Krokomierz i dwuletnia bateria w kultowej obudowie. Nowy Casio po mistrzowsku łączy klasykę z funkcjami smart

Jakbym miała stworzyć zestawienie prostej, niezawodnej i kultowej elektroniki użytkowej, na pewno musiałby, umieścić w nim legendarny Casio F-91W. Zegarek, który od dekad towarzyszy milionom ludzi na całym świecie, zdobył status ikony dzięki swojej pancernej prostocie, lekkiej konstrukcji i zerowemu skomplikowaniu. Japoński producent doskonale wie, jak ogromną sympatią cieszy się ta estetyka, ale wie również, że sporo klientów szuka czegoś, co ma w sobie również trochę nowoczesności. Czy da się to ze sobą pogodzić?
Krokomierz i dwuletnia bateria w kultowej obudowie. Nowy Casio po mistrzowsku łączy klasykę z funkcjami smart

Oczywiście, że tak, a dowodem na to jest seria F-B100W, która wnosi klasyczną formę wprost w dzisiejszy, zdominowany przez aktywność fizyczną świat. Był to oczywiście strzał w dziesiątkę, bo dzięki nowoczesnym funkcjom i przystępnej cenie, pierwsza partia w oficjalnym sklepie producenta wyprzedała się na pniu w zaledwie kilka chwil.

Legendarna lekkość, ekologiczne materiały i retro stylistyka

Na pierwszy rzut oka Casio F-B100W wygląda dokładnie tak, jak stary, poczciwy cyfrowiec z lat 80. Zegarek jest niezwykle smukły – mierzy zaledwie 8,8 mm grubości i waży skromne 26 gramów. Na nadgarstku jest praktycznie niewyczuwalny, co doceni każdy, kto ma dość masywnych, ciążących na ręce smartwatchy. Pasek wykonano z ekologicznego tworzywa z dodatkiem biomasy i wyposażono w specjalne nacięcia wentylacyjne, które zapobiegają poceniu się skóry podczas ciągłego noszenia czy treningów.

Do wyboru mamy trzy warianty kolorystyczne:

  • F-B100W-1A: najbardziej klasyczna wersja z czarną kopertą, tradycyjnym wyświetlaczem LCD oraz kultowymi akcentami w kolorach niebieskim, czerwonym i żółtym.
  • F-B100W-1B: mroczna, minimalistyczna propozycja typu all-black z negatywowym (czarnym) ekranem i szarymi napisami.
  • F-B100W-3A: zgaszona, militarna zieleń przełamana orzeźwiającymi, turkusowymi detalami.

Wszystkie wersje kolorystyczne mają w sobie to coś. Nie krzyczą pstrokatymi kolorami, są minimalistyczne, a jednak potrafią urzekać. Gdybym miała wybrać, dla siebie wzięłabym chyba ten czarny wariant. Podoba mi się negatywowy ekran. Choć z drugiej strony, zielona wersja też jest całkiem przyjemna… Ciężki wybór. Na szczęście poza powierzchownością niczym się od siebie nie różnią.

Dyskretny krokomierz i sprytny asystent treningowy

Prawdziwy sekret serii F-B100W kryje się jednak w środku, bo to tam widać powiew nowoczesności. Inżynierowie Casio zdołali wcisnąć do mikroskopijnej obudowy akcelerometr oraz moduł Bluetooth, nie psując przy tym surowego charakteru urządzenia. Zegarek stale zlicza nasze kroki, a na wbudowanym ekranie pozwala podejrzeć dzienny bilans, czytelny wykres aktywności oraz stopień realizacji wyznaczonego celu. A jeśli zbyt długo zasiedzimy się przy biurku, sprzęt zmotywuje nas delikatnym sygnałem dźwiękowym i ikonką przypominającą o rozprostowaniu nóg.

To także świetny kompan na poranny bieg czy wyjście na basen. Stoper wbudowany w zegarek pozwala na zapamiętanie w pamięci aż 200 zapisów okrążeń wraz z dokładną datą i godziną ich wykonania. By dobrze ogarnąć wszystkie te funkcje smart, pojawia się też dedykowana aplikacja mobilna Casio Watches.

Właśnie dzięki niej zegarek automatycznie synchronizuje dokładny czas z siecią, przesyła zebrane dane o kroku do dziennika w telefonie oraz pozwala na błyskawiczną konfigurację alarmów czy stref czasowych bez konieczności mozolnego klikania przyciskami na obudowie. Z poziomu zegarka wywołamy też cenną funkcję odnajdywania zawieruszonego w pokoju telefonu.

Najważniejsze jest jednak to, że nowe zegarki Casio nie wyświetlają żadnych rozpraszających powiadomień z mediów społecznościowych czy wiadomości. Zegarek ma służyć do mierzenia czasu i ruchu, nie do ciągłego odciągania naszej uwagi. Ostatnio wiele ludzi coraz mocniej odczuwa zmęczenie technologią, ale ciężko na tym etapie pozbyć się wszystkich udogodnień, jakie nam oferuje. Tu producent dał nam co najlepsze, bez przykrych wad.

Dwa lata na jednej baterii

Na koniec czas na wisienkę na torcie – kwestię zasilania. Największym koszmarem współczesnych inteligentnych zegarków jest konieczność ciągłego pamiętania o ładowarkach, kablach i powerbankach. Nawet sportowe opaski, które działają na jednym ładowaniu znacznie dłużej, wciąż w końcu wymagają podłączenia do prądu. Casio F-B100W całkowicie rozwiązuje ten problem. Zamiast podatnego na zużycie akumulatora, urządzenie napędzane jest standardową baterią zegarkową, która przy ciągłym pomiarze kroków i łączności Bluetooth zapewnia… około dwóch lat bezobsługowej pracy.

Czytaj też: Jeden zegarek do podboju głębin i podróży przez strefy czasowe

Całość dopełnia pełen pakiet sprawdzonych funkcji klasycznego cyfrowca: podstawowa wodoszczelność chroniąca przed codziennymi zachlapaniami, aż pięć niezależnych alarmów dziennych, sygnał co pełną godzinę oraz bursztynowe podświetlenie LED z regulowanym czasem wygaszania.

Wszystko to dostajemy w cenie 8800 jenów, co w przeliczeniu daje nam nieco ponad 200 złotych. To pułap opaski sportowej i choć pod względem funkcji nowe Casio są w tyle, to ciężko tak je porównywać. To alternatywa nawet dla opasek, skierowana do ludzi, którzy po prostu nie chcą już w swoim życiu kolejnego ekranu proszącego się o uwagę, a jednocześnie nie chcą też rezygnować z podstawowych funkcji smart. Na razie zegarki dostępne są w Japonii, a raczej… cóż, na stronie producenta zapasy zostały wyprzedane. Nie wiemy też, czy Casio zdecyduje się na globalną dystrybucję, ale osobiście na to liczę.

Źródło: Casio

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.