Księżyc z blizną. Nieoczekiwane zderzenie z rakietą SpaceX

5 sierpnia, w głębokiej ciszy kosmosu, coś nieoczekiwanego przerwało majestatyczny spokój Księżyca. Fragment rakiety Falcon 9, która miała spłonąć w ziemskiej atmosferze, obrał nieoczekiwanie kurs na Srebrny Glob, pozostawiając po sobie trwały ślad. To wydarzenie, choć niegroźne dla samego Księżyca, stało się kolejnym przypomnieniem o rosnącym problemie kosmicznych śmieci i nieplanowanych „lądowań” na naszym naturalnym satelicie.
Księżyc z blizną. Nieoczekiwane zderzenie z rakietą SpaceX

Dokładnie o godzinie 1:35 EST (7:35 czasu polskiego) 5 sierpnia, fragment górnego stopnia rakiety Falcon 9, która wcześniej wyniosła misję Blue Ghost na Księżyc, uderzył w jego powierzchnię. SpaceX informowało, że odrzucony człon miał powrócić i spłonąć w atmosferze Ziemi. Zamiast tego, kontynuował podróż w kierunku Księżyca, pozostawiając po sobie ciemną plamę na jego powierzchni.

Mowa tu o pokaźnym obiekcie: rakieta ważyła 4000 kilogramów (8800 funtów) i mierzyła 14 metrów długości (46 stóp). Uderzenie nastąpiło w trudnym do obserwacji z Ziemi miejscu – na krawędzi bliskiej strony Księżyca, w pobliżu krateru Einsteina. Naukowcy NASA szacują, że po kolizji pozostał krater o średnicy 18 metrów (59 stóp) i głębokości 4 metrów (13 stóp).

Jak zobaczyliśmy ślad?

Choć samo uderzenie było niewidoczne z Ziemi, pierwsze potwierdzenie nadeszło z Very Large Telescope w Chile. Obserwatorium nie uchwyciło jednak samej kolizji, lecz coś równie spektakularnego: chmurę materiału wyrzuconego w kosmos po impakcie, która utrzymywała się nad powierzchnią przez 5 do 10 minut.

Czytaj także: A to niespodzianka! To chińska rakieta uderzyła w powierzchnię Księżyca. Coś było do niej doczepione

Prawdziwy przełom nastąpił jednak, gdy misja Danuri Korea AeroSpace Administration (KASA) dostarczyła pierwsze wizualne potwierdzenie. Sonda, choć uchwyciła na razie jedynie ciemną smugę, była pionierem w dostrzeżeniu świeżo utworzonego krateru. To misje orbitalne, takie jak Danuri, dają nam unikalną możliwość dokumentowania takich wydarzeń, a naukowcy wierzą, że wkrótce będziemy mieli dostęp do jeszcze dokładniejszych zdjęć.

Misja, która zmienia nasze spojrzenie na Srebrny Glob

Misja Danuri to nie tylko strażnik kosmicznych wypadków. Ta intrygująca sonda odgrywa kluczową rolę w zrozumieniu Księżyca. Okazuje się, że choć nasz naturalny satelita nie posiada globalnego pola magnetycznego jak Ziemia, występują na nim lokalne anomalie. Danuri jako pierwsza odnotowała szczególną różnicę w sile pola magnetycznego między bliską a odległą stroną Księżyca. Od tego odkrycia pojawiło się wiele innych dyskrepancji między dwiema półkulami, co sugeruje, że Srebrny Glob kryje jeszcze wiele tajemnic.

Na pokładzie misji znajduje się również detektor promieniowania gamma, który mierzy najbardziej energetyczne zjawiska we wszechświecie. I to właśnie on, jeszcze przed wejściem na orbitę Księżyca, w październiku 2022 roku, zarejestrował najpotężniejszy rozbłysk gamma, jaki kiedykolwiek wykryto – nazwany pieszczotliwie BOAST (Brightest Of All Time). Odkrycia Danuri to dowód na to, jak wiele jeszcze czeka na odkrycie na naszym kosmicznym podwórku.

Księżyc jako kosmiczne pole minowe?

Zderzenie rakiety SpaceX z Księżycem to już drugi przypadek w ostatnim czasie, kiedy tak duży kawałek kosmicznego śmiecia uderzył w powierzchnię Srebrnego Globu. Wcześniej, 4 marca 2022 roku, tajemniczy obiekt uderzył w Księżyc, pozostawiając po sobie niezwykle ukształtowany podwójny krater.

Czytaj także: To będzie piękna katastrofa. Rakieta Falcon 9 rozbije się o powierzchnię Księżyca

Początkowo podejrzewano, że i tym razem był to fragment rakiety SpaceX, jednak dalsze analizy wykazały, że był to człon rakiety z chińskiej misji Chang’e 5-T1. Chiny zaprzeczyły swojemu zaangażowaniu, ale mechanika niebaokazała się nieubłagana, potwierdzając pochodzenie obiektu. Nie da się zaprzeczyć fizyce.

Choć te wydarzenia nie stanowią realnego zagrożenia dla samego Księżyca, który regularnie doświadcza naturalnych uderzeń podobnej wielkości, to są one głośnym dzwonkiem alarmowym. Obie kolizje podsycają dyskusję na temat rosnącego problemu kosmicznych śmieci i, co najważniejsze, braku międzynarodowych regulacji dotyczących tego, co dzieje się w przestrzeni kosmicznej. Z każdym kolejnym startem rakiety, ludzkość zostawia po sobie ślad – i czasem ten ślad odbija się na naszym najbliższym sąsiedzie, przypominając o naszej odpowiedzialności za kosmiczne środowisko.

Napisane przez

Monika Wojciechowska

Redaktor
Najbliższe są mi tematy związane z technologią, gadżetami, nowoczesnym AGD i motoryzacją. Interesują mnie rozwiązania, które nie tylko dobrze wyglądają na papierze, ale przede wszystkim realnie wpływają na komfort, wygodę i sposób, w jaki korzystamy z technologii na co dzień. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji. Prywatnie uwielbiam gry i muzykę.