Szczególnie na tym tle wyróżniają się startupy, które mogą wiele zyskać na odnalezieniu złotego środka pomiędzy zieloną energią a komfortem używania samochodów do tej pory używanych z paliwem, którego ograniczenia znamy i do czego świat jest przygotowany, chociażby siecią firm naftowych i spotykanymi wszędzie stacjami benzynowymi.
Aptera ma to już czarno na białym. Niezależna organizacja skontrolowała możliwości samochodu na energię słoneczną
Aptera to amerykańska firma, która już od dłuższego czasu pracuje nad stworzeniem pojazdu zasilanego wyłącznie na dobroci naszej najbliższej gwiazdy. Do tej pory przekazywali informacje i analizy świadczące o możliwości wygenerowania przez ich pojazd 4 kWh używalnej energii każdego dnia.

Jednak wiadomo jak to jest z informacjami podawanymi przez ich producentów, słusznie się im za bardzo nie wierzy, bo też dlaczego mieliby przekazywać dane nie idące w ślad za ich interesem? Z tego powodu istnieją niezależne organizacji, wśród których TÜV Rheinland przez 150 lat swojego istnienia zdążył wypracować renomę. To właśnie ta firma została zaproszona w celu weryfikacji, czy Aptera rzeczywiście znalazła metodę na energię słoneczną i potrafi pokazać, że nie były to czcze przechwałki.
Czytaj też: Samolot z MIT przeleci 1930 km na 8 elektrycznych silnikach
Firma od lat dokumentuje swoje osiągnięcia i możemy sądzić, że się nie kryje z lepszymi i gorszymi wynikami, dzięki czemu już istnieje pokaźna baza danych. Z tego powodu realizacja testów przez TÜV Rheinland wydawała się tylko formalnością, którą samochód zdał na medal. Bowiem wspomniane 4 kWh, według certyfikatu nie były prawidłowe. Prawda wykazała od 4,23 kWh do 4,75 kWh wygenerowanych każdego dnia do użytku.
Test został przeprowadzony przez doktora Giorgia Bardizza, który połączył komputer z każdym newralgicznym elementem pojazdu na energię słoneczną, żeby dokonać pomiarów każdego z paneli, zarejestrować napięcie, siłę i inne “składniki” potrzebne pojazdowi na przetrwanie całego dnia. Mierzono także pobór energii bezpośrednio z baterii.
Dzięki tak ostrożnie rozmieszczonej aparaturze, byli w stanie potwierdzić, że rzeczywiście Aptera nie naginała rzeczywistości podając logi ich systemów. Zadanie to nie było aż tak łatwe jak się wydaje ze względu na przemyślany kształt karoserii samochodu. Łagodne zakrzywienia zostały stworzone z myślą o pozyskiwaniu każdego promienia słońca w walce z cieniem oraz ruchem samego obiektu niebieskiego.

Dlatego Giorgio Bardizza poświęcił aż 3 dni, żeby skontrolować różne warianty kombinacji ustawienia samochodu względem Słońca. Wniosek podtrzymujący słowa producenta został już potwierdzony pierwszego dnia. Wystarczy, że ich pojazd się zaparkuje, a potrzebnej energii zbierze się na niecałych 65 kilometrów drogi.
Było to szczególnie ważne nie tylko dlatego, że teraz za słowami producenta stoi certyfikat wydany przez niezależnego specjalistę, lecz i suchy fakt, że sugerując 100 wH na półtora kilometra używa się zaledwie 1/10 energii, której na tę samą odległość potrzebuje przeciętny, elektryczny SUV.

Co ciekawe, cały raport można pobrać do własnego wglądu, a najciekawiej się zrobi jak już pierwsze samochody Aptery wyjadą na amerykańskie drogi, co ma się udać jeszcze w tym roku w niewielkiej, ale satysfakcjonującej ilości 40 sztuk.
Źródło: electrek

