Test Huawei Watch GT Runner 2, czyli jak smartwatch stał się moim trenerem i ganił za zbyt niskie tętno

Rynek smartwatchów dla osób aktywnych jest dziś przepełniony. Nawet prostsze modele za kilkaset złotych potrafią liczyć kroki, mierzyć tętno, śledzić sen, zapisywać treningi i rzucać hasłami o “analizie regeneracji” czy “gotowości do wysiłku”. Problem polega na tym, że im wyżej wchodzimy cenowo, tym trudniej ocenić, za co tak naprawdę dopłacamy. Czy za rzeczywiście lepszy sprzęt, czy tylko za bardziej sportowy marketing, ambitniejsze słownictwo i dodatkowe wykresy w aplikacji.
Test Huawei Watch GT Runner 2, czyli jak smartwatch stał się moim trenerem i ganił za zbyt niskie tętno

Nie należę do grona osób, które planują tydzień pod treningi. Bieżnia pod biurkiem i bitumiczny zestaw ciężarów w domowych warunkach to dla mnie góra sportowych wyczynów. Dlatego do testu Huawei Watch GT Runner 2 podszedłem z perspektywy żółtodzioba, wchodząc na poważniej w ten temat uprawiania sportu. Nie kogoś, kto od razu wyłapie różnicę między jednym algorytmem treningowym a drugim, tylko użytkownika, który chce wiedzieć, czy drogi zegarek sportowy ma sens także wtedy, gdy dopiero wchodzi się w temat i jeszcze nie żyje się bieganiem od rana do wieczora. I właśnie z tej perspektywy ten model okazał się ciekawszy, niż początkowo zakładałem.

Co ma do zaoferowania Huawei Watch GT Runner 2?

Zacznijmy od samego początku i twardych danych. W pudełku Huawei Watch GT Runner 2 znajdziemy sam zegarek, magnetyczną podstawkę ładującą z przewodem oraz komplet dokumentacji. Producent postarał się też o pasek z fluoroelastomeru (uznajcie, że jest to taka specjalistyczna i wytrzymalsza alternatywa dla silikonu) oraz tkany pasek AirDry.

Każdy znajdzie więc coś dla siebie i to akurat trzeba docenić, bo paski z tworzywa sztucznego mogą podrażniać skórę u co niektórych użytkowników. Dlatego też od razu sięgnąłem po pasek AirDry, działający na zasadzie rzep i mile się zaskoczyłem – jest wygodny, rzeczywiście szybko schnie i po zamoczeniu nie zaczyna się luzować, ale jeśli pracujecie w warunkach z powszechnym pyłem, to wyczyszczenie takiego paska jest znacznie trudniejsze od przejechania mokrą szmatką po typowej gumie.

Sama konstrukcja Huawei Watch GT Runner 2 jednoznacznie sugeruje, że mamy tutaj do czynienia ze smartwatchem premium. Zapomnijcie o wszechobecnym plastiku, bo choć tworzywo sztuczne w formie kompozytu wzmocnionego włóknem znajduje się w dolnej części obudowy, to koperta jest już wykonana z metalu, a dokładniej mówiąc, stopu tytanu. Nie mowa o byle śladowych wstawkach, a o praktycznie całej kopercie, wliczając w to koronkę do nawigacji po menu oraz przycisk uruchamiający menu przeróżnych trybów ćwiczeń.

Czytaj też: Test Huawei FreeBuds Pro 5 – najlepsze połączenie komfortu i jakości

Z samej specyfikacji wynika z kolei, że Huawei nie próbował zrobić kolejnego uniwersalnego smartwatcha “do wszystkiego”. Watch GT Runner 2 to konstrukcja wyraźnie nastawiona na bieganie. Koperta mierzy 43,5 x 43,5 x 10,7 mm, a sam zegarek waży około 34,5 gramów bez paska. Na froncie pracuje 1,32-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 466 x 466 pikseli, z jasnością szczytową sięgającą 3000 nitów i ochroną w postaci szkła Kunlun Glass 2. generacji. 

Do tego dochodzi obsługa NFC, Bluetooth 6.0, wielosystemowy GNSS z GPS L1 + L5, GLONASS, BeiDou, Galileo, QZSS i NavIC, a także cały pakiet czujników obejmujący między innymi optyczny pomiar tętna, barometr, temperaturę skóry, EKG i czujnik głębokości. Huawei podaje też odporność 5 ATM i IP69, zgodność z Androidem od wersji 9.0 i iOS od 13.0 oraz czas pracy do 14 dni przy lekkim użytkowaniu, 7 dni przy typowym i do 32 godzin treningu outdoorowego.

Pierwsze chwile z Huawei Watch GT Runner 2

Pierwsze minuty z zegarkiem pokazują mniej przyjemną stronę nowoczesnych urządzeń do noszenia. Co w tym przypadku jest może nie tyle konieczne, ale po prostu przydatne i konieczne do wyciśnięcia wszystkiego ze sprzętu? Ano aplikacja na smartfona. Tyle tylko, że Zdrowie Huawei nie jest dostępne bezpośrednio w podstawowym sklepie z aplikacjami dla Androida. Efekt? Musimy ją pobrać z zewnętrznego źródła, co wiąże się z koniecznością przeklikiwania ustawień i wyrażania zgód, które mogą przerazić co mniej zaawansowanego użytkownika. W przypadku mojego telefonu musiałem nawet zrobić mały research, żeby umożliwić aplikacji dostęp do powiadomień, bo ukryte w dziwnych miejscach zabezpieczenia po prostu to blokowały. No, chyba że to problem ze mną, bo po prostu się starzeję.

Po uporaniu się z instalacją aplikacji, Huawei Watch GT Runner 2 potrafi przywitać użytkownika lawiną komunikatów, zgód i potwierdzeń. Część funkcji zdrowotnych od razu wymaga zaakceptowania, że nie są to dane medyczne i nie należy ich traktować jak diagnozy. Trudno się temu dziwić, bo przy EKG, analizie arytmii czy HRV producent musi się zabezpieczać, ale z perspektywy zwykłego użytkownika tworzy to wrażenie, że zanim zacznie się korzystać z zegarka, trzeba najpierw przeklikać mały regulaminowy tor przeszkód. Huawei sam podkreśla zresztą, że funkcje takie jak EKG czy analiza rytmu serca mają charakter informacyjny i nie stanowią podstawy do diagnozy lub leczenia.

Czytaj też: Test Huawei FreeClip 2 – nieziemsko wygodne, ale co z jakością dźwięku?

Drugim zgrzytem jest aplikacyjne otoczenie tego sprzętu. Sam zegarek wygląda jak urządzenie dla ambitnego biegacza, ale przy przeklikiwaniu menu można odnieść wrażenie, że nagle przenieśliśmy się do jakiejś darmowej gierki mobilnej przepełnionej mikrotransakcjami. Huawei Health chwali się setkami tarcz i dodatkowymi elementami ekosystemu, a równolegle rozwija też płatne usługi pokroju Health+ i VIP dla tarcz. 

Na papierze ma to rozszerzać możliwości urządzenia, ale w praktyce daje też poczucie, że obok drogiego zegarka stoi jeszcze cała witryna z mikrozakupami i subskrypcją, a ja jestem przeciwny takiemu podejściu. Zwłaszcza w przypadku tak drogiego sprzętu-gadżetu, który jest reklamowany jako coś, co ma wspomóc nas w sporcie i zdrowym trybie życia. Chyba nie muszę tłumaczyć, że tego typu mechanizm jest jednoznacznie skrojony pod wyciąganie kasy z klientów, bo przecież łatwiej jest kupić ułudę lepszego treningu niż rzeczywiście pójść pobiegać. No co, przecież to dla zdrowia, a zdrowie jest najważniejsze, nie?

Same ceny pojedynczych tarcz nie są wysokie, bo często mówimy o kilku złotych, ale skala tego sklepowego otoczenia w aplikacji i tak potrafi zaskoczyć nie ceną, a rozmachem. Zwłaszcza że Huawei oficjalnie promuje zarówno sklep z tarczami w aplikacji Health, jak i subskrypcję Health+, więc nie jest to marginalny dodatek, tylko istotna część całego ekosystemu. Szczerze? No nie podoba mi się to. Zwłaszcza że producent zaliczył też wtopę, na co uwagę zwrócił mi Arkadiusz Dziermański, znający smartwatche Huaweia, jak własną kieszeń:

Parę miesięcy temu Huawei wprowadził abonamenty VIP. Jak mam jakieś tarcze dodane do konta, to one są na stałe, a niektóre mam od lat. I jak jakaś dodana tarcza była darmowa, a teraz jest płatna w ramach VIP, to już nie mogę jej za darmo aktywować. Tyle dobrego, że te, które miałem kupione, nadal są dostępne i przypisane do konta.

Huawei Watch GT Runner 2 na co dzień

Na szczęście po przejściu przez etap konfiguracji i bombardowania mikrotransakcjami (te przypominają o sobie co jakiś czas w aplikacji) zostaje już to, co w takim sprzęcie najważniejsze, czyli codzienne użytkowanie. Tutaj GT Runner 2 zaczyna pracować na swoją cenę. Zegarek jest lekki i nie sprawia wrażenia cegły przypiętej do nadgarstka niezależnie od tego, czy spędzamy z nim czas w typowych codziennych sytuacjach, czy posuwając się do limitów swoich sportowych możliwości. Innymi słowy, ten sprzęt Huaweia spełnia podstawową zasadę zegarka noszonego na co dzień, czyli to, że przypominamy sobie o nim wtedy, kiedy sami chcemy… i kiedy przypadkowo uderzymy nim o coś twardego.

Podczas testowania GT Runner 2 moją uwagę przykuły zwłaszcza dwa elementy. Zarówno świetnie wykonana koronka (drobny grawer świetnie uzupełnia wizualnie radialną fakturę załamującą światło) z wypustkami, która umożliwia nawigację bez konieczności przesuwania paluchem po ekranie, jak i sam ekran o niesamowitej wręcz jasności. Gdy walczyłem przy słonecznej pogodzie z ekranem smartfonu, Watch GT Runner 2 ciągle przypominał mi, co dokładnie znaczą te trudne do wyobrażenia sobie 3000 nitów w czasach, kiedy byle monitor biurowy odznacza się jasnością rzędu 150-250 nitów.

Poza tym jest to ot kolejny bardzo zaawansowany smartwatch sportowy z ponad 100 trybami (typowych aktywności naturalnie nie zabrakło) choć skupiony bardziej na bieganiu, co podkreśla obecność 13 predefiniowanych kursów biegowych, które możemy naturalnie rozszerzać. Biegowe zacięcie widać też po dwuzakresowym GNSS z obsługą GPS L1 + L5, GLONASS, BeiDou, Galileo, QZSS i NavIC oraz specjalnej antenie z inteligentnym algorytmem pozycjonowania.

Najmocniej reklamowaną funkcją jest z kolei inteligentny tryb maratonu, pod którym kryje się wiele elementów, a w tym Event Assistant do śledzenia oficjalnych maratonów, spersonalizowane plany treningowe dopasowane do organizmu, formy i kalendarza startów, a także zestaw zaawansowanych metryk biegowych. Wśród nich znajdziemy próg mleczanowy (moment wysiłku, przy którym organizm zaczyna gromadzić mleczan szybciej, niż jest w stanie go usuwać), Running Ability Index (ocena możliwości biegowych), moc biegową (jak duży wysiłek generujemy podczas biegu w watach), obciążenie treningowe czy wskaźnik czasu regeneracji organizmu po treningu.

Jeśli idzie o wspomniane generowanie planu przygotowawczego do półmaratonu czy maratonu, to ten przyjmuje postać ot kilku pytań na temat możliwości oraz celów użytkownika. Wystarczy na nie odpowiedzieć, aby otrzymać dokładny plan biegania z opcją synchronizacji z kalendarzem, abyśmy nigdy nie ominęli kolejnych biegów. Jednocześnie jeszcze bardziej inteligentny plan treningowy, który bazuje na naszych wynikach, pojawia się wśród opcji tuż po wygenerowaniu tego “prostszego”.

Już stricte podczas ćwiczeń najbardziej spodobała mi się funkcja prowadzenia nas podczas rozgrzewki, rozciągania oraz naturalnie głównego treningu i to nie tylko zestawem danych wyświetlanych na ekranie, ale też dźwiękowymi “upomnieniami”, które przy maksymalnym ustawieniu głośności usłyszą wszyscy w obrębie kilkunastu metrów (na szczęście możemy podłączyć słuchawki Bluetooth do zegarka). Co 10 minut Huawei GT Runner 2 prezentuje nam aktualne wyniki, a jeśli nasze tętno jest na wysokie lub za niskie w konkretnym trybie biegowym, to od razu da nam o tym znać. Zdarza się też, że udziela nam rad w trakcie ćwiczeń np. co do długości kroku, a po treningu jest w stanie zaproponować konkretny zestaw ćwiczeń rozciągających.

Kiedy już zakończymy trening, możemy oczywiście podejrzeć szczegóły na jego temat zarówno z poziomu smartwatcha, jak i aplikacji, w której możemy nawet wygenerować nagranie ze swoich przygód.

Czytaj też: Test Huawei Watch Ultimate 2 – czy ten zegarek potrzebował następcy?

Test w górskich warunkach pokazał mi, że w terenie i daleko od typowych szlaków śledzenie trasy jest szalenie precyzyjne. Wszelkie odejścia od drogi Watch GT Runner 2 precyzyjnie wyłapywał, a porównując trasę z tym, co pokazywał smartfon, rozwiałem wszelkie wątpliwości co do tego, czy smartwatch aby nie zacznie przekłamywać wyników, kiedy obierzemy niestandardową trasę. Akurat doszukiwałem się w tym urządzeniu ryzyka obecności algorytmu, który “poprawia” na bieżąco słabszy sygnał nawigacyjny z mapą terenu. Najwyraźniej jednak Huawei takiego rodzaju przekłamania nie zastosował… i dobrze.

Jeśli idzie stricte o trasy, to w ramach RouteDraw możemy wprowadzić dane na temat swoich tras lub skorzystać z tych dostępnych w okolicy, których jest ogólnie niewiele, a w Polsce są one wskazane wyłącznie w Krakowie, Warszawie i Łodzi. Oczywiście jednak Watch GT Runner to nie smartwatch skrojony wyłącznie pod ćwiczenia i bieganie.

Idealny dla biegaczy, ale pełen bogactwa dla wszystkich

Smartwatch Huawei GT Runner 2 oferuje analizę EKG, co jest wykonywane po przytrzymaniu bocznej elektrody przez 30 sekund. Do tego dochodzi analiza fali tętna, która ma ostrzegać o potencjalnym ryzyku migotania przedsionków i przedwczesnych pobudzeń na podstawie czujnika PPG. Innymi słowy, znalazło się w nim coś wyjątkowego, ale i standardowych funkcji nie zabrakło, bo GT Runner 2 śledzi też sen i nieprawidłowości oddechu podczas snu, podając szczegóły co do faz snu, czasu przebudzenia, częstotliwości oddechu, tętna i poziomu tlenu we krwi.

Do tego dochodzi całodzienne monitorowanie HRV, czyli zmienności rytmu zatokowego, które ma pomagać w ocenie kondycji i obciążeń treningowych, oraz pomiar SpO2. Można z niego korzystać nawet do sprawdzania saturacji przy zmianie wysokości, więc w połączeniu z wykrywaniem wejścia powyżej 2500 metrów nad poziomem morza i ostrzeganiem o zagrożeniach, nada się dla ekstremalnych górskich wędrowców. 

Jeśli z kolei interesuje was sfera “uczuciowa”, to ucieszy Was fakt, że GT Runner 2 potrafi identyfikować 12 stanów emocjonalnych, oferuje ćwiczenia oddechowe i pokazuje ogólne trendy samopoczucia na podstawie stresu, snu, tętna i czasu ćwiczeń. Złotym wręcz dodatkiem jest z kolei wykrywanie upadków, które aktywuje odliczanie i jeśli w ciągu 60 sekund nie zareagujemy na nie, to smartwatch automatycznie powiadomi nasze kontakty alarmowe o zagrożeniu. 

Możemy dowolnie zmieniać cele w ciągu dnia

Poza sportem i zdrowiem GT Runner 2 pozwala też płacić z wykorzystaniem NFC, podłączyć do smartwatcha słuchawki, wgrać na niego muzykę, a do tego wykonywać i przeprowadzać rozmowy telefoniczne. Powiadomienia to oczywiście chleb powszedni tego modelu, który w codziennym życiu będzie nas upominał o tym, aby np. śledzić przyjmowane kalorie, pić wodę, wykonywać pewnego rodzaju ćwiczenia, nie siedzieć zbyt długo i nieco więcej się ruszać. To akurat świetne dodatki, bo jedno przypomnienie od zegarka może zniechęcić nas do podjadania czy zachęcić do ruszenia czterech liter z kanapy nawet na prosty zestaw ćwiczeń, przez które zegarek poprowadzi nas krok po kroczku. 

Ile Huawei Watch GT Runner 2 wytrzymuje na jednym ładowaniu?

Ładowanie smartwatcha Huawei Watch GT Runner 2 odbywa się przez dedykowaną ładowarkę magnetyczną. Najbardziej zaskoczyły mnie pierwsze minuty, bo ładowanie przez 3-4 minuty sprawia, że akumulator skacze z poziomu 1 lub 5 procent do odpowiednio 10 i 15%, dzięki czemu możemy szybko podładować sprzęt i nie martwić się, że padnie w połowie dnia przy typowo dziennym użytkowaniu.

Ładując Watch GT Runner 2 przez 10 minut, możecie liczyć na podbicie poziomu naładowania z 1 do 30%, a im dalej w las, tym proces ten zwalnia, przez co dobicie do 50-procentowego naładowania to kwestia około 25 minut. Godzina przekłada się z kolei na ponad 90-procentowe naładowanie, a pełne 100% osiąga się zwykle po około 70 minutach.

Na całe szczęście sprzęt nie zmusza nas do codziennego ładowania. Przy codziennym użytkowaniu i kilku treningach w tygodniu wytrzyma dobre 5-7 dni, ale wyjazd na bardziej aktywny weekend lepiej poprzedzić doładowaniem smartwatcha do pełna. Naładowałem Watch GT Runner 2 do 100% w piątkowy wieczór, w sobotę spędziłem z nim około 8 godzin z ciągle aktywnym ćwiczeniem, a po leniwej niedzieli w poniedziałek rano poziom naładowania pokazał 50%. 

Test Huawei Watch GT Runner 2 – podsumowanie

Długo zastanawiałem się, jak podejść do finalnej oceny sportowego smartwatcha Huawei Watch GT Runner 2 nastawionego ewidentnie bardziej na użytkowników-biegaczy. Nieważne, czy to zaczynających dopiero przygodę z bieganiem, czy mających już setki albo tysiące kilometrów na koncie. Jak to z tego typu gadżetami bywa, pierwsze kilkanaście dni z takim sprzętem to ciągła sinusoida zgrzytów i zachwytów, ale tutaj akurat znacznie więcej było tych pierwszych, pozytywnych momentów. Zwłaszcza że w przeciwieństwie do tańszych modeli Watch GT Runner 2 działa w sposób proaktywny, bo nie tylko zbiera dane, ale też analizuje je oraz informuje nas na bieżąco, jak poprawić nasz trening, sen czy po prostu dzień.   

Biorąc wszystko pod uwagę i patrząc na to, jak skutecznie Watch GT Runner 2 popchnął mnie w kierunku rozpoczęcia regularnego biegania nawet na czas samego testu, mam przekonanie, że będzie to idealny wybór dla osób, którzy szukają nie gadżetu na rękę, a kompana do ćwiczeń. Dlatego też finalnie Huawei Watch GT Runner 2 po prostu muszę polecić, przełykając fakt, że produkt za 1499 zł bombarduje nas dodatkowymi płatnościami w aplikacji. Jeśli jednak szukacie po prostu prostego zegarka do liczenia kroków, okazjonalnych treningów i odczytywania powiadomień, to na rynku znajdziecie tańsze modele, które sprawdzą się w tej roli bez zarzutu.

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.