Słońce stało się kluczową częścią samochodu, który nazwali Luminetta.

Wyjątkowy design Luminetty. Zasięg może nie jest wielki, ale przekracza jego możliwości
Sztuczka polega na tym, że samochód jest zasilany przy pomocy paneli fotowoltaicznych. Stąd możliwość generowania energii potrzebnej do codziennego używania samochodu nawet kiedy po prostu stoi. BMW wraz ze studentami sprawiło, że 1781 komórek fotowoltaicznych stały się częścią karoserii. Dosłownie każdy element, który się do tego nadawał, został przerobiony na swoistą baterię, dzięki czemu nawet cień nie powstrzyma całkowicie procesu generowania energii.

Studenci nie chcieli jednak, żeby potrzeba realizacji zadania przewyższała inne wartości, na przykład funkcjonalności oraz estetyki. Zazwyczaj tego typu wyzwania zbierają żniwo ograniczając te niepraktyczne aspekty pojazdów. Tutaj nadano Luminetcie wiele charakteru wzorując aerodynamikę pojazdu na rybkach morskich z rodziny rozdymki oraz oczywiście historii BMW. W efekcie otrzymując pojazd jedną nogą w przeszłości i drugą w przyszłości. Bowiem naprawdę, trudno tej długiej masce odebrać uroku. Pełna klasa rodem lat 60.-70.
Zasięg na cały dzień. Wydajność odzyskiwano w każdym detalu
Ostatecznie udało się spełnić wymóg zadanego przez BMW zadania. Luminettę zaprojektowano z myślą o codziennej, miejskiej jeździe wyliczonej na około 20 kilometrów. Energia wystarcza nie tylko do pokonania takiej trasy, lecz pozwala aby ten cel realizować bez potrzeby stresu o dojechanie “na styk”. Pod koniec dnia, pojazd ma jeszcze zapas na ponad drugie tyle, do około 50 kilometrów. I pamiętajmy, wszystko to bez podłączania do sieci.

W celu osiągnięcia takiego zasięgu, przemyślano właściwie każdy detal. Oczywista część to komórki fotowoltaiczne, zbudowane wokół idei, że przecież samochód i tak większość dnia stoi. Zmusza to kierowcę do myślenia o tym, co robi, uniemożliwiając częste parkowanie w garażach, lecz energię odzyskuje się także w innych rejonach.
Oczywiście jest obecna rekuperacja, studenci nie pozwolili sobie na taki oczywisty błąd. Inna metoda, w pewnym sensie odzyskiwania, to skupienie się na ucięciu wagi. Samochód waży zaledwie 550 kilogramów, czyli ułamek tego, co zwykle prezentują samochody dostępne chociażby w katalogu BMW.

Użyto oczywiście włókna węglowego i aluminium, lecz zadbano o bezpieczeństwo kabiny kierowcy i pasażera, którą wzmocniono stalą. Elementy karoserii wykonane z włókna, połączono ze sobą przy pomocy wydrukowanych w 3D metalowych złączek.
Kontrolę nad energią, zapewnia zaś pulpit z dedykowanym, autorskim systemem.
Może warto, żeby branża się nad tym pochyliła, co studenci stworzyli we współpracy z BMW?
Luminetta będzie służyła uczniom z kampusu do wykonywania testów oraz pewnie już mniej oficjalnie, do zabaw. Na pewno też jej wykonawcy dopieszczą każdy detal, gdyż już na początku 2027 roku, ma się pojawić na wystawie podczas ogromnych targów elektronicznych CES 2027 w Las Vegas.
Czytaj też: Rolls-Royce znalazł paliwo, którego nie trzeba tankować. Sekret 15-procentowej oszczędności
I jest to bardzo dobry sygnał, bo chociaż patrząc czysto pragmatycznie, to pewnie nikomu się nie opłaca wymyślać czegoś nowego. Raczej właściciele kopalni litu mają za wiele do stracenia, niemniej, nastrajając się na marzycielskie fale, może w idealnym świecie producenci mogliby się temu projektowi przyjrzeć? Zamiast szukać sposobu na udobruchanie fanów spalinowych silników, żeby przeszli na elektryki, może byłoby warto całkowicie zmienić podejście do projektowania i wzorem studentów z Uniwersytetu Clemsona, tworzyć coś, co mogą tylko samochody elektryczne.
Źródło: designboom Źródło grafik: clemsonsuni

