Test Huawei FreeClip 2 – nieziemsko wygodne, ale co z jakością dźwięku?

Huawei FreeClip 2 to druga generacja klipsów, czyli słuchawek… trudnych do sklasyfikowania, bo to stosunkowo świeża konstrukcja. Niekoniecznie nowa na rynku, ale śmiało można powiedzieć, że dopiero zyskująca popularność. O tym, że będą wygodne w zasadzie wiedzieliśmy wszyscy, ale czy taka konstrukcja jest w stanie zaoferować dobrą jakość dźwięku?
...

Huawei FreeClip 2 to jedne z najwygodniejszych słuchawek, jakie są na rynku

Na początek rzućmy okiem na etui, bo te jest bardzo ciekawe. Maleństwo, kruszynka wręcz zmieści się nawet w najmniejszej kieszeni spodni. Ma ciekawą fakturę i choć jest plastikowe, wydaje się pokryte miękkim materiałem. To bardzo ciekawy zabieg, który mamy w wersji niebieskiej i białej. Wariant czarny ma nieco inną fakturę. Jak zwykle w przypadku etui słuchawek musiałem z lupą szukać przyciski do parowania słuchawek. Małe etui, więc i guzik malutki, znajduje się na prawym boku. Etui ma zupełnie inny kształt niż w przypadku pierwszej generacji i jest wyraźnie mniejsze.

FreeClip 2, trochę jak nazwa wskazuje, to klips. Tak i nie. Faktycznie przypominają klips, ale ten może się nam kojarzyć z czymś, co nas chwyci i wywoła jakiś nacisk. Nie w tym przypadku. Słuchawki idealnie trzymają się ucha, ale są leciutkie (masa jednej słuchawki to 5,1 grama) i bardziej nam ucho utulają, a na pewno w żadnym wypadku nie wywołują najmniejszego nacisku czy ścisku.

Konstrukcja C-Bridge Design na szczęście nie została przez Huawei przetłumaczona na język polski i chwała im za to. Projekt Mostka C, czy inny C-Mostek to zdecydowanie nie byłby dobry pomysł. Niemniej słuchawki mają kształt właśnie litery C. Są uniwersalne, czyli nie ma tu podziału na słuchawkę lewą i prawą, więc zakładamy je dowolnie, jak nam wpadną w ręce. Połówki słuchawek są połączone elastycznym, prawdopodobnie gumowym elementem, który sprawia wrażenie bardzo wytrzymałego. Bez problemu możemy go niemal dowolnie wygiąć, zawinąć, wywinąć, a całość i tak wróci do pierwotnego kształtu. Jak takie dwie małe sprężynki. Słuchawki są wodoodporne, zgodnie z normą IP57.

Huawei FreeClip 2 są nieziemsko wygodne. Można w nich spędzić wiele godzin i dosłownie nie poczuć, że mamy na uszach. Czy w uszach? To spróbujemy sobie ustalić za moment, bo to, w jaki sposób założymy słuchawki, ma bardzo duży wpływ na ich działanie.

Czytaj też: Test Canon PowerShot V1 – długo myślałem, dla kogo jest ten aparat

Huawei FreeClip 2 grają tak, jak je założysz. Brzmienie mocno zaskakuje

O ile Huawei słusznie nie zdecydował się na przetłumaczenie nazwy C-Bridge Design, tak nie miał już litości z pozostałymi elementami słuchawek. I tak mamy tu dwie części. Większa to komfortowa fasolka. To w niej znajduje się bateria i styki ładujące i to ta część po założeniu słuchawek trafia na tylną część naszego ucha. W stosunku do poprzedniej generacji zmniejszono ją o 11%.

Na drugim końcu konstrukcji mamy kulę akustyczną. To ten element trafia do środka naszego ucha i to on odpowiada za odtwarzanie dźwięków. W środku znajduje się dynamiczny przetwornik z podwójną membraną o średnicy 10,8 mm.

Brzmienie Huawei FreeClip 2 dosłownie zależy od tego, jak je założymy. Jeśli zaczepimy je na górnej części ucha, to głośnik słuchawek będzie znajdować się dalej od naszego kanału słuchowego. Tak, może to wyglądać efektowniej podczas noszenia, ale brzmienie nieco płaskie i wyraźnie oddalone. To jednak może być dobre rozwiązanie dla osób, które chcą lepiej słyszeć otoczenie, jest to też fajna opcja podczas prowadzenia rozmów.

Jeśli przesuniemy słuchawki w dolną część ucha, a kulę akustyczną skierujemy bardziej w głąb to… nie ukrywam, że tu mocno się zdziwiłem. Mając w pamięci pierwszą generację słuchawek i ich konstrukcje nigdy bym nie powiedział, że tu można mieć tak ciepłe brzmienie pełne niskich tonów. To naprawdę gra! Bas nie jest przesadni nisko, nie wywołuje mrowienia na plecach, ale jest wyraźnie słyszalny i brzmi dobrze. Nie przypomina uderzania patykiem w plastikową butelkę. Wokale są czyste, a tony wysokie wyraźnie odseparowane i dobrze słyszalne, ale nie są przesadzone, ani piszczące. To naprawdę dobrze grające słuchawki, a jak na swoją konstrukcję – znacznie lepiej grające, niż można było się tego spodziewać.

Gdybym miał porównać Huawei FreeClip 2 do typowych słuchawek dousznych z ANC z podobnej półki cenowej powiedziałbym, że jakość brzmienia stoi na bardzo podobnym poziomie, a jedyną różnicą jest to, że bas w Huaweiu jest mniej mięsisty i nie tak ciepły.

Brzmienie to jedno, drugim ogromnym zaskoczeniem jest głośność. Huawei przekonuje, że FreeClip 2 oferują 100% wyższą głośność od poprzedników. To faktycznie słychać i jestem pod wrażeniem tego, jak głośne potrafią być te słuchawki. Głośność możemy ustawiać ręcznie, albo zdać się na automat, który dobierze ją automatycznie do otoczenia. Funkcja jest jednak oznaczona w aplikacji Ai Life jako eksperymentalna. Działa to przyzwoicie, ale osobiście nie lubię falowania głośności, które jest tu wyraźne np. po wyjściu na ulicę z autobusu.

Przy otwartej konstrukcji musi pojawić się pytanie – jak dużo dźwięku trafia do otoczenia? To zależy od głośności otoczenia. Jeśli włączymy maksymalny poziom głośności w domu to tak, z 3-4 metrów będzie słuchać, co mamy w słuchawkach. Niespecjalnie głośno, ale wyraźnie. W głośniejszym otoczeniu, jak komunikacja miejska, dźwięk ze słuchawek trafi tylko do osób, które będą stać dosłownie obok nas.

Czytaj też: Test Xiaomi Redmi Note 15 Pro+ – reklamę, milordzie?

Co jeszcze potrafią Huawei FreeClip 2? Zajrzyjmy do Ai Life

Do sterowania funkcjami słuchawek służy aplikacji Huawei Ai life. Na starcie wita nas samouczek, który pokazuje, jak nosić słuchawki w sposób, który pozwoli na uzyskanie możliwie najlepszego brzmienia.

Dalej mamy korektor dźwięku. Do dyspozycji mamy cztery gotowe profile oraz opcję ręcznej zmiany parametrów equalizera i możliwości dopasowania brzmienia do własnych preferencji są całkiem spore. Można w ten sposób mocno zmienić charakterystykę brzmienia. Słuchawkami możemy sterować za pomocą gestów. Poprzez dotykanie i ściskanie dowolnej części słuchawek lub pocieranie komfortowej fasolki. Druga opcja to sterowanie… głową. Tu są dostępne tylko dwa gesty – skinieniem głową odbieramy połączenie, a kręcąc nią możemy połączenie odrzucić.

Do tego mamy funkcję zlokalizowania słuchawek czy wykrywanie upadku. Kiedy słuchawki poczują, że upadły, zaczną odtwarzać dźwięk, żebyśmy mogli je znaleźć. Ciekawa funkcja.

Czytaj też: Test Google Pixel 10 – smartfon nie topowy, za to bezproblemowy

Jak długo pracują i dla kogo są Huawei FreeClip 2?

Deklarowany przez producenta czas pracy Huawei FreeClip 2 to 9 godzin pracy z głośnością na poziomie 50%. Do zrobienia, choć zakładam, że większość osób korzysta z wyższej poziomu głośności. Czasy na poziomie 7-8 godzin są w pełni osiągalne i jest to bardzo dobry wynik. Szczególnie jak na tak kompaktową konstrukcję. Etui pozwala na doładowanie słuchawek do pełna nieco ponad trzy razy, a 10 minut ładowania wystarcza w teorii na trzy godziny pracy, realnie jest to bliżej dwóch z hakiem.

Huawei FreeClip 2 to słuchawki, które bardzo dobrze sprawdzą się w kilku scenariuszach. To sprzęt dla osób, które z różnych powodów nie lubią słuchawek dousznych. Osób, które nie chcą się całkowicie odcinać od otoczenia, używają słuchawek przez wiele godzin bez przerwy oraz prowadzą długie rozmowy. O tym nie wspominałem, ale to są to świetne słuchawki do prowadzenia rozmów i dźwięk płynący w obie strony jest na bardzo wysokim poziomie. Na dobrą sprawę nie sprawdzą się tylko u osób, którym zależy na jak najlepszej jakości dźwięku z wyraźnym, głębokim basem. Tutaj cały czas klasyczne słuchawki douszne mają przewagę, choć zaskakująco coraz mniejszą.

Huawei FreeClip 2 są już dostępne w sprzedaży, a ich regularna cena to 799 zł. Do 8 marca obowiązuje promocja, w ramach której cena jest obniżona o 100 zł, do tego mamy roczne wsparcie w przypadku zgubienia jednej ze słuchawek, w ramach której możemy zagubioną sztukę dokupić za pół ceny. Istnieje jeszcze coś takiego jak Huawei FreeClip 2 Limited Edition, a w skład zestawu wchodzą dwie pary słuchawek wraz z biżuterią Les Néréides i pudełkiem prezentowy, a to wszystko za 1 398 zł.

Cena nie jest niska, ale jeśli usłyszycie, jak FreeClip 2 grają to możecie szybko uznać, że jest całkiem adekwatna do oferowanych możliwości. W końcu w parze z nietypową konstrukcją dostajemy naprawdę solidne brzmienie.