Koryto Renu częściowo wyschło w pobliżu hut Thyssenkrupp w Duisburgu – to symboliczny obraz nowego wyzwania dla niemieckiego przemysłu. Ta potężna droga wodna, kluczowa dla przemysłowego serca Europy, wije się obok fabryk samochodów, zakładów chemicznych i głównych portów rzecznych, transportując ładunki aż do portów w Holandii. Jej znaczenie jest trudne do przecenienia: normalnie Ren obsługuje około 80% niemieckiego śródlądowego ruchu wodnego, transportując rocznie około 285 milionów ton towarów.
Obecnie, płytka woda narzuca coraz większe ograniczenia na ilość ładunku, który statki mogą przewozić, drastycznie podnosząc ceny frachtu i zwiększając presję na rząd. Minister transportu Steffen Bilger, odnosząc się do Renu, Dunaju czy Łaby, stwierdził: “Tam, gdzie normalnie statki przewożą tysiące ton towarów, dziś widzimy nagie piaszczyste mielizny”. Okazuje się, że często są one w stanie przewieźć zaledwie ułamek swojego normalnego ładunku, jeśli w ogóle.
Przemysł w szponach suszy
Kryzys hydrologiczny dotyka niemiecki przemysł w najmniej odpowiednim momencie, gdy wiele firm już boryka się z wysokimi kosztami energii, ostrą konkurencją globalną i amerykańskimi cłami. Port w Duisburgu, w regionie Ruhry, donosi, że zdolność załadunkowa statków spadła do około jednej trzeciej zwykłego poziomu. To wymusiło przeniesienie ładunków na mniejsze jednostki oraz na transport kolejowy i drogowy.
Czytaj także: Ta rzeka kosztowała dwa miliony dolarów. Można ją włączyć i wyłączyć
W sektorze naftowym, na przykład, ładunki są czasami ograniczone do zaledwie 300-400 ton dla tankowców o długości 110 metrów, co wymaga znacznie większej liczby kursów. To z kolei doprowadziło do gwałtownego wzrostu stawek przewozowych, osiągając w tym miesiącu 200 euro za tonę produktów naftowych transportowanych między Karlsruhe a portami Amsterdam, Rotterdam i Antwerpia.
Wielcy gracze rynkowi, tacy jak Thyssenkrupp, musieli przestawić się na statki o płytkim zanurzeniu. Gigant chemiczny BASF, z potężnym kompleksem produkcyjnym w Ludwigshafen, również odczuwa skutki. Firma Covestro zgłasza zakłócenia w dostawach i produkcji w niektórych swoich zakładach. Shell z kolei intensywniej wykorzystuje pojemności magazynowe i próbuje przekierować część dostaw na kolej, drogę lub rurociągi.
Desperackie poszukiwanie rozwiązań
W obliczu narastającego kryzysu, minister transportu Steffen Bilger spotkał się w Bonn z przedstawicielami przemysłu, firmami spedycyjnymi i szefami portów. Wśród rozważanych rozwiązań jest zniesienie zakazu ruchu ciężarówek w niedziele i święta, by odciążyć transport rzeczny.
Jednakże transport drogowy i kolejowy wiąże się z wyższymi kosztami i innymi ograniczeniami, co sprawia, że zastąpienie ciężko załadowanych barek rzecznych jest wyzwaniem kosztownym i trudnym. Niemcy od lat borykają się z chronicznym niedoborem kierowców ciężarówek, a świeży wzrost cen paliw, spowodowany konfliktem na Bliskim Wschodzie, dodatkowo komplikuje sytuację. Przeciążona niemiecka sieć kolejowa również od dawna jest źródłem narzekań.
Cień 2018 roku i czego Się obawiamy
Ekonomista ING, Carsten Brzeski, przypomina, że susza w 2018 roku obniżyła wzrost gospodarczy Niemiec o szacowane 0,3 punktu procentowego. Sugeruje on, że wpływ ekonomiczny obecnego kryzysu może być znacznie bardziej dotkliwy w tym roku. Co więcej, najniższe poziomy wody na Renie zazwyczaj występują dopiero we wrześniu lub październiku, lecz obecnie poziomy te są już na bezprecedensowo niskim poziomie, a prognozy nie przewidują znaczących opadów.
Czytaj także: Chińska Tama Trzech Przełomów wpłynęła nie tylko na rzeki. Zmieniła długość doby na Ziemi
Jens Schwanen, szef niemieckiego stowarzyszenia żeglugi śródlądowej, podkreśla, że obecna susza nadeszła wyjątkowo wcześnie i eksperci sugerują, że ta sytuacja może okazać się wydarzeniem na miarę stulecia. Bez znaczących opadów, które w tej chwili wydają się mało prawdopodobne, Niemcy stoją w obliczu poważnego ciosu dla gospodarki, która dopiero co powróciła do skromnego wzrostu po długim okresie stagnacji. To wyzwanie, które wymaga natychmiastowych i innowacyjnych rozwiązań, aby uchronić Europę przed falą ekonomicznej niestabilności.
