Test HAYLOU Watch Hyper. Smartwatch z AMOLED-em, GPS-em i mapami poniżej 400 zł

Jeszcze kilka lat temu po smartwatchu w cenie 300-400 złotych spodziewałbym się przede wszystkim urządzenia dosyć minimalistycznego, bo ot czegoś do wyświetlania powiadomień, mierzenia kroków i może niezbyt dokładnego GPS-u. HAYLOU Watch Hyper podchodzi do tego segmentu znacznie ambitniej… ale czy na tyle godnie, aby móc go polecić?
Test HAYLOU Watch Hyper. Smartwatch z AMOLED-em, GPS-em i mapami poniżej 400 zł

Watch Hyper ma prostokątną obudowę z aluminiową ramką, obrotową koronką oraz dodatkowym przyciskiem. Pozostałe elementy wykonano z tworzywa sztucznego. Jakość wykonania i ogólny design określiłbym po prostu jako przeciętne, ale z plusem. Zegarek nie sprawia bowiem wrażenia zabawki, ale też nikt raczej nie pomyli go z modelem kilkukrotnie droższym.

HAYLOU Watch Hyper w szczegółach

Przy wymiarach 46,7 x 40,6 x 11,5 mm jest to smartwatch całkiem spory, ale niska masa skutecznie to rekompensuje. Sama koperta skrywająca elektronikę oraz ekran AMOLED 1,97 cala waży 26,8 gramów, a cały zestaw z paskiem około 46,9 gramów. Podczas czterech tygodni noszenia przez cały dzień nie miałem problemu z jego ciężarem.

Czytaj też: Test Huawei Watch GT Runner 2, czyli jak smartwatch stał się moim trenerem i ganił za zbyt niskie tętno

W zestawie dostajemy jeden silikonowy pasek 22 mm z perforacjami i mechanizmem quick release. Początkowo nie byłem przekonany do sposobu chowania jego końcówki pod pozostałą część paska, zamiast stosowania klasycznej szlufki i zewnętrznego prowadzenia, ale rozwiązanie sprawdziło się bardzo dobrze. Pasek nie przeszkadzał, nie powodował u mnie większych podrażnień i pozostawał wygodny również podczas dłuższego noszenia.

Takie rozwiązanie ma zresztą dodatkową zaletę. W wielu zegarkach właśnie gumowe szlufki były elementem, który najszybciej mi się uszkadzał zwłaszcza podczas pracy. Tutaj tego problemu po prostu nie ma.

Koronka tego modelu działa poprawnie nie tylko jako przycisk, ale również podczas obracania, dzięki czemu można wykorzystywać ją do poruszania się po interfejsie. Po miesiącu nie zauważyłem luzów ani problemów z jej działaniem. Dodatkowy przycisk również reaguje prawidłowo. Producent deklaruje wodoodporność 5 ATM i oficjalnie dopuszcza pływanie z zegarkiem. Jednocześnie w dokumentacji dołączonej do urządzenia znajdziemy informację, żeby nie korzystać z niego podczas kąpieli czy prysznica. Nie jest to szczególnie nietypowe, bo problemem może być gorąca woda, para i detergenty, ale warto o tym pamiętać.

W pudełku oprócz zegarka i instrukcji znajduje się również przewód USB-A zakończony magnetyczną, dwustykową końcówką.

Ekran AMOLED jest jedną z największych zalet

HAYLOU zastosowało 1,97-calowy panel AMOLED o rozdzielczości 390 x 450 pikseli i odświeżaniu 60 Hz. Producent deklaruje jasność sięgającą 1500 nitów oraz automatyczne sterowanie podświetleniem. W praktyce właśnie jasność oceniam bardzo wysoko. Podczas korzystania z zegarka na zewnątrz nie miałem problemów z odczytywaniem informacji nawet w mocnym świetle, a automatyczna regulacja działała prawidłowo. Jasność rzeczywiście zmienia się wraz z warunkami i przez większość czasu nie miałem potrzeby poprawiania jej ręcznie.

Nieco gorzej wypada płynność interfejsu. Ekran ma wprawdzie 60 Hz, ale podczas przewijania list aplikacji można zauważyć charakterystyczne dla tego odświeżania delikatne przeskoki ikon. Nie nazwałbym systemu wolnym, jednak płynność animacji niczym się nie wyróżnia. Reakcja na dotyk pozostaje dobra, więc problem dotyczy bardziej sposobu renderowania animacji niż samej responsywności.

Always-on Display występuje w dwóch wariantach. Najprostszy pokazuje analogowy zegar bez oznaczeń godzin, dzień tygodnia po angielsku oraz dzień miesiąca. Bardziej rozbudowany tryb prezentuje w monochromatycznej formie znacznie więcej informacji, a w tym cyfrowy czas, poziom akumulatora, liczbę wykonanych kroków oraz czas snu. Osobiście korzystałem z AOD przez większość czasu. Przy zegarku tego typu możliwość sprawdzenia godziny bez wybudzania całego ekranu (np. podniesieniem ręki) jest zwyczajnie wygodna, choć trzeba zaakceptować wyraźnie wyższe zużycie energii.

Interfejs jest sensowny. Polskie tłumaczenie już nie

Podstawowa obsługa Watch Hyper szybko staje się intuicyjna. Gesty prowadzą do różnych paneli, a koronka ułatwia przewijanie list. Szczególnie spodobał mi się panel dostępny po przesunięciu od lewej do prawej. Znajdziemy tam przydatne informacje oraz skróty. Ruch w przeciwnym kierunku prowadzi do bardziej szczegółowych ekranów dotyczących m.in. tętna, natlenienia krwi oraz pogody.

Prognoza nie ogranicza się wyłącznie do aktualnej temperatury. Zegarek pokazuje dane godzinowe, kolejne dni, godziny wschodu i zachodu słońca, a nawet aktualną wysokość Słońca. Przydatne jest również podsumowanie dnia, które łączy aktualną pogodę, dane dotyczące ostatniej nocy oraz nadchodzące wydarzenia.

Szkoda, że część pozostałych opcji została potraktowana znacznie skromniej. Panel skrótów dostępny po przesunięciu ekranu w dół ma ograniczone możliwości konfiguracji. Częściowo rekompensuje to jednak boczny panel, gdzie mogłem przypiąć m.in. regularnie używany timer. Nie znalazłem też możliwości ustawienia harmonogramu dla trybu Nie przeszkadzać. Harmonogram można na szczęście skonfigurować dla trybu snu oraz Always-on Display, więc zegarek nie musi świecić i wibrować przez całą noc.

Największym problemem systemu jest jednak polskie tłumaczenie. Część nazw opcji i komunikatów jest nieintuicyjna, część brzmi dziwnie, a wiele z nich jest po prostu niezrozumiała. Kilkukrotnie łatwiej było mi domyślić się funkcji na podstawie ikony niż jej polskiej nazwy. Co ciekawe, aplikacja Haylou Fun została przetłumaczona zdecydowanie lepiej. Problem dotyczy więc przede wszystkim firmware’u zegarka, a nie całego ekosystemu.

Haylou Fun jest proste i w tym przypadku wystarcza

Aplikacja Haylou Fun nie próbuje zastępować rozbudowanych platform treningowych. Interfejs jest czytelny, podstawowe informacje można znaleźć szybko, a konfiguracja zegarka nie wymaga długiego grzebania w kolejnych ekranach. Z jednej strony oznacza to mniej danych i opcji dla bardziej zaawansowanych użytkowników. Z drugiej przy urządzeniu kosztującym około 360 zł nie widzę sensu oczekiwać systemu analitycznego na poziomie drogich zegarków sportowych. Z poziomu aplikacji możemy zarządzać częścią funkcji, pobierać tarcze, zmieniać ustawienia oraz przesyłać mapy offline. Sam proces pobierania map okazał się prostszy, niż początkowo zakładałem.

Powiadomienia działają, ale system potrafi zasypać użytkownika śmieciami

Większość właściwych powiadomień docierała do mnie poprawnie, a dostęp do nich uzyskujemy po przesunięciu palcem od góry ekranu w dół. Problemem okazały się jednak nie same wiadomości, a systemowe informacje Androida przekazywane przez zegarek. W przypadku aplikacji SMS regularnie widziałem komunikat w stylu „Wiadomości robią coś w tle”, a Signal informował mnie, że „sprawdza, czy są nowe wiadomości”.

Zamiast pokazywać wyłącznie informacje, które rzeczywiście chciałem zobaczyć na nadgarstku, zegarek potrafił więc wyświetlać techniczne powiadomienia aplikacji. Dopiero po przekopaniu się przez nie mogłem normalnie odczytywać wiadomości. Samo czytanie wiadomości z Signala działało bezproblemowo. Nie miałem jednak możliwości szybkiego odpowiadania na nie w sposób, który uznałbym za szczególnie użyteczny.

HAYLOU reklamuje odpowiedzi na wiadomości WhatsApp i funkcję Voice-to-Text, ale nie traktowałbym Watch Hyper jako urządzenia przeznaczonego do prowadzenia dłuższej komunikacji. Najważniejsza pozostaje możliwość szybkiego sprawdzenia, kto i co do nas napisał.

Rozmowy z nadgarstka działają poprawnie

Wbudowany mikrofon i głośnik umożliwiają prowadzenie rozmów Bluetooth bez sięgania po telefon. Podczas testów rozmówcy nie narzekali na jakość mojego głosu, a ja również nie miałem problemu ze zrozumieniem drugiej strony. Jakość określiłbym po prostu jako poprawną.

Nie jest to funkcja, z której korzystałbym do długich rozmów, ale podczas gotowania, pracy czy sytuacji, w której telefon leży kilka metrów dalej, możliwość odebrania połączenia z nadgarstka rzeczywiście się przydaje.

GPS w Watch Hyper jest naprawdę dobry

Jedną z najważniejszych funkcji Watch Hyper jest dwuzakresowy GPS wykorzystujący pasma L1 i L5. W praktyce oznacza to, że zegarek może korzystać jednocześnie z dwóch częstotliwości sygnału satelitarnego, co powinno poprawiać dokładność lokalizacji szczególnie w miejscach, w których sygnał jest odbijany lub częściowo zasłaniany, np. pomiędzy wysokimi budynkami, w gęstym lesie czy w terenie górskim. Pasmo L1 stanowi podstawę działania większości odbiorników GPS, natomiast dodatkowe L5 pomaga ograniczyć część błędów pomiarowych i lepiej radzić sobie w trudniejszych warunkach.

Do tego dochodzą mapy offline, które można wcześniej zapisać w pamięci zegarka i korzystać z nich bez połączenia z internetem czy ciągłego sięgania po smartfon. Przydaje się to przede wszystkim podczas biegania, jazdy na rowerze czy wycieczek w terenie, gdzie zasięg sieci komórkowej nie zawsze jest oczywistością. Uzupełnieniem nawigacji jest funkcja Route Backtracking. Zegarek zapisuje przebytą trasę, a w razie potrzeby może pomóc wrócić po własnym śladzie do punktu startowego. Nie zastępuje więc pełnoprawnej nawigacji turystycznej z wyznaczaniem dowolnej trasy, ale może okazać się bardzo przydatny, gdy zejdziemy z oznaczonego szlaku albo zwyczajnie chcemy bezpiecznie wrócić tą samą drogą.

W moim przypadku właśnie GPS okazał się jednym z największych pozytywnych zaskoczeń. Zegarek bardzo szybko określał pozycję i nie wymagał długiego oczekiwania przed rozpoczęciem treningu. Nawet w trudniejszych okolicach, takich jak gęsty las czy górskie szlaki, złapanie sygnału zajmowało zaledwie kilka sekund. W sprzęcie z tej półki cenowej nie traktowałbym takiego działania jako czegoś oczywistego, dlatego pod względem szybkości ustalania pozycji Watch Hyper wypadł u mnie naprawdę dobrze.

Podczas korzystania w mojej okolicy zapis trasy był bardzo dobry i nie zauważyłem problemów, które podważałyby użyteczność zegarka podczas spacerów lub treningów. Z punktu widzenia normalnego użytkownika GPS działał po prostu dobrze. Co ważne, trening może zostać zapisany bez obecności telefonu, a dane zsynchronizujemy później. Przy spacerach, bieganiu czy wycieczkach można więc zostawić smartfon w domu lub plecaku.

Mapy offline za 360 zł mają sens, choć HAYLOU wprowadziło dziwne ograniczenie

Mapy offline są prawdopodobnie najbardziej nietypową funkcją tego zegarka w jego przedziale cenowym. Z poziomu aplikacji Haylou Fun wybieramy fragment mapy i przesyłamy go do pamięci urządzenia. Maksymalny obszar ma średnicę około 20 km. Mapa jest kolorowa, działa bez telefonu i podczas testów pozwalała mi swobodnie normalnie orientować się w terenie.

Sama jakość map pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie potraktowałbym ich jako zamiennika profesjonalnej nawigacji turystycznej podczas trudnej wyprawy, ale na spacerze, rowerze czy prostszym trekkingu mogą rzeczywiście pomóc. Mam jednak spory problem z ograniczeniem pamięci. 

Wedle uzyskanych u źródła informacji, producent przewidział około 50 MB przestrzeni na mapy i pozwala przechowywać tylko jeden obszar jednocześnie. Pobrany przeze mnie fragment okolicy zajmował około 10 MB. Nie rozumiem więc, dlaczego zegarek nie może przechowywać np. czterech czy pięciu mniejszych map, skoro fizycznie zmieściłyby się w przewidzianej pamięci. Obecnie wyjazd w inne miejsce oznacza konieczność wcześniejszego zastąpienia zapisanej mapy nową.

Ponad 170 sportów imponuje, ale podstawy to… podstawa

HAYLOU deklaruje ponad 170 trybów sportowych. Zegarek potrafi również automatycznie rozpoznawać część aktywności i rejestruje m.in. tempo, kadencję, strefy tętna oraz szacowane VO2 Max. Sęk w tym, że np. podczas spaceru wykrył… ćwiczenie na maszynie. Tutaj więc do ideału brakuje, ale u samych podstaw Watch Hyper wypada dobrze. Wyniki pomiarów zdrowotnych były zbliżone do zegarka konkurencji, którego używałem jako punktu odniesienia. Nie traktuję smartwatcha jako urządzenia medycznego, ale do obserwowania zmian aktywności, tętna czy snu odczyty są wystarczające.

Zegarek monitoruje całodobowo tętno, natlenienie krwi, stres oraz HRV. Dostępne są również alerty tętna, ćwiczenia oddechowe, śledzenie cyklu menstruacyjnego oraz standardowe informacje dotyczące kroków, dystansu i kalorii. Zegarek rozpoznaje również sen i dzieli go na poszczególne fazy. W aplikacji można później sprawdzić wyniki oraz zestawić je z pozostałymi danymi dotyczącymi zdrowia.

Nie zauważyłem podczas codziennego użytkowania wyników, które wyraźnie rozmijałyby się z rzeczywistością. Godziny snu i pozostałe pomiary były również zbliżone do wyników uzyskiwanych przez konkurencyjny model.

Asystent głosowy jest. Tylko po co?

Watch Hyper dostał również offline’owego asystenta głosowego. Przez cztery tygodnie nie znalazłem jednak sytuacji, w której rzeczywiście chciałbym z niego korzystać. Funkcja działa i można potraktować ją jako kolejny element wyposażenia, ale w moim przypadku znacznie częściej korzystałem z timera, pogody, treningów, powiadomień czy map. Asystent nie wpłynął więc w żaden sposób na moją ocenę zegarka. Jest, ale równie dobrze mogłoby go nie być.

Wytrzymałość akumulatora nie zaskakuje

Producent deklaruje obecnie nawet do 24 dni pracy w najbardziej oszczędnym scenariuszu. W typowym użytkowaniu z aktywnym Always-on Display oraz pełnym monitoringiem wyniki są oczywiście znacznie niższe. Po trzech dniach używania poziom akumulatora spadł ze 100 do 45 procent. W tym czasie nie prowadziłem treningów wykorzystujących GPS. Przy takim sposobie korzystania mówimy więc raczej o około pięciu-sześciu dniach niż kilkunastu czy dwudziestu kilku.

Bardziej aktywna doba potrafiła zabrać około 30 procent akumulatora przy włączonym AOD i automatycznej jasności. W osobnym pomiarze rozpoczętym ze 100 procent dwugodzinny trening z GPS-em i automatyczną jasnością przy zacienionym środowisku obniżył poziom do 92 procent. Sam GPS w takim scenariuszu wypadł więc bardzo dobrze energetycznie. Przy bardziej aktywnym dniu obejmującym ciągłe wykorzystywanie GPS całkowity spadek sięgał u mnie około 35-40 procent.

Deklarowane 24 dni należy traktować jako wynik osiągalny przy mocno ograniczonym używaniu zegarka. Przy włączonym AOD, pełnym monitoringu i regularnych treningach ładowanie co kilka dni będzie znacznie bardziej realistyczne.

Sam akumulator ma pojemność około 390 mAh, a jego ładowanie od zera do 50 procent zajmuje około 50 minut. Po 75 minutach zegarek osiągał 80 procent, a pełne 100 procent wymagało około 100 minut. Nie jest to wynik szczególnie dobry, ale przy kilku dniach działania na jednym ładowaniu trudno uznać go za dużą wadę. Wystarczy podłączyć zegarek podczas pracy przy biurku albo wieczorem. Magnetyczna, dwustykowa końcówka jest prosta i spełnia swoje zadanie, jak każda typowo tania forma ładowarki tego typu.

Test HAYLOU Watch Hyper – podsumowanie

Po czterech tygodniach używania uważam HAYLOU Watch Hyper za ciekawy smartwatch w tej cenie. Przy około 360 zł trudno znaleźć poważny problem sprzętowy, który kazałby mi go odradzić… o ile znacie tradycyjny interfejs, nie boicie się angielskiego i nie potrzebujecie powiadomień, choć wiem – to z miejsca dyskwalifikuje ten sprzęt w przypadku konkretnych grup.  

Zastosowany w Watch Hyper Ekran AMOLED jest jasny i bardzo dobrze czytelny na zewnątrz. Automatyczna jasność działa poprawnie. GPS szybko określa pozycję i w mojej okolicy bardzo dobrze zapisywał trasę. Mapy offline rzeczywiście działają bez telefonu, a możliwość pobrania fragmentu o średnicy do 20 km jest bardzo interesująca, choć brakuje w tym możliwości tworzenia wielu map. Dochodzi do tego wygodny pasek, niska masa, rozmowy Bluetooth, monitorowanie snu, HRV, tętna, SpO2, Always-on Display i przyzwoity czas pracy na jednym ładowaniu.

Największe problemy dotyczą więc oprogramowania. Polskie tłumaczenie zegarka jest miejscami fatalne, konfiguracja niektórych funkcji mogłaby być bardziej rozbudowana, a sposób obsługi powiadomień z Androida prowadzi czasem do wyświetlania niepotrzebnych komunikatów działających w tle aplikacji. Ograniczenie map do jednego zapisanego obszaru również jest niezrozumiałe, skoro dostępna pamięć nie zawsze zostaje w pełni wykorzystana. Tutaj ewidentnie przydałoby się więcej kontroli. 

Nie kupowałbym Watch Hyper jako zegarka dla osoby oczekującej rozbudowanej analizy treningowej, instalowania dodatkowych aplikacji czy płatności zbliżeniowych. NFC nie ma, a możliwości oprogramowania są ograniczone względem znacznie droższych smartwatchy. Nie poleciłbym go również komuś, kto potrzebuje albo szczególnie zwraca uwagę na jakość polskiej wersji interfejsu. Pod tym względem producent ma jeszcze sporo do poprawienia. Jednak dla osoby szukającej za około 360 zł przede wszystkim dobrego ekranu, GPS-u, podstawowego monitoringu zdrowia, map offline i kilku dni pracy na jednym ładowaniu, to Watch Hyper jest ciekawą propozycją. Po miesiącu mam wrażenie, że HAYLOU zaoszczędziło przede wszystkim na dopracowaniu software’u, a nie na najważniejszych elementach sprzętu i w sumie w tej cenie wolę właśnie taki kompromis. Zwłaszcza traktując smartwatcha jako gadżet stricte sportowy, a nie do codziennego użytku.

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.