Tak przynajmniej sugerują wyniki obserwacji, jakie niemieccy naukowcy prowadzili w pobliżu greckiej wyspy Milos, gdzie w 2023 roku udało się odnaleźć wcześniej nieznany system hydrotermalny zlokalizowany na głębokości od około 100 do 250 metrów. Z wnętrza Ziemi wydostają się tam gorące płyny bogate w rozpuszczone minerały i związki chemiczne. Dotychczas panowało przekonanie, jakoby właśnie te procesy odpowiadały niemal wyłącznie za powstawanie charakterystycznych osadów mineralnych na dnie morskim.
Czytaj też: Złoto ukryte na dnie oceanu. Naukowcy wykryli jego rekordowe stężenia
Nowe analizy wykazały jednak, że równie ważną rolę odgrywają mikroorganizmy zamieszkujące te ekstremalne środowiska. Badacze odkryli, iż różna intensywność przepływu gorących płynów tworzy odmienne warunki życia, co prowadzi do rozwoju różnych społeczności drobnoustrojów. Każda z nich wykorzystuje inne procesy metaboliczne, a efektem ich aktywności jest powstawanie odmiennych minerałów. Oznacza to, że organizmy żywe nie są jedynie biernymi mieszkańcami tych miejsc, lecz aktywnie wpływają na geologię dna oceanicznego.
W rejonach, gdzie gorące płyny wydostają się powoli i przenikają przez osady, woda morska może wnikać głęboko w dno, tworząc warunki sprzyjające rozwojowi określonych grup mikroorganizmów. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja tam, gdzie z wnętrza Ziemi gwałtownie wypływają gorące strumienie bogate w minerały. W takich miejscach dominują inne gatunki drobnoustrojów, które prowadzą odmienne reakcje chemiczne i przyczyniają się do powstawania innego rodzaju osadów.
Aby dokładnie prześledzić te zależności, naukowcy połączyli wiele nowoczesnych metod badawczych. Analizowali skład chemiczny minerałów, izotopy siarki, geochemię wód porowych oraz charakterystyczne związki tłuszczowe pozwalające określić, jakie procesy metaboliczne zachodzą wśród mikroorganizmów. Dopiero zestawienie wszystkich tych danych pokazało, jak silnie procesy biologiczne i geologiczne są ze sobą powiązane.
W ogólnym rozrachunku odkrycie, o którym mówimy, podważa wcześniejsze przekonanie, że to wyłącznie procesy fizyczne i chemiczne odpowiadają za przekształcanie dna oceanicznego. Rzeczywistość jest zgoła odmienna: mikroorganizmy mogą wpływać na tempo i sposób powstawania minerałów, a tym samym aktywnie uczestniczyć w modelowaniu środowiska, w którym żyją. W praktyce oznacza to, iż granica między światem biologii i geologii jest znacznie bardziej płynna, niż przypuszczały najtęższe głowy tego świata.
Czytaj też: Oceaniczne szaleństwo odbije nam się czkawką na lądzie. Naukowcy odkryli zaskakujące powiązanie
A przecież podmorskie systemy hydrotermalne odgrywają ważną rolę w globalnym obiegu węgla, siarki i wielu innych pierwiastków niezbędnych do funkcjonowania ziemskiego ekosystemu. Lepsze zrozumienie procesów zachodzących w tych miejscach może więc pomóc naukowcom dokładniej modelować zmiany klimatu oraz przewidywać, jak oceany będą reagować na postępujące ocieplenie planety. Poza tym źródła hydrotermalne to potencjalne miejsca, w których powstały pierwsze organizmy. To również jest przedmiotem wieloletnich badań, które teraz mogą wejść na kolejny poziom.
Źródło: JGR: Biogeosciences
