Eksperyment odbył się podczas komercyjnej misji Fram2, której uczestnicy w ubiegłym roku spędzili na orbicie około trzy i pół dnia. Członkowie załogi, nie będący lekarzami, przeszli przed startem szkolenie z obsługi przenośnego aparatu rentgenowskiego. W trakcie misji samodzielnie wykonali serię zdjęć różnych części ciała, w tym dłoni, klatki piersiowej, jamy brzusznej i miednicy. Oprócz obrazowania organizmu urządzenie posłużyło również do prześwietlenia wybranych elementów wyposażenia znajdujących się na pokładzie statku.
Czytaj też: Tajemnicze „kosmiczne kule” spadają z nieba. Czy wiemy, skąd pochodzą i jak się z nimi obchodzić?
Najważniejszym celem eksperymentu było sprawdzenie, czy kompaktowy aparat rentgenowski będzie działał prawidłowo w warunkach mikrograwitacji, a także czy uzyskane obrazy będą miały wartość diagnostyczną. Analiza wykonana po zakończeniu misji wykazała, iż jakość zdjęć była wystarczająco wysoka, aby posłużyły do oceny stanu zdrowia astronautów. Choć obrazy wykonane na Ziemi nadal cechowały się wyższą jakością, różnica nie była na tyle duża, by uniemożliwić postawienie diagnozy w przypadku wielu urazów lub schorzeń.
Zdaniem autorów badania jest to istotny krok w kierunku uniezależnienia załóg kosmicznych od wsparcia medycznego z Ziemi. W przypadku misji odbywających się na niskiej orbicie okołoziemskiej możliwe jest stosunkowo szybkie sprowadzenie astronauty do szpitala, jednak podczas lotów na Księżyc lub Marsa taka ewakuacja byłaby praktycznie niemożliwa. Załoga musi więc dysponować narzędziami pozwalającymi na samodzielną diagnostykę i podejmowanie decyzji medycznych.

Dotychczas w kosmosie wykorzystywano przede wszystkim aparaty ultrasonograficzne. Choć ultrasonografia jest bardzo przydatna, nie zastępuje klasycznych zdjęć rentgenowskich, które pozostają podstawowym narzędziem w diagnostyce złamań, urazów klatki piersiowej czy wielu innych schorzeń. Możliwość wykonywania zdjęć RTG na pokładzie statku kosmicznego znacząco rozszerza zakres badań, jakie będzie można przeprowadzać podczas długotrwałych misji.
Istotnym aspektem całego projektu było również sprawdzenie, czy urządzenie przetrwa wymagające warunki związane z wyniesieniem na orbitę i powrotem na Ziemię. Aparat bez większych problemów wytrzymał przeciążenia podczas startu, pracował poprawnie w stanie nieważkości, a po zakończeniu misji wrócił na Ziemię jedynie z niewielkimi śladami eksploatacji. Uczestnicy eksperymentu uznali obsługę systemu za prostą i intuicyjną, sugerując jedynie drobne usprawnienia dotyczące mocowania urządzenia we wnętrzu statku.
Co ciekawe, taka technologia mogłaby sprawdzić się nie tylko w medycynie astronautycznej. Przenośne aparaty rentgenowskie powinny służyć również do kontroli stanu elementów wyposażenia statków kosmicznych, skafandrów czy innych urządzeń, umożliwiając wykrywanie uszkodzeń bez konieczności ich demontażu. W przyszłości podobne powinny odegrać istotną rolę podczas eksploracji powierzchni Księżyca lub Marsa, wspierając analizę próbek i diagnostykę sprzętu.
Kolejnym etapem rozwoju tego rodzaju urządzeń będzie dalsza miniaturyzacja oraz zwiększenie ich autonomii. Docelowo systemy mają być jeszcze lżejsze, bardziej energooszczędne i łatwiejsze w obsłudze, aby mogły stać się standardowym wyposażeniem przyszłych statków kosmicznych. Rozwiązania opracowywane z myślą o eksploracji kosmosu mogą jednocześnie znaleźć zastosowanie na Ziemi, zwłaszcza w miejscach o ograniczonym dostępie do specjalistycznej diagnostyki obrazowej, takich jak odległe regiony, strefy katastrof czy mobilne punkty medyczne.
Źródło: RSNA
