Test Huawei FreeBuds Pro 5 – najlepsze połączenie komfortu i jakości

Huawei FreeBuds Pro 5 to najnowsza odsłona flagowych słuchawek dousznych chińskiego giganta. Firma winduje w nich jakość dźwięku poprzez rekordową wręcz przepustowość przesyłania danych. To jednak luksus dla wybranych. Co z pozostałymi użytkownikami? Wielu znajdzie tu coś dla siebie, szczególnie jeśli szukacie komfortu noszenia i jakości brzmienia.
...

Chińska elegancka poszła w zapomnienie. Huawei FreeBuds Pro 5 wyglądają lepiej od poprzedników

Wraz z premierą FreeBuds Pro 4, wzornictwo sprzętów Huawei skręciło w kierunek, który nazwałem chińską elegancją. Objęło to w zasadzie wszystkie produkty – słuchawki, smartfony, zegarki i tablety. Mam tu na myśli nieco przesadzone złote i błyszczące wstawki, które z pewnością trafiają w gust klientów w Azji, idealnie pasowałyby do obecnego lokatora Białego Domu, ale w oczach europejskiego klienta… to niekoniecznie wyglądało dobrze.

Huawei FreeBuds Pro 5 wyglądają zdecydowanie lepiej, choć zmiany wizualne są tu kosmetyczne, to jednak zmieniające dużo. Przede wszystkim błyszczących wstawek jest tu mniej, a te, które w poprzedniej generacji były złote, są teraz srebrne. Dosłownie pierdoła, a od razu mamy wrażenie obcowania ze sprzętem z najwyższej półki.

Huawei FreeBuds Pro 4

Same słuchawki sprawiają wrażenie sprzętu bardzo zaawansowanego technologicznie, co jest zasługą widocznych otworów mikrofonów, które są ukryte za wyraźnie widocznymi maskownicami praktycznie z każdej strony konstrukcji. Dodatkowo od wewnętrznej strony (tej bliżej ucha) mamy płaski element odpowiadający za obsługę gestów. Do tego jeszcze wrócimy.

Względem poprzedników zmiany są kosmetyczne. Mamy inne rozmieszczenie wspomnianych maskownic mikrofonów, nieco różni się też kształt tej… nazwijmy to pionowej części. We FreeBuds Pro 4 była ona szersza i nieco bardziej prostokątna, teraz jest bardziej zaokrąglona i minimalnie cieńsza. Ważną zmianą konstrukcyjną jest wodoodporność, która z normy IP54 wzrosła do IP57. Z kolei masa jednej słuchawki spadła symbolicznie z ok 5,8 gramów do ok 5,5 grama.

Wodoodporne jest teraz również etui (IP54) i tu też mamy parę zmian. Dioda na przodzie jest teraz większa i w formie pierścienia. Po otwarciu go słyszymy dźwięk (można go wyłączyć), a etui nieco schudło. Jest wyraźnie mniejsze, pomimo zastosowania większej baterii. Do czego też jeszcze będziemy wracać. Masa delikatnie spadła – z ok 47 gramów do ok 43 gramów, z wyjątkiem granatowego wariantu kolorystycznego, który waży ok 46 gramów i wynika to z obicia go skórą.

Do obudowy słuchawek mam jedno zastrzeżenie i są to błyszczące elementy konstrukcji. Bardzo łatwo zbierają odciski palców i szybko pokrywają się kurzem. Co zresztą widać na zdjęciach.

Czytaj też: Test Bayerdynamic MMX 150 Wireless – połączenie komfortu i jakości siadło tu aż za dobrze

Huawei FreeBuds Pro 5 są znacznie bardziej zaawansowane od poprzedników

Zanim przejdziemy do samych wrażeń z użytkowania, zerknijmy w samą specyfikację. Huawei pokazał we Huawei FreeBuds Pro 5, że z generacji na generację w słuchawkach można zmienić bardzo dużo.

Sama konstrukcja grająca to nadal podwójny system, w skład którego wchodzi liniowy woofer i mikroplanetarny tweeter. Wzrosło za to pasmo przenoszenia, z 14 – 48 000 Hz do 10 – 48 000 Hz. Za dźwięk odpowiada układ Kirin A3 z podwójnym DAC (we FreeBuds Pro 4 był pojedynczy). Zmieniła się łączność i Bluetooth 5.2 ewoluował do Bluetooth 6, doszła do tego obsługa NearLink. Mocno rozbudowana została ANC, wspierana sztuczną inteligencją. Słuchawki przetwarzają do 400 000 próbek szumu, a skuteczność tłumienia hałasu względem FreeBuds 4 Pro, według testów Huawei, wzrosła o 220%.

Przepustowość, która we FreeBuds 4 Pro wynosiła do 2,3 Mb/s znowu urosła, do chyba rekordowych 4,6 Mb/s. Tu mamy gwiazdkę, a nawet dwie. Bo dotyczy to wyłącznie najnowszych smartfonów Huawei, więc do tego musimy zainwestować np. w Mate’a X7. Dla zwykłych użytkowników pozostaje bardzo bogaty zestaw obsługiwanych kodeków – L2HC 4.0, LDAC, AAC, SBC oraz zgodność z Hi-Res Wireless Audio. Druga kwestia – przepustowość 4,6 Mb/s dotyczy tylko wariantu chińskiego. Globalny/europejski tego nie obsługuje i przepustowość zostaje na poziomie 2,3 Mb/s. Czy coś na tym tracimy? Nie bardzo, zaraz to sobie wyjaśnimy.

Czytaj też: Recenzja Xiaomi Mijia Smart Audio Glasses. Okulary zamiast słuchawek, a może coś więcej?

Huawei FreeBuds Pro 5 to jedne z najwygodniejszych słuchawek TWS

Jak czytaliście moje testy innych słuchawek TWS to pewnie wiecie, że moje wąskie kanały słuchowe nie lubią się z tym typem słuchawek. Szczególnie jeśli są to wymyślne konstrukcje w całości chowane w uchu. Z Huawei FreeBuds Pro 5 tego problemu nie mam. Tu nie ma żadnej kosmicznej technologii, dziwnego wzornictwa – wkładamy słuchawkę do ucha i tyle. To się trzyma i nie muszę się martwić o to, czy szybszy ruch głową nie spowoduje, że będę kombinować, jak wyciągnąć słuchawkę ze studzienki kanalizacyjnej.

Huawei FreeBuds Pro 5 są bardzo wygodne, bardzo łatwo możne je dopasować do ucha, nie męczą przy długim użytkowaniu. Dodatkowo aplikacja AI Life pozwala na wykonanie testu dopasowania słuchawek w uszach.

Opcji sterowania słuchawkami jest bardzo dużo. Mamy do dyspozycji różne gesty – uszczypnięcia, dotknięcia, uszczypnięcia i przytrzymania, naciśnięcia oraz przeciągnięcia. To właśnie do tego służy płaski element na słuchawce. Do każdego z tych gestów możemy przypisać konkretnie działanie np. do przesunięcia góra-dół lub uszczypnięcia, albo podwójnego lub potrójnego dotknięcia. Jest tego tyle, że bardzo łatwo można znaleźć te gesty, które są dla nas wygodniejsze i bardziej naturalne do wykonania.

Do tego, bo to oczywiście nie koniec, mamy sterowanie głową. Skinięciem możemy odebrać połączenie, a potrząśnięciem je odrzucić. To sterowanie opcjonalne, można je wyłączyć.

Czytaj też: Test Ajazz AK870 – 250 zł za chińską klawiaturę. Okazja czy upadłem na głowę?

Huawei FreeBuds Pro 5 czarują brzmieniem. Tylko musimy to sobie włączyć i… nie korzystać z iPhone’a

Lecimy po kolei – jak wydobyć z Huawei FreeBuds Pro 5 najlepszą jakość dźwięku? Dla osiągnięcia maksymalnej przepustowości brzmienia potrzebujemy smartfonu Huawei. Czy usłyszymy różnicę względem innych smartfonów? Tak, o ile będziemy odtwarzać pliki bezpośrednio z telefonu i będą to pliki w bezstratnym formacie. Jakie procent użytkowników tak zrobi? Bardziej mówimy o promilu, niż procencie. Czy da się tą różnicę usłyszeć korzystając z Tidala? Tak, faktycznie jest to różnica, którą da się usłyszeć. Mówimy tu jednak o przeskoku z poziomu bardzo wysokiego, do bardzo wysokiego+. O czymś, co dla zdecydowanej większości użytkowników nie będzie warte zachodu.

W przypadku smartfonów z Androidem mamy obsługę kodeka LDAC i przepustowość do 990 kb/s, co nadal jest bardzo dobrym wynikiem. Przy iPhonie mamy tylko kodek AAC i przepustowość do ok 320 kb/s, ale to ograniczenie wynikające ze specyfiki sprzętu Apple. Ten typ tak ma i dotyczy to każdych słuchawek.

No dobrze, ale jak to gra? Huawei FreeBuds Pro 5 czarują brzemieniem i robią to lepiej od poprzedników. Dźwięk jest bardziej kompletny, z wyraźnie lepszym basem. Ten, kiedy jest taka potrzeba, potrafi być głęboki i mięsisty, ale nie dominuje nad pozostałymi pasmami, a kiedy jest taka potrzeba i utwór tego wymaga, umie zrobić lekki krok w tył. Środek skali dominuje w brzmieniu, ale nie przykrywa reszty dźwięków. Wokale są bardzo wyraźne, świetnie słyszalne, z nieco cyfrowym, ale bardzo przyjemnym charakterem. Tony wysokie są ładnie słyszalne, bez szarpnięć i nieprzyjemnego, wibracyjnego wwiercania się w uchu. Brzmienie jest bardzo ładnie zbalansowane, ale takie nie musi być, jeśli tego nie chcemy. Aplikacja AI Life daje nam sporo opcji zmiany jego charakterystyki. Do wyboru mamy gotowe schematy, jak i możliwość wprowadzenia własnych ustawień equalizera.

Musimy tu pamiętać o jednej rzeczy. Żeby uzyskać możliwie najlepsze brzmienie dla naszego sprzętu, w aplikacji AI Life musimy przestawić jeden parametr i zamienić priorytet stabilności połączenia na priorytet dźwięku. Znajduje się to w Ustawieniach Słuchawek.

Do dyspozycji mamy również symulowanie dźwięk przestrzennego, który wypada zaskakująco dobrze. Najprościej je porównać do dobrej jakości nagłośnienia w samochodzie, gdzie dźwięk płynie do nas dosłownie z każdej strony. Dźwięk przestrzenny może być stały, ale z opcją śledzenia ruchów głowy. Przykładowo, kiedy obrócimy głowę w lewo, to słuchawki zachowają się tak, jakbyśmy się odwrócili od wirtualnych głośników i w jednym uchu zrobi się głośniej, w drugim ciszej. Cóż… dziwna opcja, ale ciekawa do wypróbowania.

Głośność jest wzorowo. Słuchawki grają bardzo głośno, a do tego możemy uruchomić głośność adaptacyjną, automatycznie dopasowywaną do głośności otoczenia. Na moje ucho zazwyczaj jest nieco zbyt cicho, nie polubiłem się z tą funkcją.

Czytaj też: Test Sony LinkBuds Clip. Możesz je założyć i zapomnieć, że je masz

ANC i jakość rozmów Huawei FreeBuds Pro 5 nie odstają od wysokiej jakości dźwięku

ANC to kolejny element, który został mocno poprawiony względem FreeBuds Pro 4. Tu możemy doświadczyć dosłownie odcięcia od otoczenia w zdecydowanej większości przypadków. Wyjątkiem jest tu tylko lot samolotem, gdzie lekki szum do nas będzie docierać, ale nadal mówimy o tłumieniu na poziomie ścisłej czołówki rynku. Lepiej względem poprzedników działa też tryb transparentny. Dźwięk jest bardziej naturalny, jest tu mniej szumu samych słuchawek i rozmawianie z drugą osobą bez zdejmowania słuchawek jest o wiele przyjemniejsze.

Raczej bez zaskoczenia będzie, jak napiszę, że jakość rozmów też uległa poprawie. Śmiało możemy powiedzieć, że Huawei FreeBuds Pro 5 to jedne z najlepszych słuchawek do rozmów na rynku. Możemy swobodnie prowadzić rozmowę w samym centrum miasta, obok jadącego tramwaju i w dodatku w wietrzną pogodę. Połączenie zaawansowanych algorytmów, trzech mikrofonów i w bonusie czujnika przewodnictwa kostnego robią tu solidną robotę.

Czytaj też: Test Huawei FreeClip 2 – nieziemsko wygodne, ale co z jakością dźwięku?

Czas pracy dołącza do listy zalet Huawei FreeBuds Pro 5

Pomimo mniejszego etui niż w poprzedniej generacji, zamknięta w nim bateria urosła z 510 mAh do ok 537 mAh, podobnie jak bateria samych słuchawek -z 55 do 60 mAh. Co oczywiście poprawiło czas pracy.

Ten wydłużył się z ok 7 do 9 godzin bez aktywnego ANC. Po aktywacji redukcji hałasu nadal mamy bardzo dobre 6 godzin z małym hakiem. Deklarowany czas pracy z etui sięga 38 godzin, ale tu też mówimy o braku ANC. Z ANC realnie mamy do ok 25 godzin pracy.

Czas ładowania etui przez USB-C wynosi ok 1,5 godziny, do dyspozycji mamy też ładowanie bezprzewodowe i tutaj mówimy o ładowaniu trwającym ok 2 godzin. Kilkanaście minut doładowania słuchawek w etui wystarcza na 1,5-2 godzin dalszej pracy.

Czytaj też: Test Sony WF-1000XM6 – izolują, komunikują i zapewniają dużo rozrywki

Huawei FreeBuds Pro 5 w swojej cenie pownny kusić osoby szukające słuchawek TWS z wyższej półki

Huawei FreeBuds Pro 5 to kolejne, bardzo udane słuchawki w ofercie producenta. Tutaj śmiało możemy mówić o aspiracjach do czołówki rynku, zarówno pod względem jakości brzmienia, ANC, jak i prowadzenia rozmów. Śmiało możemy stawiać FreeBuds Pro 5 bardzo blisko flagowych konstrukcji Sony czy Technicsa. Jedyna wada to w moim odczuciu błyszczące elementy obudowy, które bardzo łatwo się brudzą.

Cena Huawei FreeBuds Pro 5 jest bardzo dobra, bo regularna wynosi 849 zł, ale aktualnie w ramcah promocji na start sprzedaży jest to 699 zł. Promocja trwa do 29 marca 2026 roku.

Napisane przez

Arkadiusz Dziermański

Redaktor Prowadzący
Pisaniem w Internecie zajmuję się od 2009 roku. Zaczynałem od testów telefonów na Telepolis.pl, gdzie rozpocząłem stałą pracę w 2013 roku. Z czasem szeroko pojęta telekomunikacja stała się równie wciągająca co telefony, a rozwój technologii sprawił, że do urządzeń mobilnych dołączył też inny sprzęt elektroniczny. Dzisiaj moje biurko zasypuje każdy rodzaj sprzętu, a o sieci 5G mogę mówić obudzony w środku nocy. Od 2019 roku śledzę i opisuję ruchy antykomórkowe w Polsce i na świecie. Poziom wylewanego przez nie hejtu świadczy o tym, że robię to dobrze. Na przestrzeni ostatnich lat moje teksty pojawiały się na łamach serwisów GamingSociety, Gry-Online i PCWorld.pl, a od 2020 roku jestem związany z WhatNext.pl, gdzie jestem zastępcą redaktora naczelnego. Życie prywatne łączę z zawodowym, interesując się nowymi technologiami, ale nie pogardzę dobrą muzyką, serialem, grami komputerowymi czy sportem.