Ten, oznaczony jako A1, zwrócił uwagę badacza swoim nietypowym kształtem. Jest mocno wydłużony i zakrzywiony, a jego orientacja względem centrum gromady odpowiada temu, czego astronomowie spodziewają się po obiekcie, którego światło znajduje się pod wpływem soczewkowania grawitacyjnego.
Zjawisko to jest konsekwencją ogólnej teorii względności Alberta Einsteina. Masywne obiekty, takie jak całe gromady galaktyk, zakrzywiają czasoprzestrzeń. Przechodzące w ich pobliżu światło również podąża po zakrzywionej trajektorii. W efekcie odległe galaktyki mogą uwidaczniać się jako rozciągnięte łuki, a ich światło może ulec dodatkowemu wzmocnieniu.
Ale wróćmy do tego, co udało się niedawno ustalić. Gromada MACS J0308.9+2645 znajduje się znacznie bliżej niż obiekt A1 i działa niczym ogromna kosmiczna soczewka. Jej masa pozwala astronomom dostrzegać znajdujące się za nią źródła, które bez efektu soczewkowania mogłyby być znacznie trudniejsze do wykrycia. Gutiérrez przeszukał 54 publicznie dostępne pola obserwacyjne wykonane kamerą NIRCam teleskopu Jamesa Webba. Spośród 1591 potencjalnych obiektów tylko A1 wydał się szczególnie mocnym kandydatem na łuk grawitacyjny.
Na uwagę zasługuje zarówno jego kształt, jak i fakt, że obiektu nie znaleziono w istniejących katalogach. Nie figurował między innymi w bazach SIMBAD, NED ani VizieR, a także nie był uwzględniony w opublikowanym wcześniej katalogu silnych soczewek tej gromady. Początkowa analiza fotometryczna sugerowała, że A1 może znajdować się niezwykle daleko, przy przesunięciu ku czerwieni wynoszącym około 4,4. Taki wynik oznaczałby, iż astronomowie obserwowaliby światło pochodzące z okresu, gdy wszechświat miał mniej niż miliard lat. Wstępne obliczenia wskazywały również, że soczewkowanie mogło zwiększyć jasność obiektu około siedmiokrotnie.
Późniejsza, dokładniejsza analiza wykazała jednak problem z wcześniejszym pomiarem: ponieważ A1 jest obiektem rozciągłym, zastosowana fotometria katalogowa nie uwzględniała prawidłowo całego jego światła. Po skorygowaniu pomiarów oszacowane przesunięcie ku czerwieni obiektu spadł do około 1,4. Oznacza to, że obserwujemy go takim, jakim był mniej więcej 9 miliardów lat temu, a nie w pierwszym miliardzie lat istnienia wszechświata.
Czytaj też: Astronauci zrobili pierwszy rentgen w kosmosie. To nawet większy przełom, niż myślisz
Nie zmienia to jednak faktu, że sam obiekt jest interesującym kandydatem na źródło podlegające soczewkowaniu grawitacyjnemu. A1 znajduje się około 51 sekund łuku od centrum rentgenowskiego gromady i jest ustawiony stycznie względem jej środka, co pasuje do przewidywań dotyczących działania soczewki grawitacyjnej. Astronomowie znaleźli również drugi potencjalny obiekt, oznaczony jako A2. Jest on znacznie słabszy i mniejszy od A1, a jego wydłużony kształt przypomina charakterystykę pierwszego kandydata. Na obecnym etapie nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście jest to kolejny łuk grawitacyjny. Jego natura oraz odległość wymagają dodatkowych obserwacji.
Źródło: SKYCR
