Okazuje się bowiem, że ta sama instalacja może również korzystać z gazu ziemnego, co ma ułatwić stopniowe przechodzenie na paliwa o niższej emisji. Kluczowy dla tej technologii test zakończył się 3 sierpnia. W jego ramach obie firmy połączyły opracowany przez Amogy reformer amoniaku z agregatem prądotwórczym. W urządzeniu amoniak nie trafia bezpośrednio do silnika. Najpierw jest poddawany procesowi krakingu, podczas którego rozkłada się na wodór i azot. Powstały w ten sposób bogaty w wodór gaz trafia następnie do silnika spalinowego, który wykorzystuje go do produkcji energii elektrycznej.
Czytaj też: Rolls-Royce znalazł paliwo, którego nie trzeba tankować. Sekret 15-procentowej oszczędności
To właśnie sposób integracji obu urządzeń jest jednym z najważniejszych rezultatów całej demonstracji. Amogy i 2G potwierdziły prawidłowe działanie układu dostarczania paliwa, sterowania oraz współpracy reformera z silnikiem. Według przedstawicieli firm udało się osiągnąć kluczowe parametry wymagane z punktu widzenia przyszłych zastosowań komercyjnych. Jednocześnie system nie wymaga magazynowania wodoru pomiędzy reformerem a silnikiem.
Rozwiązanie otrzymało nazwę AMMDrive. Jego potencjalnymi odbiorcami mają być przede wszystkim centra danych oraz inne obiekty, które potrzebują dużych ilości stabilnej energii, lecz nie mogą szybko uzyskać odpowiednich przyłączy do sieci. Modułowa konstrukcja ma umożliwiać zwiększanie mocy wraz z rozwojem obiektu. Silnik może również sprawdzić się w układzie kogeneracyjnym, jednocześnie wytwarzając prąd i użyteczne ciepło.
Najciekawszym aspektem tego amerykańko-niemieckiego projektu jest jednak możliwość wykorzystania dwóch różnych paliw. W okresie przejściowym instalacja może pracować na łatwiej dostępnym gazie ziemnym, a następnie działać z amoniakiem przetwarzanym na wodór. W założeniu ma to pozwolić przedsiębiorstwom rozpocząć budowę własnego źródła energii bez konieczności natychmiastowego uzależnienia się od rozwijającego się dopiero rynku niskoemisyjnego amoniaku.
Technologia ma jednak istotne ograniczenia. Sam fakt wykorzystania amoniaku nie oznacza automatycznie bezemisyjnej produkcji energii. Ponad 70 procent światowej produkcji amoniaku opiera się obecnie na gazie ziemnym, a większość pozostałej produkcji wykorzystuje węgiel. Dopiero zastosowanie amoniaku wytwarzanego z wykorzystaniem niskoemisyjnych źródeł energii może znacząco ograniczyć ślad węglowy całego procesu.
Czytaj też: Nowy silnik wodorowy ma konkurować z dieslem. Inżynierowie zaprezentowali jego konstrukcję
Kolejnym wyzwaniem pozostają emisje powstające podczas spalania wodoru w silniku tłokowym. Wysoka temperatura procesu może prowadzić do powstawania tlenków azotu, dlatego wprowadzenie takich instalacji na szeroką skalę będzie wymagało odpowiedniego zarządzania emisjami i spełnienia lokalnych norm. To odróżnia silnik spalinowy od ogniwa paliwowego, które wykorzystuje wodór w procesie elektrochemicznym.
Mimo tych problemów demonstracja w Houston pokazuje kierunek, który może zainteresować rynek energetyczny. Zamiast budować całkowicie nową infrastrukturę dla wodoru, Amogy wykorzystuje amoniak jako nośnik wodoru, a następnie zasila nim znaną i stosunkowo łatwą do wdrożenia technologię silnika tłokowego. 2G i Amogy zapowiadają dalszą optymalizację układu oraz przygotowania do potencjalnych wdrożeń komercyjnych w Stanach Zjednoczonych, Azji i innych regionach.
Źródło: Globe Newswire
